email: dar-modlitwy@jasnagora.pl | tel. 34 37 77 427

Jubileusze i rocznice

Spis treści:

Na śladach wielkiej bitwy

(…) 5. Drodzy Rodacy!

Niezwykła to chwila, kiedy mogę wraz z Wami uczestniczyć w tej wielkiej rocznicy. Trzydzieści pięć lat temu zakończyła się bitwa o Monte Cassino, jedna z tych, która zadecydowała o losach wojny. Dla nas, którzy wówczas, w 1944 roku, przeżywaliśmy straszliwe nasilenie presji okupacyjnej, dla Polski, która znajdowała się w przede dniu powstania warszawskiego, bitwa ta była nowym potwierdzeniem owej niezłomnej woli życia, dążenia do pełnej niepodległości Ojczyzny, które nie opuszczały nas ani na chwilę. Na Monte Cassino walczył żołnierz polski, tu ginął, tu przelewał swoją krew z myślą o Ojczyźnie, która dla nas tak bardzo umiłowaną jest Matką właśnie dlatego, że miłość do niej tylu domaga się ofiar i wyrzeczeń.

Nie moją jest rzeczą wypowiadać się na temat znaczenia samej bitwy, na temat osiągnięć żołnierza polskiego tu, na tych skalistych zboczach. Mieszkańcy tego pięknego kraju Italii pamiętają, że żołnierz polski przynosił ich Ojczyźnie wyzwolenie. Wspominają go z szacunkiem i miłością. My wiemy, że żołnierz ten jakże daleką i okrężną drogą szedł do Polski: „z ziemi włoskiej do Polski…” jak niegdyś legiony Dąbrowskiego. Kierowała nim świadomość słusznej sprawy. Bo przecież taką właśnie słuszną sprawą było i nie przestaje nigdy być prawo Narodu do istnienia, do niepodległego bytu, do życia społecznego w duchu własnych przekonań, narodowych i religijnych tradycji, do suwerenności własnego państwa. To prawo Narodu pogwałcone w ciągu ponad sto lat trwających rozbiorów, zostało brutalnie pogwałcone i zagrożone na nowo we wrześniu 1939 roku. I oto, przez cały ten czas, od 1 września aż do Monte Cassino, ten żołnierz szedł tylu drogami, zapatrzony w Bożą Opatrzność i dziejową sprawiedliwość, z wizerunkiem Matki Jasnogórskiej w oczach… Szedł i znowu walczył jak poprzednie pokolenia „za wolność naszą i waszą”.

Monte Cassino, Msza św., 18 maja 1979


Niech ten dom będzie punktem wytyczonym na skrzyżowaniu dróg

Drodzy Bracia i Siostry, Umiłowani Rodacy.

(…) Pragnę jeszcze, zanim zakończę, odpowiedzieć na zaproszenie, które skierował do mnie Ksiądz Prymas w imieniu Rady Głównej Episkopatu Polski i Kościoła w Polsce; zaproszenie na przyszły jubileusz 600 lat pobytu Pani Jasnogórskiej w Jej sanktuarium na Jasnej Górze. Pragnę odpowiedzieć na to zaproszenie publiczne, formalne w sposób jak najbardziej osobisty. Mówię więc, że po prostu czuję się tam zaproszony od dawna, a to, co usłyszeliśmy dziś z ust Księdza Prymasa, jest tylko potwierdzeniem tego, co czuję i chyba po owym zaproszeniu tym bardziej nie potrafię się temu uczuciu oprzeć.

Audiencja dla przybyłych na poświęcenie Domu Polskiego w Rzymie, 7 listopada 1981


List (…) na jasnogórski jubileusz

1. Bogurodzica-Dziewica Bogiem sławiona Maryja…

Słowa tej pieśni – jedne z najstarszych, jakie zapisano w naszym ojczystym języku – płyną ku nam stale z odległości stuleci. Zdają się one ze szczególną siłą przemawiać w Roku Pańskim 1982, w którym wypada sześćsetna rocznica Obrazu Jasnogórskiego.

Pieśń jest starsza od tego Obrazu na polskiej ziemi. Wyraziła się w słowach „Bogurodzicy” wiara, nadzieja i miłość zaszczepiona w sercach naszych praojców na chrzcie świętym, od przyjęcia którego dzieli nas już przeszło tysiąc lat.

Od niepamiętnych czasów „Bogurodzica” głosiła ustami całych pokoleń, które kolejno przechodziły przez polską ziemię tajemnicę Ojca, który „Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16). Ten Boży Syn – Słowo Przedwieczne – stał się człowiekiem za sprawą Ducha Świętego, przychodząc na świat z Maryi Dziewicy, która przez to poczęcie i narodzenie stała się Matką Boga: Bogarodzicą.

Do tylu już pokoleń chrześcijan na różnych miejscach ziemi, którzy – zwłaszcza od czasów soboru efeskiego – wyznawali z ufnością wiarę w Boskie Macierzyństwo Maryi, dołączyły się od początków minionego tysiąclecia pokolenia naszych praojców, wyznając staropolską mową „Bogurodzicę-Dziewicę, Bogiem sławieną Maryję”.

2. Obraz jest późniejszy od Pieśni. Przybył do Polski drogą przygotowaną przez Pieśń i zatrzymał się na Jasnej Górze. Było to w Roku Pańskim 1382, na przełomie epok piastowskiej i jagiellońskiej – w tym czasie, gdy na tronie wawelskim miała zasiąść błogosławiona Królowa Jadwiga. W tym czasie przybył na Jasną Górę obraz Bogarodzicy – i skupił przy sobie tę wiarę, nadzieję i miłość praojców, którą ich serca wyrażały od dawna, śpiewając „Bogurodzicę”.

Od czasu, kiedy Obraz zagościł na Jasnej Górze, mija w tym roku sześćset lat. Bardzo pragnęliśmy wszyscy, ażeby tej rocznicy dożył wielki Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński, który od sześciu lat rozpoczął wraz z całym Episkopatem i Kościołem w Polsce przygotowania do tegorocznego Jubileuszu. Skoro Ojciec Niebieski w niezgłębionych wyrokach swej Opatrzności odwołał go wcześniej do Siebie, pragniemy poprzez uroczystość Sześćsetlecia spełnić Jego testament.

Pragnę też, aby słowa, które na początku tego Roku piszę, nawiązując do prośby Zmarłego Prymasa, a z kolei jego Następcy, zabrzmiały harmonijnym echem owych Pokoleń, które wiarę, nadzieję i miłość odziedziczoną u początku tysiąclecia na chrzcie świętym, wyznawały śpiewając „Bogurodzicę” – a od sześciuset lat, skupiając się przy obrazie Pani Jasnogórskiej, w której dana jest Narodowi Polskiemu „przedziwna pomoc i obrona” (ze Mszy św. na Uroczystość Najśw. Maryi Panny Częstochowskiej).

3. Sobór Watykański II za naszych czasów głosi Maryję Dziewicę Bożą Rodzicielką obecną w tajemnicy Chrystusa i Kościoła. O tej obecności mówi słowami najwyższego autorytetu nauczycielskiego, które w okresie przygotowań, a zwłaszcza w niniejszym roku jubileuszowym, domagają się szczególnego odczytania w świetle historycznych doświadczeń całego milenium, a zwłaszcza ostatnich trudnych stuleci – kiedy to owa macierzyńska obecność Maryi stała się dla nas szczególnie wyczuwalna poprzez Obraz Jasnogórski.

Czyż znaczenie obrazu, wizerunku, nie polega na tym, ażeby uobecniać – ażeby czynić obecną – osobę, którą przedstawia? Jeśli takie jest powszechne znaczenie obrazów i wizerunków, to wedle właściwej proporcji trzeba je zastosować i do tej Świętej Ikony, która od sześciuset lat w sposób szczególny „uobecnia”: czyni obecną Bogarodzicę pośród wszystkich ludzi, którzy Ją nieustannie otaczają. Czyni Ją obecną pośród całego Ludu, który w kontekście swych dziejowych doświadczeń – trudnych doświadczeń – nabrał i stale nabiera głębokiego przeświadczenia, że Matka Chrystusa jest mu dana jako „szczególna pomoc i obrona”.

Czyż, rozważając to wszystko, nie można powiedzieć, że głoszona przez Sobór obecność Maryi w tajemnicy Chrystusa i Kościoła uzyskuje swój szczególny wyraz na ziemi polskiej za pośrednictwem Jasnogórskiego Obrazu?

Maryja, która po macierzyńsku przewodniczy całemu Ludowi Bożemu w jego ziemskiej wędrówce: w pielgrzymowaniu wiary, nadziei i miłości (por. LG 58 i 68) – przewodniczy synom i córkom ziemi polskiej w tym samym pielgrzymowaniu za pośrednictwem swego Jasnogórskiego Wizerunku.

Czyż szczególnym tego wyrazem nie stała się w czasie. milenijnym pielgrzymka wiernej kopii tegoż Obrazu – poświęconej przez papieża Piusa XII – poprzez wszystkie diecezje i parafie: miasta, wie i osiedla całej naszej Ojczyzny? A także wśród Rodaków na emigracji?

