email: dar-modlitwy@jasnagora.pl | tel. 34 37 77 427

Światowe Dni Młodzieży, Jasna Góra, 13-15.08.1991

Otrzymaliście ducha przybrania za synów (Rz 8,15)


Spis treści:

 

Otrzymaliście ducha przybrania za synów

Watykan, „Anioł Pański”, 24 marca 1991

Zanim odmówimy „Anioł Pański”, pragnę skierować kilka słów do młodzieży licznie dziś zgromadzonej na liturgię Niedzieli Palmowej, połączonej z obchodami Dnia Młodzieży.
Dziękuję Wam, najmilsi, za tak spontaniczny i żywy udział!

Papież liczy na Was. Bądźcie zawsze wierni Chrystusowi, który jest Odkupicielem i Mistrzem. On ma klucz Waszego życia i całych ludzkich dziejów. On, który powiedział: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem (J 14, 6). Orędzie Chrystusa stawia wiele wymagań, ale tylko ono pozwala w pełni zaspokoić nurtujące Was pragnienie prawdy i dobra.

Otrzymaliście ducha przybrania za synów (Rz 8, 15). Te słowa Pawła Apostoła, będące tematem najbliższego Światowego Dnia Młodzieży, każą nam przyjąć z poczuciem odpowiedzialności całe dziedzictwo, które wiąże się z Bożym synostwem otrzymanym na chrzcie. To dziedzictwo obejmuje również wzajemną miłość, poczucie solidarności, umiłowanie pokoju.

Jakże potrzebne jest to orędzie dzisiejszemu światu, tak głęboko rozdartemu przez wojny, konflikty i wszelkiego rodzaju przemoc! Zadaniem chrześcijan, Waszym zadaniem, Droga Młodzieży, jest przypominanie ludzkości słowem i przykładem, że Bóg jest Ojcem wszystkich i że wszyscy jesteśmy braćmi.

Już teraz umawiam się z Wami na spotkanie w Częstochowie, gdzie w prastarym sanktuarium na Jasnej Górze czeka na nas Matka Boża. Któż lepiej niż Ona może nas nauczyć, co znaczy otrzymać ducha przybrania za synów? Kto może wychować nas do życia w duchu prawdziwej rodziny? Jej matczynemu sercu, które ogarnia wszystkich i każdego, zawierzam przygotowania i przebieg przyszłego Światowego Dnia Młodzieży.

Czarna Madonno z Jasnej Góry, ogarnij matczynym spojrzeniem młodych tutaj obecnych i młodzież całego świata; tych, którzy już wierzą w Twojego Syna i tych, którzy jeszcze Go nie spotkali na swojej drodze.
Wysłuchaj, Maryjo, ich pragnień, rozwiej ich wątpliwości, daj siłę ich postanowieniom, spraw, by doznając we własnym życiu uczuć, jakie wzbu-dza w nich dar przybrania za synów, skutecznie przyczyniali się do budowania bardziej sprawiedliwego świata. Ty widzisz ich zapał i znasz ich serca. Ty jesteś Matką wszystkich!


Orędzie do młodych całego świata z okazji Światowego Dnia Młodzieży

Otrzymaliście ducha przybrania za synów (Rz 8,15)

Droga Młodzieży!

1. Światowe Dni Młodzieży wyznaczają ważne etapy w życiu Kościoła, który u progu Roku Dwutysięcznego stara się coraz bardziej uwydatnić swoje zadanie ewangelizacji w świecie współczesnym. Pewne podstawowe prawdy nauczania ewangelicznego, które proponowane są Wam każdego roku do medytacji, mają umocnić Waszą wiarę i stać się nowym impulsem dla Waszego apostolstwa.
Jako temat VI Światowego Dnia Młodzieży wybrałem słowa św. Pawła:Otrzymaliście ducha przybrania za synów (Rz 8,15). Są to słowa, które
wprowadzają w najgłębszą tajemnicę chrześcijańskiego powołania: według planu Bożego jesteśmy prawdziwie powołani, aby stać się dziećmi Bożymi w
Chrystusie przez Ducha Świętego. Czy można pozostać obojętnym wobec tak zawrotnej perspektywy? Człowiek – istota stworzona i ograniczona, więcej, grzesznik – przeznaczony jest, aby być dzieckiem Boga! Jakże nie wołać ze św. Janem: Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy (lJ 3,1)! Czy można pozostać nieczułym na takie wezwanie ojcowskiej miłości Boga, który zaprasza do wspólnoty życia tak głębokiego i intymnego?
Światowy Dzień Młodzieży, który będziemy przeżywali w następnym roku, niech przyczyni się do tego, aby to nadzwyczajne zdziwienie przeniknęło Was i wzbudziło w każdym z Was przylgnięcie coraz bardziej synowskie do Boga, naszego Ojca.

2. Otrzymaliście ducha przybrania za synów…
Duch Święty, prawdziwy sprawca naszego dziecięctwa Bożego, odrodził nas w wodzie Chrztu do nowego życia. Od tego momentu sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi bożymi (Rz 8,16).
Co wnosi zatem w życie chrześcijanina owo bycie dzieckiem Boga?Święty Paweł pisze: Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi (Rz 8, 14). Być synami Bożymi oznacza zatem przyjąć Ducha Świętego, pozwolić prowadzić się przez Niego, być otwartym na Jego działanie w historii naszego życia osobistego i w historii świata.
Wam wszystkim, Drodzy Młodzi, z okazji tego Światowego Dnia Młodzieży, mówię: Przyjmijcie Ducha Świętego i bądźcie mocni w wierze! Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia (2 Tm l,7). Otrzymaliście ducha przybrania za synów…
Synowie Boży, to znaczy ludzie odrodzeni przez chrzest i umocnieni przez bierzmowanie, są w pierwszej linii budowniczymi nowej cywilizacji, cywilizacji prawdy i miłości: są światłem świata i solą ziemi (por. Mt 5,13-16).
Myślę o głębokich przemianach, jakie dokonują się w świecie. Dla wielu narodów otwierają się drogi nadziei na życie bardziej godne i bardziej ludzkie. W związku z tym przypominam sobie słowa prawdziwie profetyczne Soboru Watykańskiego II: Duch Boży, który przedziwną opatrznością kieruje biegiem czasu i odnawia oblicze ziemi, pomaga tej ewolucji (Gaudium et spes, 26).
Prawdziwie, Duch dzieci Bożych jest mocą inspirującą rozwój historii narodów. W każdej epoce wzbudza On nowych ludzi, którzy żyją świętością, prawdą i sprawiedliwością. Świat, poszukując z niepokojem u progu Drugiego Tysiąclecia dróg współżycia bardziej solidarnego, koniecznie potrzebuje oparcia się na osobach, które właśnie dzięki Duchowi Świętemu umieją żyć jako prawdziwi synowie Boży.

3. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze! A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej (Ga 4, 6-7), Święty Paweł mówi tu o dziedzictwie synów Bożych. Chodzi tu o dar życia wiecznego, a jednocześnie o zadanie do realizacji już dzisiaj; chodzi o program życia, mogący zafascynować szczególnie Was, młodzi, którzy nosicie w głębi Waszych serc tęsknotę za wielkimi ideałami.
Świętość jest podstawowym dziedzictwem synów Bożych. Chrystus mówi: Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski (Mt 5, 48). Świętość ta będzie wyrażać się w pełnieniu woli Ojca w każdej okoliczności życia. Jest to najdoskonalsza droga, którą wskazał nam sam Jezus: Nie każdy, który mi mówi: „Panie, Panie”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie (Mt 7,21).
Powtarzam Wam dziś jeszcze raz to, co powiedziałem w Santiago de Compostela: Młodzi, nie lękajcie się świętości! Wzbijajcie się na wysokie szczyty, bądźcie pośród tych, którzy pragną osiągnąć cele godne synów Bożych. Uwielbiajcie Boga Waszym życiem!

