email: dar-modlitwy@jasnagora.pl | tel. 34 37 77 427

Pierwsza pielgrzymka do Polski, 4-10.06.1979, cz. III

Poza Częstochową

 

Spis treści:


 

Chrystusa nie można wyłączać z dziejów człowieka

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Umiłowani Rodacy,
Drodzy Bracia i Siostry,
Uczestnicy eucharystycznej Ofiary, która sprawuje się dziś w Warszawie
na placu Zwycięstwa.
Razem z wami pragnę wyśpiewać pieśń dziękczynienia dla Opatrzności, która pozwala mi dziś jako pielgrzymowi stanąć na tym miejscu.
Pragnął – wiemy, że bardzo gorąco pragnął – stanąć na ziemi polskiej, przede wszystkim na Jasnej Górze, zmarły niedawno papież Paweł VI. Pierwszy po wielu stuleciach papież – pielgrzym. Do końca życia nosił to pragnienie w swoim sercu i z nim zszedł do grobu. (…) Dzisiaj dane mi jest wypełnić to pragnienie zmarłego Papieża Pawła VI wśród Was, Umiłowani Synowie i Córki mojej Ojczyzny. (…)
Czyż moja pielgrzymka do Ojczyzny w roku, w którym Kościół w Polsce obchodzi dziewięćsetną rocznicę śmierci św. Stanisława, nie jest zarazem jakimś szczególnym znakiem naszego polskiego pielgrzymowania poprzez dzieje Kościoła – nie tylko po szlakach naszej Ojczyzny, ale zarazem Europy i świata? Odsuwam tutaj na bok moją własną osobę – niemniej muszę wraz z wami wszystkimi stawiać sobie pytanie o motyw, dla którego właśnie w roku 1978 (po tylu stuleciach ustalonej w tej dziedzinie tradycji) został na rzymską stolicę św. Piotra wezwany syn polskiego Narodu, polskiej ziemi. Od Piotra, jak i od wszystkich apostołów Chrystus żądał, aby byli Jego „świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8). Czyż przeto nawiązując do tych Chrystusowych słów, nie wolno nam wnosić zarazem, że Polska stała się w naszych czasach ziemią szczególnie odpowiedzialnego świadectwa? Że właśnie stąd – z Warszawy, a także z Gniezna, z Jasnej Góry, z Krakowa, z całego tego historycznego szlaku, który tyle razy nawiedzałem w swoim życiu i który w tych dniach znów będę miał szczęście nawiedzić, że właśnie stąd ze szczególną pokorą, ale i ze szczególnym przekonaniem trzeba głosić Chrystusa? Że właśnie tu, na tej ziemi, na tym szlaku, trzeba stanąć, aby odczytać świadectwo Jego Krzyża i Jego Zmartwychwstania? Ale, umiłowani rodacy – jeśli przyjąć to wszystko, co w tej chwili ośmieliłem się wypowiedzieć – jakżeż ogromne z tego rodzą się zadania i zobowiązania! Czy do nich naprawdę dorastamy? (…)
Stoimy tutaj w pobliżu Grobu Nieznanego Żołnierza. W dziejach Polski – dawnych i współczesnych – grób ten znajduje szczególne pokrycie. Szczególne uzasadnienie. Na ilu to miejscach ziemi ojczystej padał ten żołnierz. Na ilu to miejscach Europy i świata przemawiał swoją śmiercią, że nie może być Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej na jej mapie? Na ilu to polach walk świadczył oprawach człowieka wpisanych głęboko w nienaruszalne prawa Narodu, ginąc „za wolność naszą i waszą”? „Gdzie są ich groby, Polsko! Gdzie ich nie ma! Ty wiesz najlepiej – i Bóg wie na niebie!” (Artur Oppman, „Pacierz za zmarłych”).
Dzieje Ojczyzny napisane przez Grób jednego Nieznanego Żołnierza.
Przyklęknąłem przy tym grobie, wspólnie z Księdzem Prymasem, aby oddać cześć każdemu ziarnu, które – padając w ziemię i obumierając w niej – przynosi owoc. Czy to będzie ziarno krwi żołnierskiej przelanej na polu bitwy, czy ofiara męczeńska w obozach i więzieniach. Czy to będzie ziarno ciężkiej, codziennej pracy w pocie czoła na roli, przy warsztacie, w kopalni, w hutach i fabrykach. Czy to będzie ziarno miłości rodzicielskiej, która nie cofa się przed daniem życia nowemu człowiekowi i podejmuje cały trud wychowawczy. Czy to będzie ziarno pracy twórczej w uczelniach, instytutach, bibliotekach, na warsztatach narodowej kultury. Czy to będzie ziarno modlitwy i posługi przy chorych, cierpiących, opuszczonych. Czy to będzie ziarno samego cierpienia na łożach szpitalnych, w klinikach, sanatoriach, po domach: „wszystko, co Polskę stanowi”.
Skąd przychodzą te słowa? Księże Prymasie, tak głosi Akt milenijny, złożony przez ciebie i Episkopat Polski na Jasnej Górze: „wszystko, co Polskę stanowi”.
To wszystko w rękach Bogarodzicy – pod krzyżem na Kalwarii i w wieczerniku Zielonych Świąt.
To wszystko: dzieje Ojczyzny, tworzone przez każdego jej syna i każdą córkę od tysiąca lat – i w tym pokoleniu, i w przyszłych – choćby to był człowiek bezimienny i nieznany, tak jak ten żołnierz, przy którego grobie stoimy…
To wszystko: i dzieje ludów, które żyły wraz z nami i wśród nas, jak choćby ci, których setki tysięcy zginęły w murach warszawskiego getta.
To wszystko w tej Eucharystii ogarniam myślą i sercem i włączam w tę jedną jedyną Najświętszą Ofiarę Chrystusa na placu Zwycięstwa.
I wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja: Jan Paweł II papież, wołam z całej głębi tego tysiąclecia, wołam w przeddzień święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi:
„Niech zstąpi Duch Twój!
Niech zstąpi Duch Twój!
I odnowi oblicze ziemi.
Tej Ziemi!”
Amen.
Warszawa, Plac Zwycięstwa, Msza św., 2 czerwca 1979