4. Sześćsetna rocznica Jasnogórskiego Obrazu jest motywem wielkiego dziękczynienia.

Czy potrafimy ogarnąć tym dziękczynieniem i zawrzeć w nim to wszystko, co stało się na Jasnej Górze udziałem poszczególnych pielgrzymów? I to nie tylko z różnych stron Polski, ale również z Krajów ościennych – nie tylko z Europy, ale także z odległych kontynentów?

A przecież to wszystko należy do historii tego Obrazu.

Żadna historia, jaką z pomocą ludzkich środków moglibyśmy napisać, nie ogarnie tej treści, którą zna tylko sam Bóg i Bogarodzica – i znają ją z pokolenia na pokolenie sumienia ludzkie i ludzkie serca.

Dziękczynienie nasze musi się więc odwołać do tajemniczych kart Księgi Żywota.

A równocześnie, dziękczynienie to winno pozostać – w szczególnej mierze – wyznaniem i słowem Narodu, który wobec Pani Jasnogórskiej odnajduje przez tyle pokoleń swoją wewnętrzną tożsamość i duchową jedność – jedność silniejszą od takich nawet podziałów i rozbić, jakie w nasze dzieje zdołały wprowadzić rozbiory.

Czyż o tej jedności nie świadczą serca Polaków, bijące pod różnymi stopniami długości i szerokości geograficznej na całym globie – które za Mickiewiczem zdają się powtarzać: „Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy”…

Obrona Częstochowy stała się początkiem, a poniekąd też symbolem wydarzeń, które od XVII wieku narastały w naszych dziejach. W okresie, w którym Narodem polskim przestali rządzić polscy królowie – świadomość, że Pani z Jasnej Góry została proklamowana przez jednego z nich Królową Polski, pomagała przetrwać Narodowi w poczuciu jego własnej suwerenności. Równocześnie zaś nigdy owo jasnogórskie królowanie Maryi nie przestało oznaczać nade wszystko obecności Matki.

A obecność Matki potrzebna jest ludziom i narodom. Potrzebna jest całej rodzinie ludzkiej.

W roku jubileuszowym – przywołując na pamięć różne daty historyczne – pragniemy dziękować za Obecność Matki Boga i ludzi w dziejach naszego Narodu.

5. Czy to już wszystko?

Z pewnością nie. Okres dziejów, w którym Opatrzność Boża umieszcza to sześćsetlecie, każe nam dziękczynienie połączyć z żarliwym wezwaniem.

Pragniemy w tym Roku Pańskim 1982 na nowo wezwać Bogarodzicę – pragniemy Ją na nowo zaprosić, aby była szczególnie obecna w tym wszystkim, przez co kształtuje się nasza współczesność i nasza przyszłość.

Potrzebę takiego wezwania odczuwamy nie mniej głęboko jak potrzebę dziękczynienia.

Jeśli bowiem to wszystko, co kształtuje nasze dzisiejsze życie w Ojczyźnie nosi na sobie obiecujące znamiona odnowy, to równocześnie nie jest wolne od trudności, od zagrożeń.

Jest to czas jakiejś nowej próby Polaków – nie pierwszej w dziejach – ale z pewnością nowej, innej od dawnych doświadczeń i prób, których nie brakuje naszej historii.

I dlatego, od pierwszych dni tego jubileuszowego roku – ja syn ziemi polskiej – pragnę wspólnie z Wami wszystkimi upaść do stóp Jasnej Góry, powtarzając słowa owej Pieśni, która prowadziła całe pokolenia:

„Bogarodzico – Dziewico,
Bogiem sławiena Maryja…
usłysz głosy,
napełń myśli człowiecze…
Napełń myśli człowiecze!”

Przyjmijcie, Drodzy Bracia i Siostry, tę modlitwę, którą odmawiam wspólnie z Wami i przyjmijcie wraz z nią błogosławieństwo Następcy Piotra:
w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

Stolica Apostolska, dnia 8 grudnia 1981
w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny


Niech Pan obdarzy pokojem moją Ojczyznę

Rok 1982 – Rok Pana: Jego bowiem są lata i stulecia, i każdy czas. Jemu chwała w nieskończone wieki wieków.

Pozdrawiam wspólnie z wami, drodzy bracia i siostry, nowy rok, oddając na początku chwałę Bogu, który sam Jeden jest wieczny. Nie ograniczony żadnym czasem. Sam jest Prawdą i Miłością. Jest Wszechmocą i Miłosierdziem. Sam jeden jest Święty.

Jest Tym, który jest.

Jest Ojcem – Synem i Duchem Świętym w bezwzględnej jedności Bóstwa.

Pozdrawiam więc wspólnie z wami ten nowy rok w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa – nie ma bowiem żadnego innego Imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni.

Imieniem Jezusa Chrystusa ogarniam cały ten rok, aby stał się czasem zbawienia dla Kościoła i świata.

W imię Jezusa Chrystusa mówię do tego roku: „Niech Cię Pan błogosławi i strzeże. Nie Pan rozpromieni Oblicze swe nad tobą, niech Cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie swoje oblicze i niech cię obdarzy pokojem.” (Lb 6, 24-26). Są to słowa dzisiejszej liturgii.
Słowa liturgii wypowiedziane w pierwszym dniu nowego roku są skierowane do każdego człowieka i zarazem do wszystkich ludzi – są skierowane do narodów i państw, do całej ludzkiej rodziny: „Niech cię Pan obdarzy pokojem”.

Słowa te wypowiada dziś Kościół z samej głębi tajemnicy Wcielenia: tajemnicy narodzenia Boga w ludzkim ciele. Słowa te wiąże dziś Kościół z Boskim Macierzyństwem Maryi. Zapisuje je niejako w sercu Matki.

Poprzez serce Matki wypowiadam te noworoczne słowa z myślą o wszystkich ludziach i wszystkich ludach na okręgu ziem.

Oto Matka pokoju! Matka Boga i ludzi! Matka narodów i ludów:
„Błogosławiona zwać mnie będą wszystkie pokolenia”.

W sposób szczególny wypowiadam błogosławieństwo dzisiejszej liturgii z myślą o mojej Ojczyźnie: o Narodzie, którego jestem synem:
„Niech Cię Pan obdarzy pokojem”.

I w sposób szczególny zamykam te słowa w Sercu Matki. Od sześciuset lat ta Matka jest obecna na polskiej ziemi poprzez swój Jasnogórski Wizerunek. Rok 1982 jest rokiem wielkiego jubileuszu.

Wobec Matki Jasnogórskiej powtarzam z myślą o mojej Ojczyźnie: Niech Cię Pan obdarzy pokojem!

Wszystkim ludziom, którzy w ciągu tych dni modlą się za Polskę – dziękuję, prosząc o dalszą modlitwę. Chodzi o sprawę doniosłą dla dziejów człowieka.

Niech modlitwa stanie się siłą moich Rodaków, jak tyle razy w ciągu stuleci. Aby nie zostało zmarnowane dziedzictwo tych ostatnich, trudnych miesięcy i lat.

Na progu nowego roku składam to dziedzictwo w Sercu Matki: w Sercu Jasnogórskiej Matki.

W dniu, w którym Kościół obchodzi uroczystość Boskiego Jej Macierzyństwa.

4. Widzę tu, na placu św. Piotra, wielkie napisy: „Solidarność”. Dziękuję, serdecznie dziękuję za te wyrazy solidarności z „Solidarnością”.

To słowo mówi o wielkim wysiłku, którego dokonali ludzie pracy w mojej Ojczyźnie, ażeby zabezpieczyć prawdziwą godność człowieka pracy.

Ludzie pracy mają prawo do tworzenia samodzielnych związków, których zadaniem jest strzec ich społecznych, rodzinnych oraz indywidualnych praw.

Taką naukę Kościół głosił zawsze, a w szczególności od Rerum norum do Laborem exercens, jako elementarny wykładnik sprawiedliwości i pokoju społecznego.

Słowo „Solidarność’’, które tu widnieje na tylu transparentach, mówi o wysiłku zmierzającym do takiej właśnie sprawiedliwości i pokoju. Stąd jest ono szeroko znane i przyjmowane z uznaniem na całym świecie.

„Solidarność” należy do współczesnego dziedzictwa ludzi pracy w mojej Ojczyźnie. Dziedzictwo to wraz z całym owocem tysiąclecia dziejów i kultury składam w Serce Matki na Jasnej Górze.

I składam je w skarbcu doświadczeń ludzi pracy na całym świecie. Jest to cząstka powszechnego dobra, sprawiedliwości i pokoju.