4. Dziedzictwo synów Bożych niesie z sobą braterską miłość na wzór Jezusa, pierworodnego między wielu braćmi (por. Rz 8,29): …abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem (J 15, 12). Wzywając Boga jako„Ojca”, nie można nie rozpoznać w bliźnim – kimkolwiek by on był – brata, Który ma prawo do naszej miłości. Oto prawdziwie wielkie zadanie synów Bożych: pracować nad budowaniem braterskiego współżycia pośród wszystkich narodów.
Czyż nie tego właśnie potrzebuje dzisiejszy świat? Pośród wszystkich narodów dostrzega się zdecydowanie gorące pragnienie jedności, będącej w stanie zburzyć wszelkie bariery zobojętnienia i nienawiści; to wielkie zadanie odnosi się szczególnie do Was, Młodzi, abyście budowali społeczność bardziej sprawiedliwą i bardziej solidarną.

5. Przywilejem synów Bożych jest również wolność: także ona jest udziałem ich dziedzictwa. Dotykamy tu problemu, na który Wy młodzi jesteście w sposób szczególny wyczuleni, gdyż chodzi tu o wielki dar złożony przez Stwórcę w nasze ręce. Jest to jednak dar, który należy wykorzystać dobrze. Zbyt wiele bowiem fałszywych form wolności prowadzi do zniewolenia!
W Encyklice „Redemptor Hominis” napisałem w związku z tym następujące słowa: Jezus Chrystus wychodzi na spotkanie człowieka każdej epoki, również i naszej epoki, z tymi samymi słowami: „Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8, 32); uczyni was wolnymi. W słowach tych zawiera się podstawowe wymaganie i przestroga zarazem. Jest to wymaganie rzetelnego stosunku do prawdy jako warunek prawdziwej wolności. Jest to równocześnie przestroga przed jakąkolwiek pozorną wolnością, przed wolnością rozumianą powierzchownie, jednostronnie, bez wniknięcia w całą prawdę o człowieku i o świecie. Chrystus przeto również i dziś, po dwóch tysiącach lat, staje wśród nas jako Ten, który przynosi człowiekowi wolność opartą na prawdzie… (nr 12).
Ku wolności wyswobodził nas Chrystus (Ga 5, 1). To wyzwolenie dokonane przez Chrystusa jest wyzwoleniem od grzechu, będącego źródłem wszelkich zniewoleń ludzkich. Święty Paweł mówi: Dzięki jednak niech będą Bogu za to, że gdy byliście niewolnikami grzechu, daliście z serca posłuch nakazom tej nauki, której was oddano, a uwolnieni od grzechu oddaliście się w niewolę sprawiedliwości (Rz 6, 17-18). Wolność jest więc darem i jednocześnie podstawowym zobowiązaniem każdego chrześcijanina: Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli… (Rz 8,15) – napomina św. Paweł.
Sprawą bardzo ważną i zasadniczą jest wolność zewnętrzna, zagwarantowana przez słuszne prawa cywilne. Słusznie więc cieszymy się, że powiększa się dziś coraz bardziej ilość krajów, w których respektowane są podstawowe prawa osoby ludzkiej, pomimo że często wymagało to wysokiej ceny ofiar i krwi. Wolność zewnętrzna jednak – choć tak drogocenna – sama w sobie nie może wystarczyć. U jej źródeł powinna być zawsze wolność wewnętrzna, właściwa synom Bożym, którzy postępują według Ducha (por. Ga 5,16) i którzy kierują się prawym sumieniem moralnym, zdolnym wybrać to, co jest dobre, …gdzie jest Duch Pański – tam wolność (2 Kor 3,17). Jest to, Droga Młodzieży, jedyna droga do budowania ludzkości dojrzałej i godnej tego imienia.
Widzicie zatem, jak wielkie i zobowiązujące jest dziedzictwo synów Bożych, do którego jesteście powołani. Przyjmijcie je z wdzięcznością i odpowiedzialnością. Nie zmarnujcie go! Miejcie odwagę, aby w sposób konsekwentny żyć tym dziedzictwem każdego dnia i głosić je innym W ten sposób świat będzie się stawał coraz bardziej wielką rodziną synów Bożych.

6. Punktem centralnym Światowego Dnia Młodzieży 1991 będzie ponowne spotkanie młodzieży z całego świata.
Tym razem, na zakończenie spotkań i obchodów zwyczajnych, zgromadzimy się na wspólną modlitwę w sanktuarium Czarnej Matki Bożej z Częstochowy, w Polsce, w mojej Ojczyźnie. Wspominając przeżycia pielgrzymki do Santiago de Compostela (1989), wielu z Was na pewno z radością podąży na to spotkanie w Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w dniach 14 i 15 sierpnia 1991 roku. Poniesiemy ze sobą, w naszych sercach i w naszych modlitwach, młodzież całego świata.
Rozpocznijcie zatem już w tej chwili pielgrzymkę do domu Matki Chrystusa i naszej Matki, aby rozważać, pod Jej spojrzeniem pełnym miłości, temat VI Światowego Dnia Młodzieży: Otrzymaliście ducha przybrania za synów…
Gdzie można lepiej zrozumieć, co znaczy być dziećmi Bożymi, jeśli nie u stóp Matki Boga? Maryja jest najlepszą Mistrzynią. Jej to zostało powierzone podstawowe zadanie w historii zbawienia: Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo (Ga 4,4-5).
Gdzie, jeśli nie w Jej macierzyńskim sercu, może być lepiej strzeżone dziedzictwo dzieci Bożych, obiecane przez Ojca? Niesiemy ten dar w naczyniach glinianych. Nasza pielgrzymka będzie przeto, dla każdego z nas, wielkim aktem zawierzenia Maryi. Udajemy się do sanktuarium, które dla Narodu polskiego ma szczególne znaczenie; jest to miejsce ewangelizacji i nawrócenia, miejsce, do którego przybywa tysiące pielgrzymów pochodzących ze wszystkich stron Kraju i świata. Od ponad 600 lat, w klasztorze na Jasnej Górze w Częstochowie, czczona jest Maryja w cudownej ikonie Czarnej Madonny. W momentach najbardziej trudnych w swojej historii, Naród polski odnajdywał tam, w domu Matki, moc wiary i nadziei, własną godność i dziedzictwo dzieci Bożych.
Dla wszystkich, młodzieży Wschodu i Zachodu, Północy i Południa, pielgrzymka do Częstochowy będzie świadectwem wiary dla całego świata. Będzie to pielgrzymka wolności poprzez granice państw, które otwierają się coraz bardziej na Chrystusa, Odkupiciela człowieka.

7. Przez to Orędzie pragnę rozpocząć drogę przygotowania duchowego, tak na VI Światowy Dzień Młodzieży, jak również na pielgrzymkę do Częstochowy. Te rozważania niechaj posłużą jako inspiracje na rozpoczęcie tej drogi, która jest przede wszystkim drogą wiary, nawrócenia i powrotu do istotnych wartości naszego życia.
A do Was, Młodzieży Krajów Europy Wschodniej, zwracam się ze słowami szczególnej zachęty. Nie może Was zabraknąć na tym spotkaniu, które zarysowuje się już od tej chwili jako historyczne spotkanie między młodzieżą Kościołów Wschodu i Zachodu. Wasza obecność w Częstochowie będzie świadectwem wiary o niezwykłym znaczeniu.
A Wy, Droga Młodzieży mojej ukochanej Polski, jesteście tym razem powołani, aby gościnnie przyjąć Waszych przyjaciół, którzy przybędą ze wszystkich stron świata. Dla Was i dla Kościoła w Polsce to spotkanie, w którym będę uczestniczył, będzie nadzwyczajnym darem duchowym w aktualnej sytuacji historycznej, którą przeżywacie pełni nadziei na przyszłość.
W duchowej łączności, klęcząc przed obrazem Czarnej Madonny z Częstochowy, zawierzam Jej opiece pełnej miłości cały przebieg VI Światowego Dnia Młodzieży.
Wam wszystkim, Droga Młodzieży, udzielam mego ojcowskiego błogosławieństwa.