Serce ludzkie może napełniać tylko Bóg – Duch Święty

Do młodzieży akademickiej
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Moi Drodzy!
Nie tylko dla was to spotkanie jest wielkim wzruszeniem. Dla mnie również. Mówię to na początku, ażeby tym prostym stwierdzeniem odpowiedzieć na słowa, które skierowaliście do mnie. Przede wszystkim odpowiedzieć na waszą obecność. Pragnąłbym zbliżyć się do każdego z was, każdego z was przygarnąć. Z każdym z was zamienić chociaż jedno ojczyste słowo. Darujcie, że jest to niemożliwe. Ale pragnienie serca jest takie.
Gorąco pragnę, aby nasze dzisiejsze spotkanie, którego profil społeczny wyznacza młodzież, przede wszystkim młodzież akademicka, współbrzmiało z wielkością dnia i jego liturgii. (…)
Wchodząc na szlak mojej pielgrzymki po Polsce – do grobu św. Wojciecha w Gnieźnie, św. Stanisława w Krakowie, na Jasną Górę – będę wszędzie prosił z całego serca Ducha Świętego:
o taką dla was świadomość,
o takie poczucie sensu i wartości życia.
O taką przyszłość dla was,
o taką przyszłość dla Polski.
Wy módlcie się razem ze mną.
Niech Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości!
Warszawa, kościół św. Anny, 3 czerwca 1979