Anioł Pański. Plac św. Piotra, 1 stycznia 1982
>


List (…) do zakonu paulinów z okazji 600-lecia

Do Umiłowanego Syna Józefa Płatka
Przełożonego Generalnego Zakonu św. Pawła I Pustelnika

Sześć wieków istnienia waszego Zakonu św. Pawła I Pustelnika w Polsce dają wspaniałą i miłą okazję do nawiązania serdecznej rozmowy z tobą, z twoimi współbraćmi oraz z tymi, którzy dla słusznej racji zostali zaliczeni do Wspólnoty zakonnej. Jest to zarazem dobra sposobność, by sięgając do pradawnych początków, przypomnieć powstanie i pełny rozkwit Zakonu. Trzeba też mówić o niebezpiecznych sytuacjach, w jakich znajdowała się wasza Wspólnota, jest to bowiem zwykły los wszelkich ludzkich dzieł. Sięgniemy więc myślą do dawnej, nie małej chwały Zakonu i bolesnych ran mu zadanych. Ale też wskażemy na mocną nadzieję przyszłości, dającą przekonanie, że po ostrej zimie nastanie wreszcie słoneczna wiosna.

Przebiegniemy zatem pokrótce stronice waszej historii, aby należycie uwydatnić to wszystko, co może być zarazem impulsem do radości i do cnoty.

Zakon wasz, Świętego Pawła I Pustelnika, pierwotny swój charakter wywodzi od tego chwalebnego Męża, będącego dla was źródłem i wzorem doskonałej cnoty. W czasie prześladowania Kościoła udał się on na pustynię Egiptu i tam zamieszkał w samotności. Ten zaś rodzaj samotnego życia sprowadził na świętego wielkie łaski Boże. Nie tylko bowiem ominęły go zgubne prześladowania, ale rozwiały się jak mgła niebezpieczne miraże świata. Nadto, pełna milczenia samotność, wznosząc jego ducha do Boga, sprzyjała wrodzonej religijności i karmiła jego ducha widokiem nietkniętej przyrody. Życie pustelnicze dawało też okazję hartowania ciała, poszukiwania środków do życia oraz wyrażania wiary w Bożą Opatrzność.

Na ten właśnie rodzaj życia, który przeniknął szeroko granice Italii i Francji, zwrócili uwagę i serce pobożni mężowie, podejmując po X wieku ten sam sposób życia w Europie środkowej. Owi bowiem mnisi przebywający w lasach, jaskiniach i nad pobrzeżem rzek, doświadczali poniekąd samotni pustyni, śladem dawnych Ojców. Byli ubodzy, nie odznaczali się kulturą życia, lecz rozważając Bożą prawdę w uciszeniu ducha, podążali sercem do wyższych wartości, radowali się Bogiem – Początkiem i Źródłem szczęśliwości.

Tak żyjących na pustkowiu i w puszczach, zebrał w jedno, niby rozproszone stadko, Bartłomiej, Biskup Pięciu Kościołów na Węgrzech, do klasztoru św. Jakuba na Górze Urog, około r. 1225. Jest to więc rok znaczący i pamiętny dla Zakonu Św. Pawła I Pustelnika. Przez to skupienie się w jedno, anachoreci przeszli w klasztorny rodzaj życia czyli do życia wspólnotowego.

Jednakże zakonnicy wasi nie przystosowali się na stałe do nowych warunków, jakoby z założenia swego otrzymali taki charakter. Gdy bowiem z upływem lat owe miejsca pobytu zakonników zaczęto odwiedzać, zamieszkiwać i uprawiać, zdało się rzeczą stosowną, aby Bracia zatroszczyli się o lud zamieszkujący wokół klasztorów, widząc w nim gromadkę powierzoną im przez Opatrzność. Podobnie też w późniejszym czasie, Bracia zdali sobie sprawę z tego, jak niezbędne są studia, szkoły, uniwersytety, biblioteki, i kaznodziejstwo. Dlatego rozpoczęli działalność naukową, a nawet odgrywali w tej dziedzinie pierwszorzędną rolę, aby się uzdolnić i przygotować do pracy duszpasterskiej nad ludem. Dlatego będąc jakby przeznaczeni – zdawało się – do samotności i pozostając z dala od poloru życia kulturalnego, dzięki mądrym i roztropnym zamierzeniom, ogromnie przyczynili się do utrwalenia chrześcijańskich obyczajów. Nadto, zgodnie z charakterem religijnego wychowania, dopomogli do ukształtowania doskonałych obywateli, zatroskanych o władzę publiczną i ziemię ojczystą.

W niniejszym jednak liście chodzi głównie o podkreślenie faktu, iż w roku 1382, sześć wieków temu, Zakon Św. Pawła I Pustelnika został sprowadzony do Polski. Na górze Starej Częstochowy założono klasztor, nazwany później Jasną Górą. Była to zatem pierwsza gałąź rozłożystego dębu, zaszczepionego szczęśliwie na tej ziemi. Za tym klasztorem poszły dalsze domy, błyszczące jak gwiazdy na niebie Polski.

Dzięki zrządzeniu Bożej Opatrzności, członkowie Zakonu Paulińskiego zostali wybrani na to ( – co z wielką stwierdzamy radością!) aby byli czujnymi i wiernymi stróżami cudownego Obrazu Najświętszej Dziewicy Maryi, nazwanej później Jasnogórską. Do Niej to każdy Polak pała miłością, jako do swojej Matki i Królowej Ojczyzny.

W roku 1384, jak się tradycyjnie przyjmuje, już po założeniu Zakonu w Polsce, przekazany został zakonnikom świętego Pawła Obraz, uważany odtąd za serce, chlubę, chwałę i jasną gwiazdę zakonu. Nasi więc zakonnicy pierwsi uczcili Matkę święcie i z pobożnością. Oni też wszelkimi siłami strzegli tego skarbu.

Zresztą Obraz i sanktuarium w tak wielkiej są cenie na polskiej ziemi, że nie można sobie pomyśleć naszego Narodu, bez tej stolicy przepięknego Wizerunku Maryi: rzecz istotnie ponad wszystko słodka, radująca serce ludu, zwłaszcza tych wszystkich, co zabiegają o cześć takiej Matki, żadnego nie szczędząc trudu.

Wraz z Wizerunkiem Dziewicy jawi się ów cud Jasnej Góry na oczach wszystkich ludzi. Mówimy tu o dziecięcej czci względem Boga. Jest to cześć niezwykła, wciąż wzrastająca, jak płomień podsycany podmuchem wiatru, mianowicie dzięki miłości, wierze i gorącemu nabożeństwu do Najśw. Matki Boga i ludzi. A są to uczucia napełniające nie tylko poszczególne osoby, ale wszystkich Polaków płynących masowo ze wszystkich zakątków Polski z Pasterzami na czele – do wsławionej świątyni maryjnej.

Tam Bracia Zakonu Św. Pawła I Pustelnika zaprawiają wiernych do zwycięskich zapasów. A czynią to poprzez administrowanie sakramentów, przez głoszenie Słowa Bożego, codzienne rozważanie prawd wiecznych i praktykę cnót. W ten sposób wpajają w serca miłość i cześć dla Boga i Jego Matki. Umocnione tym pokarmem dusze kierują swoją barkę poprzez niebezpieczne sytuacje życiowe tam, gdzie słońce wieczystym świeci blaskiem.

Nie istnieje zaś dobro bez sprzeciwu niegodziwych ludzi, tak jak nie ma światła słonecznego bez cienia. Przeto i w wasz Zakon, żeglujący przez rozległe morze wieków, uderzały od zarania spienione fale przeciwności. Nieprzyjaciele wiary zebrani na różnych polach bitew powstawali do boju, aby zburzyć sanktuarium i zniszczyć Święty Obraz. Przeciwstawili się im Bracia ze wszystkich sił, broniąc bezcennego Skarbu, nie raz i nie dwa, lecz wielokrotnie atakowani – prowadzili bój z nieprzyjaciółmi. W tych zaś nawałnicach wasi współbracia nie opuścili swej Matki, a jako dobrzy żołnierze zasłużyli się również Ojczyźnie. Owszem, niektórzy zakonnicy, jak Krasuski i Kordecki tak dalece stali się sławni, że zalicza się ich do bohaterów Ojczyzny.

Cnota jednak wzbudza nienawiść złych ludzi, dlatego nieprzyjaciele polskiego imienia, odniósłszy zwycięstwo, zwrócili szczególnie okrutną uwagę na zakonników, W roku bowiem 1864 prawie w całej Europie środkowej zlikwidowano domy zakonne, pozostawiając jedynie sanktuaria w Polsce – na Jasnej Górze i w Krakowie. Nie będziemy już wspominać o rozgrabionym mieniu, o zburzonej twierdzy maryjnej, i o braciach ukaranych wygnaniem i śmiercią – każdy widzi, z jak wielką szkodą dla Kościoła i Ojczyzny.

Ale oto dzisiaj 9 domów zakonnych w Polsce i 3 tzw. rezydencje, a także inne, powstałe gdzie indziej siedziby, niepłonną budzą nadzieję, że Zakon wasz znowu rozkwitnie po klęsce.