Jan Paweł II, Papież
Watykan, 15 sierpnia 1990 r.
w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny


OTRZYMALIŚCIE DUCHA PRZYBRANIA ZA SYNÓW (Rz 8, 15)

VI ŚWIATOWY DZIEŃ MŁODZIEŻY – 13-16 sierpnia 1991

 

Zapraszam młodzież ze wszystkich kontynentów do sanktuarium w Częstochowie

Droga Młodzieży!

Wciąż jeszcze żyje w nas wspomnienie wielkiego, ubiegłorocznego zgromadzenia w Santiago de Compostela i kiedy we wszystkich diecezjach świata jest dziś obchodzony V Światowy Dzień Młodzieży, myślą wybiegamy ku przyszłemu etapowi tej duchowej pielgrzymki, która wiedzie nas do trzeciego tysiąclecia. Zapraszam więc młodzież ze wszystkich kontynentów na spotkanie w sierpniu 1991 r. do sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej, które od ponad sześciuset lat jest sercem dziejów Narodu polskiego, aby tam razem obchodzić VI Światowy Dzień Młodzieży.

Tematem tego spotkania będą słowa z Listu św. Pawła do Rzymian: „Otrzymaliście ducha przybrania za synów” (8, 15).

W epoce naznaczonej głębokimi przemianami społecznymi, w której przyszło nam żyć, duch przybrania za synów Bożych stanowi ożywiającą siłę historii narodów i życia poszczególnych ludzi: ujawnia on bowiem głębokie korzenie godności człowieka i wielkości jego powołania.

Niech Maryja nauczy nas żyć tak, jak przystało prawdziwym synom Boga Ojca!

Watykan, Anioł Pański, 8 kwietnia 1990


Przed podróżą do Polski i na Węgry

1l. Cała wspólnota chrześcijańska z ufnością spogląda w stronę sanktuarium w Częstochowie, gdzie 14 i 15 sierpnia odbędzie się – jak wiadomo – VI Światowy Dzień Młodzieży.

Na Jasną Górę przybywają wciąż tysiące młodzieży z wszystkich zakątków świata. Jest to pielgrzymka wiary, świadectwo gorącej nadziei i wyraz zaangażowania młodzieży w Kościele.

W tych dniach moje myśli podążają zatem ku tym wszystkim, którzy u podnóża sanktuarium Czarnej Madonny modlą się, rozważają i przeżywają poczucie braterstwa, będące następstwem słuchania ewangelii i naśladowania Odkupiciela. Ich wszystkich wraz z przedstawicielami Papieskiej Rady ds. Świeckich i Kościoła w Polsce, którzy z wielkoduszną gotowością wzięli na swoje barki wszelkie problemy organizacyjne, serdecznie pozdrawiam. Pragnę wyrazić także moje uznanie chłopcom i dziewczętom z ponad 74 krajów, którzy uczestniczyli w pracach Międzynarodowego Forum Młodych na temat: «Duch dzieci Bożych – Duch wolności.

Zapraszam was do wzięcia udziału w tych intensywnych przygotowaniach duchowych do Światowego Dnia Młodzieży i do wsparcia go waszą modlitwą. W najbliższy wtorek będę w Polsce. Proszę was wszystkich, abyście mi towarzyszyli modlitwą do Pana i Jego Najświętszej Matki, aby ten tak wymowny etap na drodze Kościoła ku trzeciemu tysiącleciu ukoronowany został obfitością owoców duchowych.

2. Wzywam was także do modlitwy w intencji mojej wizyty pasterskiej na Węgrzech, którą – jeśli Bóg zechce – złożę bezpośrednio po zakończeniu Światowego Dnia Młodzieży. Po raz pierwszy Następca św. Piotra uda się do tych braci, członków Kościoła doświadczonego tyloma cierpieniami.

Oby Maryja, wzywana i czczona przez Naród węgierski jako Magna Domina Hungarorum, wspierała tę podróż i nieustannie brała pod swą opiekę wiernych tego kraju.

Castel Gandolfo 11 sierpnia 1991


Znak solidarności i sanktuarium cierpienia

Drogie dzieci, które przebywacie w tym instytucie, aby powrócić do zdrowia, razem z wami pragnę naprzód pozdrowić Pana Premiera Rzeczypospolitej, dostojnych przedstawicieli prezydenta Stanów Zjednoczonych, którym przewodniczy pan Edward Derwiński, i Kongresu, z panem Fascell na czele, zarząd Fundacji „Project HOPE”, przedstawicieli międzynarodowego zarządu tej Fundacji, przedstawicieli rządu polskiego oraz przedstawicieli sponsorów z małżonkami. Witam wszystkie obecne tu panie. Pozdrawiam wszystkich pracowników Polsko-Amerykańskiego Instytutu Pediatrii Akademii Medycznej z Krakowa oraz przedstawicieli tej Akademii z rektorem, prof. Andrzejem Szczeklikiem, i wszystkich obecnych tu gości.

1. Jak wiadomo, jestem u początku drugiego etapu mojego tegorocznego pielgrzymowania do Ojczyzny. Tym razem moje pielgrzymie kroki kierują się na Jasną Górę, by u stóp Królowej Polski i Matki Kościoła spotkać się z młodzieżą, która przychodzi tam na spotkanie z całego świata z okazji swojego święta młodych.

Pielgrzymując z Rzymu do Częstochowy, nie mogłem pominąć Krakowa i wawelskiego wzgórza, które jest prawdziwym sanktuarium naszej historii.

Jednakże Opatrzność Boża sprawiła, że pierwsze kroki na szlaku tej pielgrzymki było mi dane skierować do szpitala dziecięcego, a więc do szczególnego sanktuarium ludzkiego cierpienia. (…)

W chwilach trudniejszych, gdy będzie wam źle, drogie dzieci, bardzo źle, popatrzcie na Chrystusa, na Chrystusa ukrzyżowanego, który zmartwychwstał. Jego Matka stała pod krzyżem. Do tej Matki, która jest naszą Matką, udaję się jutro na Jasną Górę i zaniosę Jej was, wasze cierpienia, wasze modlitwy i pragnienia, i to wszystko, czego ja dla was pragnę.

3. Szanowni Państwo, Drodzy Bracia i Siostry, pozwólcie, że na zakończenie przekażę wam jeszcze garść wspomnień. (…)

Dziękuję, jeszcze raz dziękuję wszystkim. Dziękuję dzieciom za wzruszający program, jaki przygotowały, dziękuję małej różyczce, co wypadła z koszyczka i… powinszowała.

Dziękuję za gorące serca, za modlitwy, przede wszystkim za ofiarę waszego cierpienia. Zabieram was stąd na Jasną Górę i życzę, byście w następnych Światowych Dniach Młodzieży, które nie wiadomo jeszcze, gdzie się będą odbywać, czynnie mogli uczestniczyć, jeśli nie bezpośrednio, to przynajmniej na odległość.