Moje pielgrzymowanie po Polsce żywą katechezą

Do pielgrzymów
Wasza Eminencjo,
Umiłowany Prymasie Polski!
Bóg zapłać za słowa powitania skierowane do mnie na tym miejscu, po drodze do Gniezna. Oto pole, błonie szerokie, na którym stanęliśmy wspólnie, ażeby rozpocząć pielgrzymkę lub jak to mówi współczesny polski pisarz: rozpocząć „pąć”. Ma nas ona poprowadzić do Gniezna, a z Gniezna przez Jasną Górę ku Krakowowi, tak jak ściele się szlak historii Narodu, a zarazem szlak naszych świętych patronów: Wojciecha i Stanisława, zespolonych w trosce o chrześcijańskie dziedzictwo tej ziemi wokół Bogarodzicy z Jasnej Góry.
Tu na tym rozległym błoniu witam ze czcią samo gniazdo piastowskie, początek dziejów Ojczyzny, a równocześnie kolebkę Kościoła, w którym praojcowie zjednoczyli się jednością wiary z Ojcem, Synem i Duchem Świętym.
Witam tę więź! Ze czcią ją witam głęboką, bo sięga ona samego początku dziejów, a po tysiącu lat dalej trwa nienaruszona (…)
Gniezno, błonia w Gębarzewie, 3 czerwca 1979


Szeroko otwarty wieczernik dziejów

Najdostojniejszy i umiłowany Prymasie Polski,
Drodzy Bracia, Arcybiskupie poznański, Biskupi gnieźnieńskiej, prymasowskiej metropolii,
Czcigodni Goście!
Pozdrawiam w Was Pasterzy i cały Lud Boży, żyjący na mojej ojczystej Ziemi! Pozdrawiam Kapłanów, Rodziny zakonne, Braci i Siostry, pozdrawiam Świeckich. Wszystkich!
Pozdrawiam Polskę, ochrzczoną tutaj przed tysiącem z górą lat!
Pozdrawiam Polskę wprowadzoną w tajemnice życia Bożego przez sakramenty Chrztu i Bierzmowania. Pozdrawiam Kościół na Ziemi moich praojców w jego wspólnocie i jedności hierarchicznej z Następcą św. Piotra. Pozdrawiam Kościół w Polsce, który od początku prowadzą święci biskupi i męczennicy, Wojciech i Stanisław, zjednoczeni u boku Królowej Polski, Jasnogórskiej Pani! (…)
Tak. Chrystus tego chce. Duch Święty tak rozrządza, ażeby to zostało powiedziane teraz, tutaj w Gnieźnie, na ziemi piastowskiej, w Polsce, przy relikwiach św. Wojciecha i św. Stanisława, wobec Wizerunku Bogarodzicy-Dziewicy, Pani Jasnogórskiej i Matki Kościoła. Trzeba, ażeby przy sposobności chrztu Polski była przypomniana chrystianizacja Słowian: Chorwatów i Słoweńców, wśród których pracowali misjonarze już około 650 r. i z którymi niedawno w Bazylice św. Piotra w ich chorwackim języku dziękowałem Bogu za więcej niż 1000 lat, za 1100,1300 lat ich wiary i wierności dla Stolicy Apostolskiej. I trzeba, żeby tutaj była przypomniana chrystianizacja Bułgarów, których książę Borys I przyjął chrzest w 864 lub 865 r., Morawian i Słowaków – do nich docierali misjonarze przed 850 r., a potem umocnili tam wiarę święci apostołowie Słowian: Cyryl i Metody, którzy przybyli do Państwa Wielkomorawskiego w 863 r., Czechów, których księcia Bořivoja ochrzcił w 874 r. św. Metody. W zasięgu działalności św. Metodego i jego uczniów znajdowali się także Wiślanie oraz Słowianie zamieszkujący Serbię. Trzeba też, aby był przypomniany chrzest Rusi w Kijowie w 988 r. Wreszcie trzeba przypomnieć ewangelizację Słowian Połabskich: Obotrytów (Obodrzyców), Wieletów i Serbołużyczan. Chrystianizację Europy, tę oficjalną, ukończył chrzest Litwy w latach 1386 i 1387, który to, za sprawą błogosławionej naszej królowej Jadwigi, umocnił wcześniejszy o sto lat chrzest księcia Mendoga. Papież Jan Paweł II – Słowianin, syn Narodu polskiego, czuje, jak głęboko wrastają w glebę historii korzenie, z których on sam razem z wami wyrasta. Ile wieków liczy ta mowa Ducha Świętego, którą on dzisiaj sam przemawia i z watykańskiego wzgórza świętego Piotra, i tutaj w Gnieźnie ze Wzgórza Lecha, i w Krakowie z wyżyn Wawelu. (…)
Niedługo skończy się tutaj, w Gnieźnie, nawiedzenie Ikony! Obraz Pani Jasnogórskiej, Obraz Matki, w szczególny sposób wyraża Jej obecność w tajemnicy Chrystusa i Kościoła, żyjącego od tylu wieków na ziemi polskiej i na ziemiach ludów pobratymczych. Ten Obraz, który od dwudziestu przeszło lat nawiedza poszczególne kościoły, diecezje, parafie, na tej ziemi za niedługo kończy swe nawiedzenie w prymasowskim Gnieźnie i przechodzi na Jasną Górę, aby rozpocząć nawiedzenie diecezji częstochowskiej.
Umiłowany Księże Prymasie! Drodzy Bracia i Siostry!
Jest moją ogromną radością, że ten etap mojego pielgrzymowania mogę odbyć wspólnie z Maryją. Że wspólnie z Nią mogę znaleźć się na tym wielkim szlaku dziejów, którym tylokrotnie wędrowałem: od Gniezna do Krakowa poprzez Jasną Górę, od świętego Wojciecha do świętego Stanisława poprzez Bogarodzicę Dziewicę, Bogiem sławioną Maryję. (…)
Pójdziemy razem tą drogą naszych dziejów. Na Jasną Górę, w stronę Wawelu, w stronę świętego Stanisława. Pójdziemy ku przeszłości. Nie pójdziemy jednakże w przeszłość. Pójdziemy ku przyszłości! „Weźmijcie Ducha Świętego!” (J 20, 22).
Amen.
Gniezno, Katedra Wniebowzięcia NMP, 3 czerwca 1979