Przez długi szereg stuleci, zarówno w pomyślności, jak i w przeciwnościach, ta Święta Stolica Piotrowa była zawsze z wami, zwłaszcza w dziele rozkrzewiania kultu Jasnogórskiej Dziewicy. Niegdyś po wypróbowaniu wiernej miłości, Stolica Święta w r. 1308 zatwierdziła wasz Zakon, włączając was w sposób pełnoprawny w szeregi zakonne. Podobnie też, zawsze i wszędzie troszczyła się o potwierdzenie, pochwałę i upowszechnianie kultu Najśw. Maryi Panny Królowej Polski. Dzięki temu to Wzgórze maryjne stało się znane i sławne na całym świecie. Dowodem życzliwości Papieży są, między innymi, dwie złote korony, ozdobione klejnotami, które Poprzednik Nasz Klemens XI w r. 1717 przesłał w darze celem ukoronowania tak wielkiej Matki. A gdy te zostały skradzione, Św. Pius X, również Nasz Poprzednik, zastąpił je łaskawie innymi, także i My przyozdobiliśmy drogi Nam Obraz w roku 1979 złotą różą, powodowani miłością i oddaniem względem Najświętszej Dziewicy i zarazem względem Ojczyzny. Świadczy o tym również złote serce posłane tego roku za pośrednictwem Czcigodnego Brata Alojzego Poggi, Arcybiskupa tytularnego Forontonium, na ręce Generała Braci Św. Pawła i umieszczone w pobliżu róży.

Zanim zakończymy ten list, sądzimy iż będzie rzeczą stosowną, jeśli zwrócimy słowa zachęty do ciebie, ukochany Synu, do twych współbraci i do wszystkich zaliczonych do waszej Rodziny.

Najpierw upominamy was ojcowskim sercem, abyście śladem Przodków mieli na uwadze, śledzili i przewidywali wymagania naszej epoki. Ale zarazem, byście nie odchodzili od pustyni, która karmiła, rozpalała miłością i ubogacała pobożność Świętego Pawła. Nic odstępujcie od samotni ducha, medytacji i rozważania rzeczy wiecznych, bez czego wysycha źródło pobożności. Badajcie więc, umiłowani Synowie i pilnie studiujcie historię waszego Zakonu, zwłaszcza dotyczącą Jasnej Góry. Przeżyte przez Zakon jasne dni historii niech was uczą pogody i ciszy, dzięki której duch oderwany od spraw ziemskich pogrąża się w kontemplacji Boga. Wtedy bowiem dusza sięgająca w głębie Bożego Prawa, zapala pochodnią serca, użyczając innym światła. Podobnie jak ten, kto czerpie z krystalicznego źródła, podaje drugim wodę, której sam odczuwa pragnienie.

Zresztą, kto Boga miłuje, nie szuka rzeczy ziemskich, nie schodzi na ludzkie urwiska, lecz pałając zbawczym żarem zdąża do rzeczy wyższych i wpływa na drugich chrześcijańską cnotą. Wpływa na wszystkich, lecz zwłaszcza na ubogich. Bóg me potrzebuje nas ani naszych rzeczy, możemy wiec nasze dary przydzielać jedynie braciom, pod których osłoną Pan przebywa. Nadto, po Bogu, będącym przyczyną, początkiem i tchnieniem naszego życia, nie ma nic bardziej godnego nad człowieka. Dlatego należy głównie na człowieku skupić starania, troski i względy, według słów św. Mateusza: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40). W ten sposób zadośćczyniąc prawu Bożemu, pomagamy Kościołowi i Ojczyźnie. Zwróćcie również uwagę na smutne stronice waszych dziejów, abyście, na ile to od was zależy, nie doznali tych samych udręk. Lecz dość na ten temat.

Zresztą, umiłowany Synu, miej to za rzecz pewną i weź to głęboko do serca, że My i Święta Stolica Piotrowa zawsze sprawy wasze braliśmy w obronę. Obecnie tym bliżej jesteśmy przy was, gdy obchodzicie podwójną uroczystość: początków Zakonu w Polsce i otrzymania w darze jasnogórskiego obrazu.

Nasze serdeczne dla was oddanie niech potwierdzi Błogosławieństwo Apostolskie, którego z ojcowską miłością udzielamy tobie, umiłowany Synu, twoim współbraciom i bardzo nam drogiemu, całemu Narodowi polskiemu.

Z Watykanu, dnia 9 sierpnia, w roku 1982, a czwartym Naszego Pontyfikatu.

JAN PAWEŁ II, PAPIEŻ


26 sierpnia 1982

Mszę świętą celebrowaną przez Jana Pawła II z kaplicy w Castel Gandolfo transmitowało Radio Watykańskie do Polski

1. …Zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię „Polska”, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością – taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na Chrzcie świętym,

– abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się i nie zniechęcili,

– abyście nie podcinali sami korzeni, z których wyrastamy. Proszę was

– abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało,

– abyście od Niego nigdy nie odstąpili,

– abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On „wyzwala” człowieka,

– abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która się wyraziła przez krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu.

Proszę was o to…”

2. Powtórzyłem słowa wypowiedziane w dniu 1 czerwca 1979 roku na Błoniach Krakowskich podczas uroczystej Eucharystii, którą dane mi było sprawować na 900 rocznicę śmierci męczeńskiej św. Stanisława, Patrona Polski.

Dzisiaj, w dniu 26 sierpnia 1982 roku, stoję przy ołtarzu w kaplicy ostatnich Papieży w Castel Gandolfo. Pius XI, który był nuncjuszem w Polsce za pierwszych lat po odzyskaniu niepodległości, wprowadził do tej kaplicy i umieścił w głównym ołtarzu Wizerunek Matki Bożej Jasnogórskiej, ofiarowany mu przez Episkopat Polski. Widocznie głęboko zapadła w serce tego Następcy św. Piotra pamięć Jasnej Góry, skoro chciał mieć ów Wizerunek w głównym ołtarzu swej kaplicy. I głęboko zapadła pamięć wydarzeń – naprzód z roku 1655-56, z kolei z roku 1920 – ponieważ wydarzenia te stały się treścią fresków, którymi polski malarz przyozdobił z woli Papieża boczne ściany kaplicy.

3. Tu więc stoję dzisiaj, przed ołtarzem, w poczuciu głębokiej więzi z Jasną Górą, która obchodzi jubileusz sześćsetlecia obecności Bogarodzicy, Królowej Polski, w Jej najczcigodniejszym Wizerunku.

Już wówczas, kiedy ostatni raz byłem w Polsce, zapraszano mnie na ten Jubileusz. Potem różne środowiska, a w szczególności Ojcowie Paulini, ponawiali to zaproszenie – wreszcie wyraziła je Rada Główna Episkopatu imieniem wszystkich Biskupów Polski i całego katolickiego społeczeństwa.

Odpowiadałem zawsze – i dzisiaj to samo odpowiadam – że udział w Jubileuszu Jasnogórskim uważam za mój obowiązek, zarówno wobec Królowej Polski, jak też wobec mojego Narodu i Kościoła w Polsce. Dlatego też nadal wyrażam przekonanie, że wypowiadane w związku z tą pielgrzymką papieża do Ojczyzny oświadczenia zostaną urzeczywistnione w ramach niniejszego Jubileuszu. Domaga się tego także dobre imię Polski pośród narodów Europy i świata.

4. Dziś jednak stoję przed Wizerunkiem Jasnogórskiej Matki mojego Narodu na tym miejscu, na którym umieściła go ręka miłującego Niepodległą Polskę, Piusa XI i jego Następców.

Tutaj podejmuję wszystkie modlitwy i ofiary, z którymi wy, drodzy Rodacy, przybywacie na Jasną Górę w dniu 26 sierpnia 1982 roku. Łączę się z wami, z waszymi Pasterzami, Episkopatem Polski, w tej samej wierze, nadziei i miłości – i wprowadzam do skarbca Kościoła Powszechnego Ofiarę, którą wy tam składacie wobec Tej, „która Jasnej broni Częstochowy”: nową ofiarę dziejów.

Równocześnie zaś pragnę, ażeby w tej Najświętszej Ofierze, która łączy wszystkich synów Bożych na całym okręgu ziemi, dokonała się owa przedziwna wymiana darów, jaką Chrystus zapoczątkował w dziejach ludzi i narodów.

Dlatego to na początku przypomniałem słowa wypowiedziane podczas sprawowania Eucharystii przy pamiętnym „Bierzmowaniu dziejów” na Błoniach Krakowskich, w „Stanisławowym” roku 1979.

5. W Roku Pańskim 1982 jaki dar przynosimy? Co pragniemy złożyć od nas Ojcu wszelkiej Światłości i Królowi wieków Nieśmiertelnemu – w obliczu Matki Chrystusa?

Jest to, drodzy Bracia i Siostry, dar szczególny, wyraz naszego stulecia – zarazem wyraz zbawczej ciągłości z Krzyżem Chrystusa…

Oto w niedługim czasie ma być wpisany w poczet Świętych Kościoła katolickiego błogosławiony Maksymilian Maria Kolbe, ofiara Oświęcimia.