Pragnę pobłogosławić z całego serca dzieci, służbę zdrowia, naszych gości i wszystkich tutaj zgromadzonych. Niech was błogosławi Bóg wszechmogący, Ojciec, Syn i Duch Święty. (…)

Kraków, szpital pediatryczny Prokocim 13 sierpnia 1991


Dzień, na który czekałem

Poświęcenie nowej siedziby Papieskiej Akademii Teologicznej

Proszę Państwa, (…) cieszę się, że w starym domu Długosza znalazła siedzibę odnowiona Akademia teologii katolickiej w Krakowie. (…)

Jest to dla mnie dzień szczególny. Dzień, na który czekałem: żebym kiedyś mógł wrócić do Krakowa jako pielgrzym. Po prostu jako pielgrzym wracający do miejsc, z których wyszedłem. Jest to dla mnie dzień szczególny na każdym z jego etapów: w katedrze wawelskiej i tu jeszcze raz. Nie bez znaczenia jest okoliczność, że przez Kraków udaję się na Jasną Górę, a z Jasnej Góry przez Kraków jadę na Węgry. Właśnie te miejsca mówią o najmocniejszych więzach, jakie łączyły nas z naszymi pobratymcami z południa, których języka chyba jeszcze bardziej my nie rozumieliśmy niż oni naszego. Niemniej czuję całą wymowę tego powiązania – przypuszczam, że nikt nie czuje tego w ten sposób, jak my, powiedziałbym, może w szczególny sposób, jak ja – powiązania pomiędzy Wawelem, błogosławioną królową Jadwigą, jej krzyżem, grobowcami królewskimi, Batorym, tym dziedzińcem i tą Akademią. Akademią, którą w ostatecznej postaci ona fundowała jeszcze przed swoją przedwczesną śmiercią. A wiemy, że przyszła do nas z Węgier. Udając się na Węgry,
pragnę w jakiś sposób spłacić wszystkie te długi. Chociaż nie wiem, czy moi bracia i siostry na Węgrzech o tym wiedzą, ale ja tam jadę spłacać także wielkie długi ojczyste.

To chciałem tu dopowiedzieć, bo wydaje mi się, że to jest miejsce najwłaściwsze. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za to, że w tym momencie zechcieli tutaj być ze mną.

I dziękuję za zaproszenie do Krakowa w charakterze pielgrzyma, za to, że mogłem ucałować te wszystkie miejsca w katedrze, które mi są drogie, które tworzą moje życie, z których wyrastam i z których nigdy nie potrafię wyrosnąć: tak są wielkie. Bóg zapłać!

Kraków, Dom Długosza – rektorat PAT, 13 sierpnia 1991


Próby i zwycięstwa wiary naszego czasu

Msza św. beatyfikacyjna Anieli Salawy

„Otrzymaliście ducha przybrania za synów” (Rz 8, 15).

Panie Prezydencie Rzeczypospolitej,
Panie Premierze, Marszałku Senatu, przedstawiciele rządu,
Księże Kardynale metropolito krakowski, wszyscy Drodzy Bracia w biskupstwie, Kardynałowie, Arcybiskupi, Biskupi,
Wszyscy moi Drodzy Rodacy, Bracia i Siostry, krakowianie i goście, Bracia w kapłaństwie, Bracia i Siostry w powołaniu zakonnym, wszyscy Bracia i Siostry w powołaniu chrześcijańskim.

1. Słowa Pawłowe z Listu do Rzymian, przeczytane na początku, są myślą przewodnią Światowego Dnia Młodzieży na Jasnej Górze. Młodzi pielgrzymi z różnych stron świata, nade wszystko z różnych krajów Europy, podążają w tych dniach do jasnogórskiego sanktuarium. Kierują nimi słowa Apostoła: „Ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli (…), ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: „Abba, Ojcze” (Rz 8, 14-15).

Radością Ducha Świętego jest, gdy może dawać świadectwo naszemu ludzkiemu duchowi, „że jesteśmy dziećmi Bożymi. Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa” (Rz 8, 16-17).

Podążając na to spotkanie młodzieży, zatrzymuję się w Krakowie wśród moich Rodaków. Ileż tutaj ludzkich dzieł i ludzkich serc świadczy przez pokolenia o tym Bożym, Chrystusowym dziedzictwie! Ileż sam temu świadectwu zawdzięczam. Niech nie ustaje wśród murów starego i nowego Krakowa, zawsze królewskiego, niech nie ustaje radość Ducha Świętego, którą są umysły i serca wrażliwe na Jego Boskie świadectwo!

I dlatego też wielka jest moja radość, że mogłem w dniu dzisiejszym dokonać w Krakowie beatyfikacji Anieli Salawy. Ta córka ludu polskiego, urodzona w niedalekim Sieprawiu, znaczną część swego życia związała z Krakowem. To miasto było środowiskiem jej pracy, jej cierpienia, jej dojrzewania w świętości. Związana z duchowością św. Franciszka z Asyżu, okazywała niezwykłą wrażliwość na działanie Ducha Świętego. Świadczą o tym zapiski, jakie po niej pozostały.

2. Spotkania Światowego Dnia Młodzieży miały poprzednio miejsce w Rzymie i w Buenos Aires, a ostatnio w Santiago de Compostela w Hiszpanii. Jeśli organizatorzy poprosili tym razem o Jasną Górę, to stało się tak w następstwie wydarzeń roku 1989. Ten rok stanowi nowe wyzwanie dla naszego starego kontynentu. Dane mi było wkrótce potem stanąć na miejscu uświęconym pamięcią apostołów Słowian, świętych braci Cyryla i Metodego w Welehradzie na Morawach. Tam też został zapowiedziany specjalny Synod Biskupów Europy, który ma się odbyć w Rzymie w ostatnich tygodniach bieżącego roku.

Dzień Młodzieży w Częstochowie jest jakby przygotowaniem gruntu dla tego Synodu, który odbywa się z myślą o bliskim już trzecim tysiącleciu od przyjścia Chrystusa. Jest to niejako Synod adwentowy. Adwent oznacza skierowanie ku przyszłości. Młodzi tę przyszłość noszą w sobie. (…)

5. Pośród takiej epoki młodzi ludzie z różnych stron, z Zachodu i ze Wschodu, pielgrzymują na Jasną Górę. W jakiś sposób wszyscy tam z nimi idziemy. Pielgrzymuje tam z nimi cała nasza historia, która tu, w Krakowie, znajduje szczególny wyraz. Powiedziałbym, pielgrzymuje w szczególności błogosławiona Jadwiga, królowa, Pani Wawelska, przed której krzyżem dane mi było uklęknąć, zanim nawiedzę Węgry.

Jadwiga, której dziedzictwo andegaweńskie wywodzi się z Francji, aby w swoich rodowych rozgałęzieniach trafić do Królestwa Neapolu na południu Włoch, a równocześnie na Węgry. Jadwiga – córka Ludwika, króla Węgier i Polski, a wnuczka Elżbiety Łokietkówny. Jadwiga, która z kolei otwarła nasze dzieje na Wschód. Wszystko to ma swą wymowę bardzo współczesną, kiedy stoimy wobec imperatywu Europy bardziej pojednanej, zbudowanej na poszanowaniu praw człowieka i praw narodów.

Jakże aktualne jest to, co pisze Apostoł w Liście do Efezjan: „Nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym zostaliście opieczętowani na dzień odkupienia. Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew (…), znieważanie – wraz z wszelką złością (…). Przebaczajcie sobie [nawzajem], tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie” (Ef 4, 30-32).

Jakże bardzo to aktualne!

Razem ze wszystkimi, którzy w ciągu dziejów, a także za naszych dni stawali się radością Ducha Świętego, razem z tą umiłowaną Panią Wawelską, Jadwigą Andegawenką, powtarzamy słowa Apostoła: „Nie zasmucajcie Ducha Świętego!”