Moja siła z Chrystusa – przez was

Do chorych
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Słyszeliśmy w pierwszym czytaniu dzisiejszym, że apostołowie, a zwłaszcza Piotr, od początku zaliczali do swojej posługi pamięć o chorych i modlitwę za chorych. A korzystając ze specjalnej mocy – i uzdrawianie chorych. Pozostało to w apostolskiej posłudze wszystkich, którzy są następcami apostołów. Pozostało to w apostolskiej posłudze Piotra, ażeby zbliżać się do chorych, modlić się z chorymi, pocieszać chorych, przypominać im tajemnicę Krzyża Chrystusowego, w jakiej mają szczególny udział, szczególne uczestnictwo.
Słyszeliśmy dzisiaj w Ewangelii słowa wypowiedziane pod adresem Chrystusa: „Wszyscy na Ciebie czekają”. To prawda. Szczególnie czekają na Ciebie, Chryste, chorzy. W szczególny sposób wy, drodzy bracia i siostry, czekacie na Chrystusa. Można też powiedzieć, że i Chrystus w szczególny sposób czeka na was. Czekacie na Chrystusa, ponieważ, jak słyszeliśmy również dzisiaj w tych czytaniach słowa Bożego: „On wziął na siebie nasze choroby i nasze niemoce”. Wziął w sposób radykalny, bo Krzyż był największą niemocą i upokorzeniem, i męką najstraszliwszą. Wziął więc na siebie Jezus Chrystus to wszystko, co dźwiga na sobie każdy z ludzi cierpiących, każdy z was tutaj, w Krakowie i na całym świecie.
Wy wszyscy razem, drodzy bracia i siostry, stanowicie szczególną wspólnotę w Kościele. Można by powiedzieć szczególny Kościół w Kościele – Kościół cierpienia. I w tym Kościele cierpienia Chrystus jest w szczególny sposób przyzywany i w szczególny sposób obecny.
Zawsze miałem głębokie odczucie tej prawdy, że Chrystus jest w szczególny sposób obecny w ludziach cierpiących. Przemawiając do wszystkich chorych z całej Polski, z Jasnej Góry kilka zdań na ten temat powiedziałem i je wam powtarzam: Jest w was w sposób wyjątkowy obecny Jezus Chrystus, nasz Odkupiciel. (…)
Kraków, kościół ojców Franciszkanów, 9 czerwca 1979