Pragnę dać wyraz przekonaniu, że to jest ów szczególny dar, który my wszyscy przynosimy Pani Jasnogórskiej na 600-lecie. Czy jednak nie jest to przede wszystkim Jej dar dla nas na czas tego Jubileuszu?

Tak, to przede wszystkim Matka Jasnogórska daje nam tego Świętego, który wyrósł z polskiej ziemi, który dojrzał do heroicznej ofiary na tym straszliwym stosie, na którym płonął jego Naród wraz z innymi podczas straszliwych lat 1939-45.

Tak, to Matka Jasnogórska nam go daje. Czyż nie był on za swoich dni szczególnym Rycerzem Niepokalanej? Czyż w sposób zdumiewający nie dotrwał w wierności dla swej Pani, oddając życie za brata w bunkrze oświęcimskim?

Tak więc pragniemy przynieść na to 600-lecie Jasnogórskie szczególny dar przygotowany przez Opatrzność. Pragniemy w tym darze wyrazić siebie – i pragniemy dopełnić sobą to, co nasz Błogosławiony mówił do nas – i mówi niejako za nas.

6. Oto stał się do ostatecznych granic solidarny z drugim człowiekiem i oświadczył gotowość pójścia za niego na śmierć, pamiętny na słowa Chrystusa: „Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 13).

Ofiara Maksymiliana złożona w miejscu straszliwej pogardy człowieka, w Oświęcimiu, przemawia do ludzi współczesnych, do narodów i społeczeństw. Stał się on zaiste jakimś wymownym znakiem czasów, w których żyjemy.

U stóp Pani Jasnogórskiej zanoszę dzisiaj błaganie – wraz z wszystkimi ludźmi dobrej woli na całym świecie – ażeby ten znak został dobrze przez nas odczytany.

Niech mówi o tym, że na ziemi polskiej trzeba stanąć obok każdego człowieka, nikogo nie eliminując – i przez wspólnotę z każdym, podejmując dialog ze społeczeństwem, odbudowywać dobro wspólne! Nie można tego dobra budować środkami siły i przemocy, ale wymową słuszności, która oznacza poszanowanie człowieka i dlatego zdolna jest do każdego przemówić.

Gest ojca Maksymiliana z obozu oświęcimskiego wzywa i nawołuje do takiej wspólnoty z każdym człowiekiem – do wspólnoty z całym Narodem, aż nazbyt już doświadczanym poprzez wiele okresów swej historii. Jest to gest, czyn – ukazany nam przez Opatrzność i zadany nam przez Opatrzność, byśmy wedle niego rozwiązywali trudne sprawy ojczyste.

Podczas ostatnich miesięcy Kościół w Polsce nie przestaje powtarzać i potwierdzać, że Państwo może być prawdziwie mocne tylko z poparciem społeczeństwa, a droga do tego poparcia prowadzi nie przez przeciwstawienie, ale przez dialog z wszystkimi, przez rzeczywistą umowę społeczną.

7. Moi umiłowani Rodacy!

Bez względu na to, jak trudne jest życie polskie w tym roku, niechaj zwycięża w was ta świadomość, że życie to ogarnione jest Sercem Matki.

Tak jak zwyciężyła ona w Maksymilianie Marii – Rycerzu Niepokalanej, tak niech zwycięża w Was.

Dziękujemy Jej dziś za pierwszy cud w Kanie Galilejskiej i dziękujemy Jej za sześć wieków obecności w Jasnogórskim Wizerunku.

Równocześnie zaś prosimy, ażeby udzielała się Ona za naszych dni wszystkim ludziom mieszkającym na polskiej ziemi.

Niech Serce Matki zwycięży!

Niech Pani Jasnogórska zwycięża w nas i przez nas. Niech zwycięża nawet przez nasze udręki i porażki. Niech sprawi, byśmy nie zaprzestali wysiłków i zmagań o prawdę i sprawiedliwość, o wolność i godność naszego życia. Czyż nie to również znaczą słowa Maryi: „Cokolwiek wam Syn mój rzecze, to czyńcie”? Oby więc „moc kształtowała się w słabości” (por. 2 Kor 12,9), wedle słów Apostoła narodów – i wedle wzoru naszego Rodaka: ojca Maksymiliana Marii.

Maryjo! Królowo Polski! Jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam!

Castel Gandolfo, homilia, 26 sierpnia 1982


Jasnogórska ewangelizacja wolności

Pragnę przypomnieć słowa wypowiedziane na Jasnej Górze w ubiegłym roku podczas pielgrzymki: Jubileusz 600-lecia Obrazu Jasnogórskiego jest jakby nieodzownym dopowiedzeniem do tamtego Tysiąclecia. Dopowiedzeniem wielkiej sprawy – sprawy istotnej dla dziejów ludzi i dziejów Narodu.

Tej sprawie na imię: Królowa Polski.

Tej sprawie na imię: Matka.

Mamy bardzo trudne położenie geopolityczne. Mamy bardzo trudne dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Bolesne doświadczenia historii wyostrzyły naszą wrażliwość w zakresie podstawowych praw człowieka i praw Narodu: zwłaszcza prawa do wolności, do suwerennego bytu, do poszanowania wolności sumienia i religii, praw ludzkiej pracy… Mamy też różne ludzkie słabości, wady, i grzechy, i to grzechy ciężkie, o których stale musimy pamiętać – i stale z nich się wyzwalać…

Ale – drodzy Bracia i Siostry, umiłowani Rodacy, wśród tego wszystkiego mamy na Jasnej Górze Matkę.

Jest to Matka troskliwa, tak jak w Kanie Galilejskiej. Jest to Matka wymagająca,

– tak jak każda dobra matka jest wymagająca.

– Jest to jednak równocześnie Matka wspomagająca: w tym się wyraża potęga Jej macierzyńskiego Serca.

– Jest to wreszcie Matka Chrystusa – tego Chrystusa, który (wedle słów św. Pawła) mówi stale wszystkim ludziom i wszystkim ludom: „nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej” (Ga 4, 7).

Połączmy się w duchu z wszystkimi pielgrzymami, którzy dzisiaj otaczają Jasną Górę i wspólnie z nimi sprawujmy Eucharystię.

Po Komunii św. Ojciec Święty dodał:

Jeszcze teraz po Komunii św. przed błogosławieństwem chcemy sobie ponownie uświadomić naszą szczególną wspólnotę z tymi, którzy dzisiaj otaczają Jasną Górę, z pielgrzymami z całej Polski, a także spoza jej granic. Idąc za myślą Ewangelii według św. Jana zaprosiliśmy na sześćsetlecie Maryję i Chrystusa. Maryję razem z Chrystusem, to znaczy Chrystusa z Maryją w nasze dzieje zapraszamy rok rocznie, w każdy Nowy Rok tych dziejów Jasnogórskiej ewangelizacji. Pragnę nawiązać raz jeszcze do homilii jubileuszowej, którą w zeszłym roku wygłosiłem na Jasnej Górze.

„Chrystus obecny wraz ze swą Matką w polskiej Kanie stawia przed nami z pokolenia na pokolenie wielką sprawę wolności. Wolność jest dana człowiekowi od Boga jako miara jego godności. Jednakże jest mu ona równocześnie zadana. „Wolność nie jest ulgą, lecz trudem wielkości” – jak się wyraża poeta (Leopold Staff, Oto twa pieśń). Wolności bowiem może człowiek używać dobrze lub źle. Może przez nią budować lub niszczyć. Zawiera się w jasnogórskiej ewangelizacji wezwanie do dziedzictwa synów Bożych. Wezwanie do życia w wolności. Do czynienia dobrego użytku z wolności. Do budowania a nie do niszczenia”.

„Jasnogórska ewangelizacja wolności ma jeszcze inny wymiar. Jest to wymiar wolności Narodu, wymiar wolnej Ojczyzny, której przywrócona została godność suwerennego państwa. Naród jest prawdziwie wolny, gdy może kształtować się jako wspólnota określona przez jedność kultury, języka, historii. Państwo jest istotnie suwerenne, jeśli rządzi społeczeństwem i zarazem służy dobru wspólnemu społeczeństwa i jeśli pozwala Narodowi realizować właściwą mu podmiotowość, właściwą mu tożsamość. To pociąga za sobą między innymi stwarzanie odpowiednich warunków rozwoju w zakresie kultury, ekonomii i innych dziedzin życia społecznej wspólnoty. Suwerenność państwa jest głęboko związana z jego zdolnością promowania wolności Narodu, czyli stwarzania warunków, które mu pozwolą wyrazić całą swoją własną tożsamość historyczną i kulturalną, to znaczy pozwolą mu być suwerennym poprzez państwo”.

Dzisiaj wspólnie z naszymi Braćmi i Siostrami na Jasnej Górze modlimy się, ażeby za wstawiennictwem Pani Jasnogórskiej, przez Jej obecność, Chrystus był obecny w całych naszych dziejach, w całej naszej przyszłości, w każdym nowym roku, i żeby nas uczył tej wolności, do której są powołani synowie Boży. Z tą myślą kończymy naszą Mszę św. na uroczystość Pani Jasnogórskiej odmawiając ostatnią modlitwę po Komunii.