Powtarzamy te słowa z Jadwigą, królową Polski, „matką narodów”. I powtarzamy je z Anielą Salawą, błogosławioną. Niech się zjednoczą w naszej świadomości te dwie kobiece postaci: królowa i służąca! Czyż całe dzieje świętości chrześcijańskiej, duchowości budowanej na ewangelicznym wzorze, nie wyrażają się w tym prostym zdaniu: „Służyć Bogu – to znaczy królować!” (por. „Lumen gentium”, 36). Tę samą prawdę wyraża życie wielkiej królowej i życie prostej służącej! (…)

Kraków-Rynek, 13 sierpnia 1991


To, co serce każe mi powiedzieć

Przed końcowym błogosławieństwem

Drodzy Bracia i Siostry, Drodzy Wadowiczanie!

Zanim końcowe błogosławieństwo ukoronuje nasze liturgiczne spotkanie, pragnę raz jeszcze pozdrowić to miasto moje rodzinne. Pragnę wspomnieć wszystkich jego zmarłych mieszkańców, którzy nieopodal stąd spoczywają na cmentarzu. Pragnę pozdrowić wszystkich, którzy dzisiaj są jego mieszkańcami. Bogu jestem wdzięczny za to, że mogłem dziś znowu ucałować próg starego wadowickiego kościoła i brzeg chrzcielnicy. Wdzięczny jestem Bogu za to, że mogłem w Wadowicach konsekrować nową świątynię pod wezwaniem św. Piotra. (…)

Pragnę jeszcze w sposób szczególny zwrócić się do ludu Podtatrza, przede wszystkim do Zakopanego, gdzie także miałem być obecny, a że nie jestem, niech to wytłumaczą okoliczności. W każdym razie ja, z potrzeby serca i z poczucia więzi z tą ziemią całą, a zwłaszcza z tą ziemią podtatrzańską, bardzo pragnąłem tam być. Wam zaś, Zakopiańczycy, dziękuję za zaproszenie i za to, że je ponowiliście. Ufajmy, że wszystko w tym kierunku dojrzeje do jeszcze pełniejszego spotkania.

To tyle, co chciałem dopowiedzieć, co serce mi każe powiedzieć jeszcze, zanim się rozstaniemy tu w Wadowicach. Pragnę to wszystko w sposób szczególny zabrać na Jasną Górę, a potem przez Węgry do Rzymu. Pragnę zabrać jako szczególny skarb mojego życia całą tę pielgrzymkę: poprzez Kraków, z krótkim zatrzymaniem w Kalwarii, a przede wszystkim tu, w Wadowicach. Na Jasną Górę pragnę to wszystko zabrać i pragnę was wszystkich zabrać, drodzy bracia i rodacy, wasze codzienne sprawy, wszystkie nasze dzienne sprawy i wasze niełatwe sprawy w odradzającej się III Rzeczypospolitej. To wszystko pragnę zabrać. Wiedzcie o tym wy, którzy przyczyniliście się do mojego wychowania, że te sprawy są częścią mojego serca, że wszystko to, co służy dobru Ojczyzny mojej ziemskiej, jest także moim dobrem. Wszystko to, co ją niszczy, poniża, rozkłada, przeżywam jako największe cierpienie.

Na tym już skończę. Bóg zapłać.

Wadowice, 14 sierpnia 1991


Jasna Góra

Cel naszego pielgrzymowania: słuchać i spełniać Słowo Boże

Przemówienie powitalne do uczestników VI Światowego Dnia Młodzieży

1. „Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś” (Łk 11, 27). Wraz z wami wszystkimi, którzy zgromadziliście się tutaj z różnych krajów i kontynentów – z wami, młodzi – pozdrawiam Jezusa Chrystusa. Pozdrawiam w Nim Syna Bożego, Słowo Przedwieczne Ojca. Pozdrawiam Syna Maryi tymi samymi słowy, jakimi pozdrowiła Go owa kobieta spośród rzeszy, gdy nauczał. Pozdrawiam Jezusa Chrystusa, błogosławiąc Jego Matkę-Dziewicę, błogosławiąc Jej macierzyństwo – poprzez to dziewicze macierzyństwo Syn Boży stał się jednym z nas.

Stał się naszym Mistrzem i naszym Bratem, ażeby przez krzyż na Golgocie mógł być naszym Odkupicielem. Ażeby w zmartwychwstaniu objawić moc Ducha Świętego, który „daje życie” (J 6, 63). Dzięki tej ożywiającej mocy Boga „zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy” (1 J 3, 1).

2. „Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś”. Wypowiadam wraz z wami to pozdrowienie u stóp Jasnej Góry, na progu sanktuarium, które wpisało się głęboko w dzieje jednego Narodu, a równocześnie otwiera się szeroko w stronę wszystkich narodów i ludów Europy i całego świata. Wy, młodzi, wiecie już o tym dość dużo. Wielu z was nie jest tutaj po raz pierwszy. Zwłaszcza w ostatnich latach znajdowaliście tutaj drogę na szlakach pieszych pielgrzymek, bardzo często z pielgrzymującymi na Jasną Górę waszymi rówieśnikami z Polski.

Was wszystkich dzisiaj najserdeczniej pozdrawiam. A chciałbym, tak jak owa kobieta z Ewangelii pozdrowić wasze matki i waszych ojców, wasze rodziny, wasze młodzieżowe wspólnoty, wasze Ojczyzny. Pozdrawiam wespół z wami waszych pasterzy, przewodników i animatorów.

3. Od roku 1984 rozpoczęła się w Kościele tradycja Światowego Dnia Młodzieży. Wyruszając z placu św. Piotra w Rzymie pielgrzymujemy wspólnie przez świat. Nasz szlak pielgrzymi zaprowadził nas naprzód ku południowi Ameryki, do Buenos Aires. Po dwóch latach wróciliśmy na wschodni brzeg Atlantyku, przyjmując zaproszenie gościnnego sanktuarium Santiago de Compostela w Hiszpanii. Rozwój wydarzeń na starym kontynencie europejskim sprawia, że dzisiaj, znów po dwóch latach, jesteśmy w Częstochowie na ziemi polskiej.

Trzeba, ażeby to, co przez długie dziesięciolecia było na tym kontynencie rozdzielone przemocą, zbliżyło się do siebie. Ażeby Europa dla dobra całej ludzkiej rodziny szukała na przyszłość jedności, wracając do swych chrześcijańskich korzeni. Te korzenie znajdują się na Zachodzie i na Wschodzie. Od Zachodu (w Composteli) przesunęliśmy się bliżej Wschodu, choć jeszcze jesteśmy w centrum Europy. Chodzi o to, że przyszłość należy do was, do młodych. A chodzi właśnie o tę naszą wspólną przyszłość.

Trzeba, abyście wchodzili na wielkie drogi historii nie tylko tu, w Europie, ale na wszystkich kontynentach i wszędzie stawali się świadkami Chrystusowych błogosławieństw: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi”(Mt 5, 9).

4. „Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś”. Na to pozdrowienie kobiety Chrystus odpowiada. Mówi: „Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je”(Łk 11, 28). Właśnie to jest celem naszego pielgrzymowania. Po to tutaj przybyliśmy, aby w tej wielkiej młodzieżowej rzeszy słuchać słowa Bożego i spełniać je.

„Ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi”(Rz 8, 14). Pani Jasnogórska, przyjmij naszą pielgrzymującą rzeszę do tego szczególnego wieczernika – podobnie jak do jerozolimskiego wieczernika, w którym trwałaś na modlitwie wraz z apostołami, zanim zaczął ich „prowadzić Duch Święty” aż po krańce ziemi.