Wezwane do pełni miłowania

Do zakonnic
Drogie Siostry!
Przede wszystkim pragnę wam podziękować za to, że wasza obecność w bazylice Mariackiej dała mi okazję do odwiedzenia tej bazyliki. A byłbym w sumieniu niespokojny, czy naprawdę byłem w Krakowie, gdybym nie odwiedził bazyliki Mariackiej, gdybym nie wszedł do tej wspaniałej świątyni, o której trudno jest mówić zwięźle. Tyle w niej piękna, tyle wyrazu, tyle modlitewnego nastroju, tyle maryjnej tajemnicy i tyle polskości! Więc wam za to bardzo dziękuję, że wasza tutaj obecność tak liczna przymusiła mnie, aby tu przyjść.
Cieszę się też z tego, że wejście do bazyliki Mariackiej już jest odsłonięte, że można wejść głównymi drzwiami, można pokłonić się Matce Bożej Częstochowskiej, ukoronowanej w dniu zakończenia peregrynacji archidiecezji krakowskiej. I można stamtąd prosto, idąc przez kościół, patrzeć w tryptyk Wita Stwosza i zachwycać się nim, tym gotyckim pięknem, które przeszłość pozostawiła nam w samym sercu Krakowa.
Moje drogie Siostry!
Przemówienie moje będzie zwięzłe, chociaż – nie wiem, może mi się tylko tak wydaje… Zaczynam być ostrożny, bo już szereg razy wydawało mi się, że przemówienie jest zwięzłe, bo napisane jest zwięźle: ale potem patrzę na zegarek – gadałem godzinę!
To nie dlatego, że ja mówiłem, ale dlatego, że ludzie wciąż albo śpiewali, albo brawo bili – i tak te minuty rosły. Nie wiem, co wy zrobicie! Są powody do tego, żeby ono było zwięzłe, ponieważ już z siostrami, zakonnicami polskimi, miałem przyjemność spotkać się na Jasnej Górze i tam przemawiać wedle tekstu napisanego – tu nie mam nic napisanego.
Otóż chciałbym, przy tej dzisiejszej okoliczności, przede wszystkim wyrazić moją radość z tego, że jesteście na świecie. Bogu dzięki, że jesteście! I kiedy mówię: „Bogu dzięki” – to w tym jest wezwanie do modlitwy o to, żebyście były, żeby was było jak najwięcej. Nie chcę tego zbyt ilościowo ujmować. Już na Jasnej Górze mówiłem o tym, jakie jest znaczenie waszego powołania. I ze względu na jaką treść, na jaką wartość, Kościół nie może być bez was, nie może żyć pełnym życiem bez was. Nie może być do końca czytelnym znakiem – a Kościół jest znakiem – bez was! Jesteście tak głęboko wpisane w ten znak Kościoła tutaj na ziemi, znak zbawienia wiecznego, znak powołania człowieka, które ma swój zbawczy wymiar doczesny i eschatologiczny zarazem – tak głęboko jesteście w to wpisane, że nie może was nie być. Bardzo nieszczęśliwe są kraje, w których was nie ma. Pomyślcie o tych krajach, o tych narodach, w których was, przynajmniej jawnie, nie ma. Bardzo się módlcie za te kraje i za te narody. I także módlcie się za te siostry, które tam są, chociaż w sposób nie zawsze jawny i nie zawsze na zewnątrz widzialny. (…)
Kraków, kościół Mariacki, 9 czerwca 1979