Castel Gandolfo, Msza św., 26 sierpnia 1984


Jasnogórski wieczernik

Pragnę szczególnie serdecznie powitać w dzisiejszą uroczystość Zesłania Ducha Świętego Rodaków przybyłych z Polski, jak też i spoza Polski, z emigracji. Ksiądz Biskup, [Szczepan Wesoły] który przemówił w imieniu wszystkich, w szczególny sposób uwydatnił obecność kombatantów II wojny światowej. (…)

Dziękując Księdzu Biskupowi za jego słowa, pragnę nawiązać przede wszystkim do uroczystości; w dniu dzisiejszym Kościół przeżywa dzień swoich narodzin. Człowiek rodzi się wówczas, kiedy opuszcza łono matki i objawia się światu. Kościół tak opuścił łono wieczernika jerozolimskiego i objawił się światu właśnie owego dnia Pięćdziesiątnicy (pięćdziesiąty dzień po zmartwychwstaniu Chrystusa). I to bardzo uroczyście przeżywamy w całym świecie, w szczególny sposób w Rzymie, jak tego mogliście być świadkami także i ubiegłej nocy podczas czuwania Zielonych Świąt. Pamiętamy, że ten wieczernik jerozolimski był przed przyjściem Ducha Świętego miejscem modlitwy Apostołów zgromadzonych wokół Matki Chrystusa.

Myślę, że dla nas, Polaków, takim dziejowym wieczernikiem jest Jasna Góra. Jest tych wieczerników więcej na całym świecie i na ziemi polskiej są również, ale dla Narodu polskiego Jasna Góra jest w szczególny sposób takim wieczernikiem Zielonych świąt, gdzie Duch święty zstępuje na synów i córki naszego Narodu w ciągu stuleci, w ciągu pokoleń, zwłaszcza w okresach trudnych i odpowiedzialnych. Episkopat Polski podczas swojej ostatniej konferencji na Jasnej Górze (związanej z uroczystością Królowej Polski, a więc 3 maja) przypomniał szereg dat.

Są to daty poszczególnych dziesięcioleci tego wieku, od których dzieli nas różna odległość. Na pierwszym miejscu przypomnieli datę 1926 – to była bowiem pierwsza po odzyskaniu niepodległości Ogólnopolska Pielgrzymka Kobiet na Jasną Górę. Potem z kolei przypomnieli biskupi datę 1936 – a więc 50-lecie Pielgrzymki Młodzieży Akademickiej, do którego zresztą tego roku nawiązano przez pielgrzymkę „Złotego jubileuszu” pielgrzymowania młodzieży akademickiej na Jasną Górę w dniu 4 maja; z kolei – już po wojnie – rok 1946 przyniósł wielki – jeśli tak można powiedzieć – ogólnopolski zlot. W roku 1946 związane to było z aktem oddania Ojczyzny Niepokalanemu Sercu Matki Bożej, a w dziesięć lat później (1956) trzechsetna rocznica ślubów Jana Kazimierza i wreszcie 20 lat temu Milenium – 1966. Wszystkie te daty świadczą o tym, ze wieczernik jasnogórski na ziemi polskiej nie przestaje być tym miejscem, gdzie zstępuje Duch Święty do serc synów i córek naszej ziemi, ażeby ich (tak jak kiedyś Apostołów w wieczerniku) oświecać prawdą Chrystusowej Ewangelii i umacniać męstwem – męstwem świadectwa, które trzeba dawać Chrystusowi, jego Prawu, trzeba dawać także i człowiekowi w Jezusie Chrystusie. Tym bardziej, im to świadectwo bywa trudniejsze, im więcej kosztuje, im więcej od każdego z nas wymaga, tym bardziej sobie cenimy to właśnie miejsce, do którego pielgrzymujemy i w którym, jak kiedyś powiedziałem przy mojej pierwszej pielgrzymce do Polski, zawsze byliśmy wolni, nikt nas na tym miejscu nie potrafił zniewolić, ponieważ to jest dom Matki, a zarazem to jest przybytek Boga z ludźmi, a wobec Boga człowiek zawsze jest wolny. Nikt nie może zniewolić człowieka, jeżeli człowiek żyje z perspektywą Boga w sercu.

Pragnę przypomnieć to wszystko, nawiązać do tego, co przypomnieli biskupi polscy, przy naszym dzisiejszym spotkaniu, ażeby życzyć wam, drodzy pielgrzymi, wszystkich darów Ducha Świętego. Są one bardzo potrzebne każdemu z nas, każdemu w jakiś inny sposób, w zależności od jego powołania życiowego, od jego zadań życiowych, w inny sposób biskupowi, w inny sposób kapłanowi, zakonnicy czy zakonnikowi, w inny sposób małżonkom i rodzicom, w inny sposób młodzieży, w inny sposób człowiekowi pracy fizycznej, w inny sposób profesorowi uniwersytetu itd.

Życzę, ażeby te dary Ducha Świętego spływały również i za naszych dni na synów i córki naszego Narodu poprzez pośrednictwo Pani Jasnogórskiej, która wciąż się z nami modli w tym swoim, na ziemi polskiej wybranym, wieczerniku dziejów i żebyśmy przez te dary mogli odpowiedzieć wyzwaniu, jakie nam stawiają dzieje. Te dzieje nasze są długie, trwają ponad 1000 lat, są zmienne, bywały wspaniałe, bywały złote wieki, ale – zwłaszcza w ostatnich stuleciach – bywają trudne, uciążliwe, pełne czasem męki, pełne krwawicy, pełne ofiar, pełne udręk. To wszystko rodzi tym większe poczucie odpowiedzialności. Czasem człowiek w swojej słabości mógłby się załamać. Właśnie wtedy najbardziej potrzebne jest to miejsce, to miejsce naszego dziejowego pielgrzymowania, ten wieczernik, gdzie wiemy, że jest Matka, która się modli z nami (tak jak się modliła z Apostołami w wieczerniku jerozolimskim) i gdzie zstępuje Duch Święty i umacnia serca ludzkie, i czyni ze słabych ludzi mocnych; tak jak uczynił ze słabych synów ziemi galilejskiej,
Galilejczyków, prawdziwych Apostołów Chrystusa i Jego świadków, tak i z nas, słabych ludzi, może uczynić i czyni ludzi mocnych.

W tym dniu Zesłania Ducha Świętego życzę wam, drodzy moi Rodacy, wszystkim Polakom życzę, ażebyśmy byli Narodem ludzi mocnych, żebyśmy się nie dawali łamać, żebyśmy nie tracili nadziei. Należymy przecież do tego wieczernika. Matka Boża modli się z nami; Duch Święty zstępuje. Bóg stworzył człowieka do wolności. To są moje życzenia na te Zielone Święta, uroczystość Zesłania Ducha Świętego, dla was – Rodacy, pielgrzymi, i dla wszystkich moich Rodaków w Ojczyźnie i na całym świecie.

Watykan, Audiencja specjalna, 18 maja 1986


Przesłanie z okazji rocznicy Światowego Dnia Młodzieży w Częstochowie

Droga Młodzieży!

Serdecznie Was pozdrawiam, Chłopcy i Dziewczęta, zgromadzeni u stóp Matki Bożej Jasnogórskiej w dniu, kiedy Kościół czci chwalebną tajemnicę Jej Wniebowzięcia. Po upływie roku wróciliście tutaj, aby wspólnie z Waszymi Pasterzami dziękować za ten bezcenny dar, jakim dla Kościoła w Polsce, w Europie i na całym świecie było światowe spotkanie młodych w sierpniu 1991 r. Dołączam się i ja do Waszej modlitwy dziękczynnej, gdyż wspomnienie owego spotkania noszę głęboko wyryte w mym sercu.

VI Światowy Dzień Młodzieży, który obchodziliśmy na Jasnej Górze w ubiegłym roku, był niewątpliwie jakimś wielkim wydarzeniem profetycznym na progu trzeciego tysiąclecia Odkupienia. Z wieczernika Jasnej Góry poszedł na cały świat ożywczy powiew wiary, nadziei i miłości miliona młodych serc zjednoczonych mocą Ducha Świętego na modlitwie. Cały świat ujrzał znowu Kościół bogaty młodością i entuzjazmem apostolskim Zielonych Świąt. Radowałem się patrząc wówczas na Was ze szczytu Jasnej Góry – na Was młodych Polaków i Polki wraz z młodzieżą Wschodu i Zachodu, Północy i Południa. Szczególnie wymowna byłą liczna obecność młodych Europy Środkowowschodniej, widomy znak przemian, jakie się dokonały. Było to świadectwo wiary, które wprawiło w zdumienie cały świat: jak wielu jest młodych, którzy wybrali Chrystusa jako swoją Drogę, Prawdę i Życie!