Przyjmij naszą wielojęzyczną rzeszę, jak wówczas – w dzień Pięćdziesiątnicy – przyjęłaś pielgrzymów z różnych narodów i języków, tak i nas przyjmij. Przyjmij i zechciej być z nami. Zechciej prowadzić nas drogą wiary za Chrystusem – tą drogą, na którą Duch Święty Ciebie najpierw wprowadził.

Uproś nam, aby „pałały nasze serca”, jak owym uczniom z Emaus, gdy Chrystus będzie do nas przemawiał, gdy będzie nam „otwierał Pisma”(por. Łk 24, 32), aby „wielkie sprawy Boże”(por. Dz 2, 11) stawały się w nas i przez nas na nowo udziałem pokolenia, które wkracza w trzecie tysiąclecie dziejów.

Następnie Papież zwrócił się do młodzieży przybyłej z różnych krajów, poczynając od młodzieży włoskiej. Poniżej zamieszczamy przekład pozdrowień skierowanych do poszczególnych grup:

Droga młodzieży, pozdrawiam was bardzo serdecznie!
Na tym wzgórzu pełnym światła, które tak wyraźnie skłania do wyznania wiary i do nawrócenia serca, z macierzyńską troską przyjmuje was Maryja. Matka Boża „o słodkim obliczu”. Z tego starodawnego sanktuarium czujnie i troskliwie spogląda na wszystkie narody spragnionego pokoju świata.

Wy, młodzi, jesteście przyszłością i nadzieją tego świata. Chrystus potrzebuje was, pragnie bowiem, aby ewangelia zbawienia dotarła do wszystkich zakątków ziemi. Bądźcie gotowi i chętni do spełnienia tej misji w duchu prawdziwego synostwa. Bądźcie apostołami, bądźcie wielkodusznymi głosicielami nadprzyrodzonej nadziei, która wspiera człowieka w jego wędrówce.

Droga młodzieży francuskojęzyczna, jestem bardzo szczęśliwy, że mogę być pośród was. Bardzo serdecznie was pozdrawiam teraz, gdy dobiega kresu wasza długa wędrówka. Wielką radością napawa mnie świadectwo wiary, jaką wyraża to ogromne, braterskie zgromadzenie. W duchu wolności dzieci Bożych przybyliście tutaj, by potwierdzić waszą wierność ewangelicznemu orędziu miłości, przyjąć dar nadziei i odnowić pragnienie służby na rzecz jedności i solidarności całej ludzkiej rodziny. Możecie liczyć na pomoc Matki Pana, Matki Kościoła. Niech te dni pozwolą wam w przyszłości odważnie odpowiedzieć na wezwania, które na drodze waszego życia kieruje do was Pan.

Serdecznie pozdrawiam młodzież angielskojęzyczną. Podczas tego spotkania na Jasnej Górze z okazji Światowego Dnia Młodzieży, modlę się, aby każdy z was wzrastał w miłości do Boga, naszego Ojca, który uczynił nas swoimi córkami i synami w Jezusie Chrystusie i dał nam Ducha Świętego. Niech modlitwa i przyjaźń, przeżyte podczas tej pielgrzymki, pomogą wam lepiej docenić cudowne dary Ducha Świętego i dodadzą sił w budowaniu nowej „cywilizacji miłości” w każdym społeczeństwie. Obyście, podobnie jak Maryja, zawsze doznawali radości zrodzonej z kontemplacji Bożej dobroci działającej w waszych sercach.

Z wielką radością pozdrawiam was, droga młodzieży niemieckojęzyczna, przybyła z różnych krajów, by wziąć udział w tym światowym spotkaniu w sanktuarium Czarnej Madonny w Częstochowie.

Otrzymaliśmy ducha przybrania za synów, który nas łączy jako braci i siostry, który nas tutaj przyprowadził i który z wielką nadzieją pokładaną w Maryi, Matce Boga, zachęca nas do modlitwy o to, aby Pan umocnił naszą nadzieję na sprawiedliwość i pokój na całym świecie.

Bóg wszechmocny pragnie pobłogosławić tę pielgrzymkę i obdarzyć ją mocą swego Ducha.

Bardzo serdecznie pozdrawiam młodych przyjaciół z Hiszpanii i różnych krajów Ameryki Łacińskiej. Jesteście tutaj, w Częstochowie, zwiastunami wezwania do nadziei i do żyda rzuconego dwa lata temu na Monte del Gozo w Santiago de Compostela. Niech w waszych młodych sercach nigdy nie zgaśnie entuzjazm i radość płynąca z naśladowania Chrystusa, naszej jedynej Drogi, naszej najwyższej Prawdy, Sensu naszego życia.

Razem z młodzieżą wszystkich krajów, w Europie bez granic, brońcie ideałów braterstwa i miłości, które sprawią, że nasz świat stanie się bardziej ludzki, bardziej sprawiedliwy i solidarny. Bardzo dziękuję wam za obecność i za modlitwę.

Wam, młodzieży z Brazylii, z Portugalii, a także z Afryki pragnę powiedzieć, że gdy dobiega końca VI Światowy Dzień Młodzieży, Czarna Madonna z Jasnej Góry otwiera swe macierzyńskie ramiona, powtarzając wam z czułością Matki: „Młodzi ludzie, nie bójcie się być świętymi”. Ona, Przeczysta Panna, mówi do was: „Nie bójcie się otworzyć waszych serc przed Bogiem i jego Kościołem. Bądźcie protagonistami nowej ewangelizacji, bądźcie nadzieją Kościoła trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa”.

A papież pragnie powiedzieć w waszym imieniu: „Matko, błogosław wszystkie Twe dzieci. Okaż się Matką. Módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy”. Po węgiersku:

Serdecznie pozdrawiam młodzież, która przybyła do Częstochowy z Węgier. Proście Matkę Boską Jasnogórską, by pobłogosławiła moją podróż apostolską na Węgry.

Wracajcie do Ojczyzny jako apostołowie umocnieni w wierze. Z całego serca was błogosławię.

Witam młodych pielgrzymów mówiących po rosyjsku! Wasza droga przywiodła was do Jasnogórskiej Matki Bożej, abyście spotkali Chrystusa, który jest Prawdą każdego człowieka i wszystkich ludzi.

Niechaj Duch Święty towarzyszy wam w przejściu od niewoli do wolności dzieci Bożych!

Drodzy Litwini, chłopcy i dziewczęta, przybyli w tej pielgrzymce modlitwy ze swej Ojczyzny! Serdecznie was pozdrawiam i życzę, abyście zanieśli w rodzinne strony miłość Maryi oraz ducha przyjaźni, pokoju i modlitwy.

Droga młodzieży z Białorusi! Witam was na tym ważnym dla Kościoła i świata spotkaniu. Niechaj Duch Święty towarzyszy wam w przejściu z niewoli grzechu do wolności dzieci Bożych!

Serdecznie witam młodych przybyłych na Jasną Górę z Ukrainy z pielgrzymką do wspólnej Matki w tym dniu powszechnego braterstwa, który jednoczy nas jako dzieci tego samego Ojca.

Droga młodzieży mówiąca po czesku, witam was na tym spotkaniu, tak bardzo ważnym dla Kościoła i dla świata. Niech Duch Święty towarzyszy wam w przejściu od niewoli do wolności dzieci Bożych!

Witam młodych Słowaków! Wasza droga przywiodła was do Jasnogórskiej Madonny, byście spotkali Chrystusa, Prawdę człowieka i wszystkich ludzi. Jeszcze raz was pozdrawiam!

Serdecznie pozdrawiam także was, drodzy młodzi Chorwaci. Niechaj wiara, która was przywiodła do sanktuarium Matki Boskiej Częstochowskiej, wspiera was na drodze ku przyszłości. Witam was!