Bierzmowanie dziejów

Jubileusz św. Stanisława.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
1. My wszyscy dziś tutaj zgromadzeni stajemy wobec wielkiej tajemnicy dziejów ludzkości. Oto Chrystus, który po swym zmartwychwstaniu spotyka się z apostołami w Galilei, przemawia do nich słowami, któreśmy przed chwilą słyszeli z ust diakona spełniającego dziś posługę Ewangelii: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 18-20).
Wielka tajemnica dziejów ludzkości, dziejów każdego człowieka, wyrażona jest w tych słowach. (…)
4. Pozwólcie teraz, że ogarnę sercem i ujmę w jedną całość tę moją pielgrzymkę do Polski, która zaczęła się w wigilie Zesłania Ducha Świętego w Warszawie, a dzisiaj osiąga swój kres w Uroczystość Trójcy Przenajświętszej w Krakowie. Pragnę podziękować Wam, Drodzy Rodacy za wszystko. Za to, żeście mnie zaprosili. I za to, żeście mi towarzyszyli na całym szlaku pielgrzymim od Warszawy, poprzez prymasowskie Gniezno i Jasną Górę. (…)
Musicie być mocni, drodzy bracia i siostry! Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara! Musicie być mocni mocą wiary! Musicie być wierni! Dziś tej mocy bardziej wam potrzeba niż w jakiejkolwiek epoce dziejów. Musicie być mocni mocą nadziei, która przynosi pełną radość życia i nie dozwala zasmucać Ducha Świętego!
Musicie być mocni mocą miłości, która jest potężniejsza niż śmierć, jak to objawił św. Stanisław i błogosławiony Maksymilian Maria Kolbe. Musicie być mocni miłością, która „cierpliwa jest, łaskawa jest… nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą… nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz wpółweseli się z prawdą”. Która „wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma”, tej miłości, która „nigdy nie ustaje” (1 Kor 13, 4-8).
Musicie być mocni, drodzy bracia i siostry, mocą tej wiary, nadziei i miłości świadomej, dojrzałej, odpowiedzialnej, która pomaga nam podejmować ów wielki dialog z człowiekiem i światem na naszym etapie dziejów – dialog z człowiekiem i światem, zakorzeniony w dialogu z Bogiem samym: z Ojcem przez Syna w Duchu Świętym – dialog zbawienia. (…)
I dlatego pozwólcie – że zanim odejdę – popatrzę jeszcze stąd na Kraków, na ten Kraków, w którym każdy kamień i każda cegła jest mi droga – i popatrzę stąd na Polskę…
I dlatego – zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię „Polska”, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością – taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym,
– abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili,
– abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy. Proszę was:
– abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało,
– abyście od Niego nigdy nie odstąpili,
– abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On „wyzwala” człowieka,
– abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest „największa”, która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu.
Proszę was o to przez pamięć i przez potężne wstawiennictwo Bogarodzicy z Jasnej Góry i wszystkich Jej sanktuariów na ziemi polskiej, przez pamięć św. Wojciecha, który zginął dla Chrystusa nad Bałtykiem, przez pamięć św. Stanisława, który legł pod mieczem królewskim na Skałce.
Proszę was o to.
Amen.
Kraków, Błonia, 10 czerwca 1979 r.,