Światowego Spotkania Młodych sprzed roku nie należy jednak redukować wyłącznie do rangi wzruszającego wspomnienia. Ono jest bowiem dla całego Kościoła – a w szczególności dla każdego i każdej z Was – wielkim zadaniem. Na szlaku ewangelizacji nie wolno się zatrzymywać. Wspominamy to wielkie wydarzenie sprzed roku, aby umocnić w sobie poczucie odpowiedzialności za dar, jaki został nam powierzony i aby nabrać nowych sił do wiernego spełniania zadań w chwili obecnej. A jest ich wiele! Młode pokolenie jest dzisiaj wielkim terenem misyjnym Kościoła. Gleba młodych serc czeka na zasiew. To Wy, drodzy Młodzi, jesteście pierwszymi apostołami w Waszych środowiskach: w rodzinie, w szkole, na uniwersytecie, w miejscu pracy. Wielu Waszych rówieśników szuka drogi i czeka na Wasze świadectwo i na Wasze słowo o Chrystusie. Wobec tego faktu nie możecie być obojętni, nie możecie milczeć!

Powtarzam dzisiaj za świętym Janem: „Napisałem do was, młodzi, że jesteście mocni, i że nauka Boża trwa w was” (l J 2, 14). Bądźcie mocni w tych trudnych czasach przemian, jakie dokonują się w naszej Ojczyźnie, tą mocą, którą daje Chrystus. Nie popadajcie w przeciętność, nie ulegajcie pokusie życiowej łatwizny, umiejcie od siebie wymagać. Nie pozwólcie, aby trudności czy doświadczenia życiowe zgasiły ten zbawczy płomień, jaki zapalił w Was Duch Święty, właśnie tutaj, w tym jasnogórskim wieczerniku.

Światowa pielgrzymka młodych szlakiem nowej ewangelizacji trwa. Następny jej etap – jak już zapewne wiecie – wiedzie przez Denver w Stanach Zjednoczonych, w r. 1993. Jako temat najbliższego Światowego Dnia Młodzieży wybrałem słowa Chrystusa: „Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości” (J 10, 10). Chrystus, Dobry Pasterz – i tylko On – daje życie „w obfitości” to znaczy w pełni. Tylko On jest w stanie wypełnić całą przestrzeń serca każdego i każdej z Was, wszystkie najgłębsze pragnienia. Otwierajcie się coraz bardziej na dar Jego życia, wspinając się na szczyty świętości. Brońcie tego życia przed niebezpieczeństwami, jakie mu grożą ze strony świata. Ceńcie sobie to życie i nie niszczcie go lekkomyślnie. Nieście je Waszym rówieśnikom jako drogocenny skarb, za który warto zapłacić każdą cenę.

Drodzy Młodzi Przyjaciele!

Przekazuję Warn słowa tego krótkiego Przesłania za pośrednictwem Księdza Kardynała George’a Basila Hume’a, Arcybiskupa Westminsteru, wielkiego przyjaciela młodych, którego prosiłem, aby na tym Waszym rocznicowym spotkaniu był moim osobistym przedstawicielem. W ubiegłym roku, również i On był na Jasnej Górze razem z Wami. Jestem Mu wdzięczny, iż przyjął moje zaproszenie, aby przewodniczyć Waszej dzisiejszej modlitwie.

Kończę już to moje słowo do Was – drodzy Chłopcy i Dziewczęta. Kończę, tak jak w ubiegłym roku, modlitwą zawierzenia Was wszystkich i wszystkich Waszych spraw Tej, która jest Matką Waszej młodości. Niech ta modlitwa zawierzenia stanie się mocą i światłem Waszego życia. Odmawiajcie ją często, zwłaszcza w tym jasnogórskim sanktuarium.

Wszystkim młodym Polakom i Polkom, a także młodym przybyłym z zagranicy, wszystkim pasterzom, kapłanom, zakonnicom i zakonnikom – zwłaszcza tym, którzy w szczególny sposób poświęcają się duszpasterstwu młodych – przesyłam z całego serca Apostolskie Błogosławieństwo. Obejmuję nim również wszystkich pielgrzymów przybyłych na Jasną Górę, aby uczcić Maryję w tajemnicy Jej Wniebowzięcia.

Watykan, 15 sierpnia 1992


Otwórzcie drzwi Chrystusowi

Spotkanie z Rodakami z okazji 20 rocznicy objęcia posługi przez Jana Pawła II na Urzędzie św. Piotra

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

1. Pragnę pozdrowić pielgrzymów z Polski słowami św. Pawła z Listu do Filipian: „Dziękuję Bogu mojemu, ilekroć was wspominam – zawsze w każdej modlitwie, zanosząc ją z radością za was wszystkich. Mam ufność, że Ten, który zapoczątkował w was dobre dzieło, dokończy go do dnia Chrystusa Jezusa. Słusznie przecież mogę tak o was myśleć, bo noszę was wszystkich w sercu” (por. Flp l, 3-6). Tu na placu św. Piotra pozdrawiam pielgrzymów przybyłych z Polski z wszystkich diecezji, również z emigracji, wreszcie wszystkich moich Rodaków, gdziekolwiek się znajdują na całym świecie. W sposób szczególny pozdrawiam księdza kardynała Prymasa, dziękując za słowo wprowadzające, księdza kardynała Franciszka – metropolitę krakowskiego, księdza kardynała Andrzeja Deskura, księdza kardynała Adama Majdę z Detroit, księdza kardynała Kazimierza Świątka – metropolitę mińsko-mohylewskiego. Pozdrawiam reprezentację uczelni katolickich. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Papieskiej Akademii Teologicznej z Krakowa, wszystkich kapłanów, oczywiście wszystkich arcybiskupów i biskupów przed kapłanami, a zatem kapłanów po raz drugi, oraz osoby konsekrowane.

Pozdrawiam i witam z wielkim szacunkiem Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z małżonką, Marszałków Senatu i Sejmu, Senatorów i Posłów, reprezentację „Solidarności”, Wojsko Polskie – orkiestrę, z kolei przedstawicieli władz lokalnych i samorządowych, w szczególności władze miasta Krakowa, które reprezentują Pan Wojewoda i Prezydent, oraz władze miasta Warszawy. Wszystkim serdecznie dziękuję za obecność.

2. Przybyliście, drodzy Rodacy, do grobu Księcia Apostołów, aby wspólnie ze mną dziękować Bogu za dwadzieścia lat mojej posługi pasterskiej Kościołowi powszechnemu. Spotkanie to przywodzi na pamięć ową chwilę w Kaplicy Sykstyńskiej, kiedy po kanonicznie dokonanym wyborze zostałem zapytany: „Czy przyjmujesz?” Odpowiedziałem wówczas: „W posłuszeństwie wiary wobec Chrystusa, mojego Pana, zawierzając Matce Jego i Matce Kościoła, świadom wielkich trudności – przyjmuję”. Niezbadane są drogi Bożej Opatrzności…

Ze Wzgórza Wawelskiego Chrystus powołał mnie na Wzgórze Watykańskie, od grobu św. Stanisława do grobu św. Piotra, abym prowadził Kościół po drogach soborowej odnowy. Przed oczyma staje mi w tej chwili postać Prymasa Tysiąclecia kardynała Stefana Wyszyńskiego. Podczas konklawe, w dniu św. Jadwigi Śląskiej – jak dziś – podszedł do mnie i powiedział: „Jeżeli wybiorą, proszę nie odmawiać”. Odpowiedziałem: Bardzo dziękuję. Bardzo mi Ksiądz Prymas pomógł! I tak, wsparty łaską Bożą i słowami Prymasa, mogłem wyrazić swoje fiat na niepojęte plany Bożej Opatrzności. Dziś pragnę powtórzyć jeszcze słowa wypowiedziane nazajutrz po inauguracji pontyfikatu do Polaków w Auli Pawła VI: „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej Papieża – Polaka, gdyby nie było wiary i heroicznej nadziei naszego wielkiego Prymasa, jego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry”.

Kiedy dzisiaj patrzę na minione lata mojej posługi na Rzymskiej Stolicy, dziękuję Bogu, że dał mi łaskę głoszenia Ewangelii, Dobrej Nowiny o zbawieniu wielu ludom i narodom na wszystkich kontynentach, w tym także oczywiście moim Rodakom na polskiej ziemi. Ta działalność stanowi istotny element misji Następcy św. Piotra, jego codzienny trud związany z budowaniem cywilizacji miłości, prawdy i życia.

3. W posługiwaniu apostolskim wspiera mnie od początku modlitwa i ofiara całego Kościoła, a Kościół w Polsce ma w tym swój szczególny udział. Po wyborze prosiłem moich Rodaków: „Nie zapominajcie o mnie w modlitwie. Na Jasnej Górze i w całej naszej Ojczyźnie. Niech ten Papież, który jest krwią z waszej krwi i sercem z waszych serc, dobrze służy Kościołowi i światu w trudnych czasach kończącego się drugiego tysiąclecia”. I tej pomocy modlitewnej doświadczam nieustannie. Wasza modlitwa towarzyszy mi każdej godziny i każdego dnia na drogach mojej papieskiej posługi. Wiem o tym i wewnętrznie odczuwam tę głęboką więź, jaka wytwarza się na modlitwie; kiedy pamiętamy o sobie, dzielimy się własnym sercem i własnymi sprawami, oddając je w ręce Boga Wszechmogącego i Dobrego Ojca, który jest w niebie.