Młodzieży przybyła ze Słowenii: witam was w sanktuarium u Madonny Jasnogórskiej. Niech was Ona zawsze prowadzi drogami wolności, sprawiedliwości, solidarności i świętości.

Pozdrawiam serdecznie młodych pielgrzymów z Bułgarii. Wasza droga przywiodła was do Jasnogórskiej Madonny, byście spotkali Chrystusa, Prawdę człowieka i wszystkich ludzi. Witam was!

Witam wszystkich młodych ludzi z Afryki! Na tym światowym spotkaniu w sanktuarium Czarnej Madonny jesteście świadkami nadziei Afryki!

Witam młodzież z Japonii i z całej Azji! Reprezentujecie setki milionów młodzieży czekającej na prawdziwą wolność dzieci Bożych!

Pozdrawiam również w języku esperanto młodych pielgrzymów z całego świata w tym dniu powszechnego braterstwa, które jednoczy nas jako dzieci tego samego Ojca w Chrystusie, Prawdzie człowieka!

Na zakończenie Papież jeszcze raz zwrócił się do młodzieży w języku polskim:

A teraz się policzymy. Drodzy młodzi przyjaciele, pragnę dotrzeć do każdego i każdej z was z osobna. Znajduje to swój wyraz w naszych modlitwach. Wyrażę to zwłaszcza jutro, sprawując Najświętszą Eucharystię. Niemniej jednak pragnę przynajmniej wymienić was, tu zgromadzonych – tu, tam, daleko, daleko w Częstochowie. Pragnę was wymienić wedle krajów i narodów, o których wiemy, że są tu reprezentowane w tej wielkiej światowej rodzinie młodych. A więc młodzież z Albanii, z Antyli, z Argentyny, z Australii, z Austrii, z Belgii, z Beninu, młodzież białoruską, boliwijską, brazylijską, bułgarską, czeską, słowacką, młodzież z Chile, z Kolumbii, młodzież koreańską, młodzież chorwacką, słoweńską i serbską, kubańską, młodzież z Danii, z Egiptu, z El Salvador, z Filipin, z Finlandii, z Francji, z Gambii, Ghany, Grecji, Gwinei, z Hiszpanii, z Holandii, z Indii, Irlandii, Islandii, z Japonii, Jordanii, z Kamerunu, z Kanady, z Libanu, za który teraz będziemy się szczególnie modlić, z Litwy, z Malezji, z Malty, z Meksyku, z Mozambiku, z kraju, który się ostatnio nazywa Myanmar, z Niemiec, Nigerii, z Norwegii, z Pakistanu, młodzież z Paragwaju, z Peru. Potem z Polski (łatwo wam tutaj być w przewadze), z Portugalii, młodzież z Republiki Dominikańskiej, młodzież z Rosji, młodzież z Rumunii, młodzież z Sierra Leone, młodzież ze Sri Lanki, młodzież ze Stanów Zjednoczonych, młodzież z Sudanu – za Sudan też się będziemy szczególnie modlić, młodzież ze Szwecji, ze Szwajcarii, z Tajlandii, z Tajwanu, z Togo, z Turcji. Następnie Ukraina, Urugwaj, Wenezuela, Wielka Brytania, Wietnam, Zambia, Zimbabwe, Italia.

Po odczytaniu listy krajów, Papież dodał:
Jesteśmy spóźnieni o półtorej godziny, ale my nigdy nie jesteśmy spóźnieni. Na tym na razie przerywam, organizatorzy ustalą, kiedy rozpocznie się czuwanie.

Jasna Góra, Szczyt, 14 sierpnia 1991


Jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam…

Podczas czuwania maryjnego

Drodzy Młodzi Przyjaciele!
W czasie tego czuwania, czuwania modlitewnego, pragnę zwrócić waszą uwagę na trzy słowa, które są naszymi przewodnikami: Jestem – Pamiętam – Czuwam.

A. Jestem
1. „Jestem”: Imię Boga. Tak odpowiedział głos z krzaka gorejącego Mojżeszowi, gdy ten pytał Boga o imię. „JESTEM, KTÓRY JESTEM”(Wj 3, 14). Z tym Imieniem posłał Jahwe Mojżesza do Izraela zniewolonego w Egipcie i do faraona-ciemiężyciela: „JESTEM posyła mnie do was”(por. Wj 3,14). W tym Imieniu wyprowadził Bóg swój lud wybrany z niewoli, aby zawrzeć z nim Przymierze: „Jam jest Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów przede Mną!”(por. Wj 20, 2-3).
„Jestem”– to Imię jest fundamentem Starego Przymierza.

2. Stanowi ono również fundament Przymierza Nowego. Jezus Chrystus mówi do Żydów: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”(J 10, 30). „Zanim Abraham stał się, JA JESTEM”(J 8,58).
„Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że JA JESTEM”(J 8, 28).

Pośrodku naszego czuwania stanął krzyż. Wnieśliście ten krzyż i ustawili w środku. W tym krzyżu objawiło się do końca Boskie „Jestem”Nowego i Wiecznego Przymierza. „Tak (…) Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby [człowiek] nie zginął, ale miał życie wieczne”(J 3, 16).Krzyż – zapis tej niepojętej miłości. Krzyż – znak objawiający, że
„Bóg jest miłością”(1 J 4, 8).
Kiedy zbliżał się wieczór przed paschalnym szabatem, zdjęto Jezusa z krzyża i złożono w grobie. Trzeciego dnia stanął pośród swych uczniów zmartwychwstały, aby im, „zatrwożonym i wylękłym”, powiedzieć: „Pokój wam! (…) to Ja jestem”(por. Łk 24, 36-37. 39).
A odchodząc do Ojca jeszcze zapewnił: „Jestem z wami (…), aż do skończenia świata”(Mt 28,20).
Boskie „Jestem”: „Jestem” Przymierza – „Jestem” paschalnej tajemnicy – „Jestem Eucharystii.

3. Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, ażeby istnieć i mówić do swego Stwórcy: „jestem”. W tym ludzkim „jestem” jest cała prawda istnienia i sumienia. „Jestem” wobec Ciebie, który „Jesteś”.
Bóg pyta pierwszego człowieka: „Gdzie jesteś?”. Adam odpowiada:
„Skryłem się przed Tobą”(por. Rdz 3, 9-10). Jakby starał się nie być wobec Boga. Nie możesz ukryć się, nie możesz nie być wobec Tego, który cię stworzył, który sprawił, że „jesteś”. Wobec Tego, który cię „zna i przenika”(por. Rz 8, 27).

4. Przybyliście, drodzy przyjaciele, na Jasną Górę, gdzie od wielu lat śpiewa się Apel: „Jestem przy Tobie”.
Świat, który was otacza, nowożytna cywilizacja, ogromnie wiele przyczyniła się do tego, aby odsunąć od świadomości człowieka to Boże „Jestem”. Stara się bytować tak, jakby Boga nie było – to jej program.
Jeżeli jednak Boga nie ma, czy ty, człowieku, naprawdę jesteś?
Przybyliście tutaj, drodzy przyjaciele, aby odnaleźć i potwierdzić do głębi to własne ludzkie „jestem” wobec Boga. Patrzcie na krzyż, w którym Boże „Jestem” znaczy „Miłość”. Patrzcie na krzyż i nie zapominajcie. Niech słowem kluczowym waszego życia pozostanie: „Jestem przy Tobie”.

B. Pamiętam
l. Pamiętam. Jestem przy Tobie – pamiętam.
Obok krzyża Chrystusowego – pierwszego symbolu naszego czuwania – została ustawiona Biblia. Pismo Święte. Księga.

Wielkich dziel Bożych nie zapominajcie (por. Ps 78 [77], 7).
„Strzeż się, byś nie zapomniał o Panu” (por. Pwt 6,12).
Nie zapominajcie stworzenia. Nie zapominajcie odkupienia: krzyża,
zmartwychwstania, Eucharystii, Pięćdziesiątnicy.