Całuję ziemię, z którą nigdy nie może rozstać się moje serce

(…) Najdostojniejszy Księże Kardynale Prymasie Polski!
Składam również gorące podziękowanie za słowo pożegnania Waszej Eminencji wypowiedziane w imieniu własnym i całego Kościoła w Polsce. Na słowa powitania pragnąłem odpowiedzieć całą moją posługą, jaką, dzięki Opatrzności Bożej i waszej życzliwości, miałem szczęście i radość wypełnić w ciągu tych kilku dni. W tym momencie nie pozostaje mi nic innego, jak podziękować całym, całym sercem Waszej Eminencji, Episkopatowi, kapłanom, rodzinom zakonnym męskim i żeńskim, i całemu Ludowi Bożemu w Polsce, za tak bardzo gorące i serdeczne uczucia, za modlitwy, jakimi otaczali mnie w ciągu tej niezapomnianej pielgrzymki od Warszawy poprzez Gniezno świętego Wojciecha, przez Jasną Górę, do świętego Stanisława w Krakowie. Dziękuję Bogu za waszą wiarę, za przywiązanie do Stolicy Apostolskiej i następcy św. Piotra. (…)
Kraków-Balice, 10 czerwca 1979


Budowałem razem z wami na fundamencie Chrystusowego Krzyża

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Dziękuję Chrystusowi ukrzyżowanemu za to, że znów jestem w Jego mogilskim sanktuarium w Nowej Hucie. Za to, że znów jestem tutaj wspólnie z wami, z wami, z którymi połączyły mnie całe lata wspólnego budowania Nowej Huty na fundamencie Krzyża.
Pozdrawiam także wszystkich obecnych tu dzisiaj pielgrzymów, zwłaszcza z diecezji tarnowskiej oraz z diecezji kieleckiej. Wyrazem waszej obecności jest osoba celebransa, biskupa Kościoła tarnowskiego.
A teraz pozwólcie jeszcze, żebym mógł wspólnie z wami wszystkimi, w naszej nowohuckiej, krakowskiej i polskiej wspólnocie, pozdrowić tylu dostojnych gości nie tylko z Europy, ale i z innych kontynentów: księży kardynałów, arcybiskupów, biskupów. (…) Ewangelizacja nowego tysiąclecia musi nawiązać do nauki Soboru Watykańskiego II. Musi być, jak uczy tenże Sobór, dziełem wspólnym biskupów, kapłanów, zakonów i świeckich: dziełem rodziców i młodzieży. Parafia nie jest tylko miejscem, w którym katechizacja ta się dokonuje. Jest ona równocześnie żywym środowiskiem, które samo ma jej dokonywać.
Kościoły, których budowę z takim wysiłkiem – ale i entuzjazmem – podejmowaliście, podejmujecie, prowadzicie – wszystkie powstają po to, ażeby poprzez nie Ewangelia Jezusa Chrystusa wchodziła w całe wasze życie. Zbudowaliście kościoły. Wypełnijcie życie swoje Ewangelią.
Niechaj Maryja, Królowa Polski – a także błogosławiony Maksymilian Kolbe – wspomagają was w tym nieustannie.
Kraków, Nowa Huta-Mogiła, 9 czerwca 1979


Eucharystia zadatkiem pokoju i braterstwa

(…) Na koniec w tym naszym niedzielnym spotkaniu na „Anioł Pański” pragnę przypomnieć z wielkim wzruszeniem moją podróż do Polski. Była to pielgrzymka wiary, którą przeżyłem – a ze mną także i Naród polski – bardzo intensywnie. Modliłem się za Kościół, za ludzkość, za was wszystkich w świętych miejscach kultu religijnego i upamiętnionych w historii mojej Ojczyzny. Poleciłem Kościół, ludzkość i was Matce Boskiej Jasnogórskiej. Pragnę dziś wyrazić szczególną wdzięczność wszystkim biskupom i wiernym z różnych stron świata, którzy zechcieli wziąć udział z Papieżem w tej pielgrzymce. Myślę też i o tych, którzy mieli ochotę przyjechać, ale z różnych powodów nie mogli zrealizować swych pragnień, lecz towarzyszyli Papieżowi-Pielgrzymowi za pośrednictwem gorącej modlitwy i poprzez ukryte dla oczu ofiary.
Wszystkim tym osobom składam serdeczne dzięki!
Watykan, Anioł Pański, 17 czerwca 1979

Log In or Create an account