Szczególnie jestem wdzięczny za to trwanie na modlitwie w chwilach mojego cierpienia, a zwłaszcza owego pamiętnego dnia 13 maja 1981 r. Trudno mi o tym mówić do was bez wzruszenia. Trwaliście na modlitwie przez cały ten czas, byliście wówczas szczególnie zjednoczeni ze mną więzami solidarności i duchowej bliskości. Cały Kościół odpowiedział na zamach na placu św. Piotra, a Kościół w Polsce w sposób szczególny. Jakże nie wspomnieć w tej chwili „białego marszu” w Krakowie, który to marsz zgromadził na modlitwie wielką rzeszę ludzi, zwłaszcza ludzi młodych. Dziś chciałem wam to wszystko jeszcze raz przypomnieć i powiedzieć „Bóg zapłać!” Staram się odwdzięczyć codzienną modlitwą za wszystkich moich Rodaków, za cały nasz Naród, za całą Polskę, moją ziemię ojczystą, w której stale tkwię głęboko wrośnięty korzeniami całego mojego życia, mojego serca i mojego powołania. Sprawy mojej Ojczyzny zawsze były i są mi bardzo bliskie. Wszystko, co przeżywa mój Naród, wszystko to głęboko noszę w sercu. Dobro mojej Ojczyzny uważam za moje dobro, a to, co jej przynosi szkodę czy ujmę, wszystko, co jej zagraża, staje się zawsze niejako moim udziałem, udziałem serca, myśli i odczuć.

4. Wraz z całym Kościołem przygotowujemy się do wejścia w trzecie tysiąclecie – Tertio millennia adveniente.

Znakomitym przygotowaniem dziejowym do Wielkiego Jubileuszu było dla mnie polskie milenium – milenium Chrztu Polski – to niezwykłe doświadczenie zmagań całego Narodu o wierność Bogu, Krzyżowi i Ewangelii w trudnych czasach ucisku Kościoła. Gdy przed dwudziestu laty rozpoczynałem posługę Piotrową w Kościele, w Rzymie, powiedziałem wówczas: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi!” Dziś, u progu trzeciego tysiąclecia, słowa te zdają się nabierać szczególnej wymowy. Kieruję je ponownie do wszystkich, zwłaszcza do moich Rodaków, jako najlepsze życzenie: Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi – drzwi kultury, ekonomii, polityki, rodziny, życia osobistego i społecznego. Nie ma na ziemi innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni, jak tylko to Imię, imię Odkupiciela człowieka (por. Dz 4, 12). Tylko Chrystus jest naszym Pośrednikiem u Ojca, jedyną nadzieją, która nie zawodzi. Bez Chrystusa człowiek nie pozna siebie w całej pełni, nie będzie wiedział do końca, kim jest i dokąd zdąża.

Otworzyć drzwi Chrystusowi to znaczy otworzyć się na Niego i na Jego naukę. Stać się świadkiem Jego życia, męki i zmartwychwstania. To znaczy zjednoczyć się z Nim przez modlitwę i sakramenty święte. Bez więzi z Chrystusem wszystko traci swój pełny sens, zacierają się granice między dobrem i złem. Dzisiaj w Polsce potrzeba ludzi głębokiej wiary i prawego sumienia, ludzi ukształtowanych na Ewangelii i społecznej nauce Kościoła. Ludzi, dla których sprawy Boskie są sprawami najważniejszymi, ludzi, którzy posiadają umiejętność dokonywania wyborów zgodnych z Bożymi przykazaniami i Ewangelią. Potrzeba odważnych i odpowiedzialnych chrześcijan uczestniczących we wszystkich sektorach życia społecznego i narodowego, nie lękających się przeszkód i przeciwności. Nadszedł czas nowej ewangelizacji. Dlatego, moi drodzy, zwracam się do was z tym wołaniem: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi!” Bądźcie Jego świadkami aż po krańce ziemi (por. Dz l, 8), ale przede wszystkim na naszej ojczystej ziemi. Bądźcie Jego prawdziwymi uczniami zdolnymi „odnawiać oblicze ziemi” i rozpalać ogień miłości i sprawiedliwości w sercach ludzi i w całym Narodzie.

5. Dzisiaj, w tym tak ważnym dla mnie dniu, zwracam wzrok mojej duszy ku Pani Jasnogórskiej i w Jej macierzyńskie dłonie składam wszystkie sprawy Kościoła w Polsce i moich Rodaków. Dzisiaj, 16 października, kiedy Kościół wspomina św. Jadwigę Śląską, Patronkę mojego wyboru na Stolicę Piotrową, proszę was ponownie o modlitwę, abym do końca „mógł wypełnić dzieło, które Bóg dał mi do wykonania” (por. J 17, 4) ku Jego chwale w służbie Kościoła i świata.

Proszę, abyśmy zakończyli to spotkanie modlitwą i błogosławieństwem.

Watykan, Plac św. Piotra, 16 października 1998


Przekażmy przyszłym pokoleniom dziedzictwo wiary

Spotkanie z uczestnikami Narodowej Pielgrzymki z okazji Jubileuszu 2000

Drodzy Bracia i Siostry,

1. Składamy dzięki Bogu i Jego Matce, za to wzruszajace spotkanie, w czasie którego trwali razem na wspólnej modlitwie.

Raduję się, że mogę wraz z wami – moimi Rodakami przybyłymi z Polski i z całego świata, brać udział w jubileuszowej pielgrzymce narodowej. Pozdrawiam was wszystkich tu obecnych, a także tych, ktorzy pozostali w kraju i łączą się z nami duchowo lub poprzez radio i telewizję. Słowa szczególnej bliskości kieruję do ludzi chorych i cierpiacych. Wszystkim pragnę przesłać moje serdeczne pozdrowienie.(…)

2. Cieszę się, że w Roku Jubileuszowym Polacy tak licznie przybywają do Rzymu. Mam przed oczyma te wielotysięczne grupy z Polski, które uczestniczyły w otwarciu Roku Świętego, w uroczystościach Triduum Paschalnego, czy kanonizacji Siostry Faustyny. A przecież na początku roku byli tu też chorzy, potem robotnicy, dziennikarze, naukowcy… Byli również polscy kapłani, ażeby wraz z Papieżem i kapłanami całego świata przeżywać swój Jublileusz.

Wszyscy ci pielgrzymi przynoszą ze sobą niedaleką jeszcze pamięć polskiego milenium – tysiąclecia chrztu Narodu. Związało się to polskie milenium z postacią wielkiego Prymasa, kard. Stefana Wyszyńskiego, który przeprowadził Kościół i Naród przez próg drugiego tysiąclecia. Związało się ono również z peregrynacją Jasnogórskiego Obrazu. Związało się wreszcie z wielkim wydarzeniem Soboru Watykańskiego II. Od tamtego polskiego milenium utrwaliła się w nas świadomość Ludu Bożego, który z pokolenia na pokolenie pielgrzymuje poprzez ten świat do domu Ojca. Tę właśnie, tak ukształtowaną świadomość przynosimy dziesiaj do bramy Wielkiego Jubileuszu, poprzez którą przechodzą w pielgrzymce ludy i narody całej ziemi (…)

4.(…)Prośmy Bogurodzicę Dziewicę, Królową Polski i Panią naszą Jasnogórską, aby wyjednała nam u swego Syna wiarę dojrzałą i bogatą, żebyśmy mogli nią promieniować i dawać świadectwo; wiarę żywą, wyrażającą się w życiu i kształtującą naszą codzienność; wiarę twórczą, zdolną przemieniać nas samych oraz świat, w którym żyjemy. Niechaj dopełni ją miłością, uczyni wrażliwą na znaki czasu i na potrzeby bliźnich.

Błagajmy Matkę Syna Bożego i Matkę naszą, ażeby wyprosiła nam łaskę wierności Bogu, Krzyżowi, Ewangelii i Kościołowi na trzecie tysiąclecie, które otwiera się przed nami. Oddajmy się pod Jej obronę, ażebyśmy po wszystkie wieki zachowali nieskażony skarb wiary świętej.

„Z dawna Polski Tyś Królową, Maryjo!
Ty za nami przemów słowo, Maryjo!
Miej w opiece Naród cały,
Który żyje dla Twej chwały,
Niech rozwija się wspaniały, Maryjo!”
Amen.

Watykan, Plac św. Piotra, 6 lipca 2000

1 Comment

  1. Pingback: Jasnogórskie nauczanie Jana Pawła II » Jasnogórskie Centrum Modlitwy Zawierzenia

Log In or Create an account