One wszystkie są objawieniem Bożego „Jestem”. Bóg działa i Bóg mówi do człowieka: objawia siebie samego człowiekowi aż do wewnętrznej tajemnicy swego życia. „Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał (…) Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił (…) przez Syna” (Hbr 1, 1-2).
Pismo Święte, Biblia, jest zapisem dzieł Bożych i słów Boga żywego. Jest ludzkim zapisem, jednakże dokonanym pod natchnieniem Ducha Świętego, tak że On sam jest pierwszym autorem Pisma.

2. Jestem przy Tobie. Pamiętam. Człowiek jest wobec Boga, trwa przy Bogu poprzez to, że pamięta. Poprzez to, że zachowuje słowa Boże i wielkie sprawy Boże, rozważając w sercu swoim tak jak Maryja z Nazaretu. Wcześniej niż natchnieni autorzy zapisali prawdę żywota wiecznego objawioną w Jezusie Chrystusie, zapisało tę prawdę Serce Jego Matki (por. Łk 2,51). I zapisało głębiej. Stało się żywym zapisem Bożych tajemnic.
Wśród wszystkich uczniów Boskiego Mistrza do Maryi najpełniej odnoszą się słowa: „Jestem przy Tobie. Pamiętam”.

3. Przybyliśmy tutaj, drodzy przyjaciele, ażeby uczestniczyć w maryjnej pamięci wielkich spraw Bożych. Ażeby uczestniczyć w pamięci Kościoła, której służą Pisma natchnione. Uczyńmy Pismo Święte źródłem natchnienia dla nas samych. Uczyńmy je źródłem naszego wewnętrznego życia. Odkrywajmy w nim wciąż na nowo i coraz pełniej wspaniałą i niezgłębioną tajemnicę Boskiego „Jestem”.
Odkrywajmy również tajemnicę naszego ludzkiego „jestem”. Przecież człowiek również jest tajemnicą. Sobór Watykański II przypomniał, że „tajemnica człowieka objawia się do końca tylko w Jezusie Chrystusie” (por. „Gaudium et spes”, 22).

4. Kto nie zna Pisma, nie zna Chrystusa (por. św. Hieronim, „Commentatorium in Isaiam libri”, prol.). Kiedy stąd odejdziemy, uczyńmy wszystko, aby coraz pełniej poznawać Chrystusa. Nie przestawajmy obcować z Ewangelią, słowem Boga żywego, z Pismem Świętym, abyśmy także siebie samych lepiej poznali i zrozumieli, jakie jest nasze powołanie w Chrystusie – Słowie Wcielonym.

C. Czuwam
l. Ikona Bogarodzicy. „Theotókos”. Obok krzyża i Biblii – ikona: trzeci symbol naszego modlitewnego spotkania.

Temu symbolowi odpowiada słowo „czuwam”: jestem – pamiętam – czuwam. Trzy słowa Jasnogórskiego Apelu, który stąd w czasie wielkich duchowych zmagań docierał na całą ziemię zamieszkałą przez Polaków. Jestem – pamiętam – czuwam. Trzy słowa wiodące, które bardzo nam dopomogły. Słowa języka i słowa łaski. Wyraz ducha ludzkiego i natchnienia Ducha Świętego.

2. Tu, na Jasnej Górze, słowo „czuwam” ma treść maryjną, ściśle odpowiada ikonie Bogarodzicy. „Czuwam” oznacza postawę matki. Jej życie, jej powołanie wyraża się w czuwaniu. Jest to czuwanie nad człowiekiem od pierwszych chwil zaistnienia. Czuwanie to łączy się ze smutkiem i z radością. „Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodził na świat” (J 16, 21) – są to słowa samego Chrystusa.
Macierzyńskie czuwanie Maryi – jakżeż niezgłębione doświadczenie, jaki zapis serca kobiecego, które całkowicie żyło Bogiem. Zaprawdę „wielkie rzeczy uczynił [Jej] Wszechmocny. Święte jest Jego Imię” (Łk 1, 49).
Niech trwają w naszej świadomości przynajmniej te dwa momenty: noc betlejemska i „noc duchowa” pod krzyżem Syna na Golgocie. I jeszcze jeden moment: jerozolimski wieczernik w dniu Pięćdziesiątnicy, gdy rodził się Kościół, gdy wychodził na świat, jakby dziecko opuszczające łono matki.

3. Kościół zabrał z sobą to macierzyńskie czuwanie Maryi. Dał mu wyraz w tylu sanktuariach na całej ziemi. Żyje nim na co dzień. Tu, na tej ziemi, w tym kraju, w którym się znajdujemy, pokolenia żyją ze świadomością „czuwania” Matki. Stąd, z Jasnej Góry, czuwa Ona nad całym Narodem, nad wszystkimi. Szczególnie w momentach trudnych, wśród doświadczeń i zagrożeń.

4. „Czuwam” – to wyrażenie ma swoją ściśle ewangeliczną etymologię. Ileż razy Chrystus mówi: „Czuwajcie” (por. np. Mt 24, 42; 25,13; 26, 2b, 38.41; Mk 13,33. 35. 37; 14, 34; 21, 36). „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie” (Mk 14, 38). Wśród wszystkich uczniów Chrystusa Maryja jest pierwszą „czuwającą”. Trzeba nam uczyć się Jej czuwania. Czuwać z Nią:
„Jestem przy Tobie – pamiętam – czuwam”.

5. „Co to znaczy: «czuwam»? To znaczy, że staram się być człowiekiem sumienia. Że tego sumienia nie zagłuszam i nie zniekształcam. Nazywam po imieniu dobro i zło, a nie zamazuję. Wypracowuję w sobie dobro, a ze zła staram się poprawiać, przezwyciężać je w sobie. To taka bardzo podstawowa sprawa, której nigdy nie można pomniejszać, zepchnąć na dalszy plan. Nie. Nie! Ona jest wszędzie i zawsze pierwszoplanowa. Jest zaś tym ważniejsza, im więcej okoliczności zdaje się sprzyjać temu, abyśmy tolerowali zło, abyśmy łatwo się z niego rozgrzeszali. Zwłaszcza, jeżeli tak postępują inni. (…) Czuwam – to znaczy dalej: dostrzegam drugiego. (…) Czuwam – to znaczy: miłość bliźniego – to znaczy: podstawowa międzyludzka solidarność”.
Te słowa już raz tu wypowiedziałem, na Jasnej Górze, na spotkaniu z młodymi. Było to w bardzo trudnym dla Polski roku 1983.

Dziś je powtarzam: „Jestem – pamiętam – czuwam”.

Jasna Góra, Szczyt, 14 sierpnia 1991


Centralna Msza święta

Ojciec Święty wprowadza młodzież świata w Liturgię Dnia:

Umiłowani młodzi bracia i siostry, i wielką radością witam i pozdrawiam was, przybyłych w pielgrzymce na Jasną Górę, do sanktuarium Czarnej Madonny, Królowej Polski, i dziś uczestniczących we wspólnej Eucharystii sprawowanej na zakończenie Szóstego Światowego Dnia Młodzieży.

Przybyliście tutaj liczni, ze wszystkich zakątków ziemi, przybyliście do domu Matki w dniu, w którym Kościół obchodzi uroczystość Jej chwalebnego Wniebowzięcia. Maryja Wniebowzięta jest Nauczycielką, która uczy nas ciągłego wzrastania aż do pełni chrześcijańskiej dojrzałości, abyśmy stali się prawdziwie synami Bożymi.

Ta perspektywa Bożego synostwa, na którą wskazuje nam Maryja jest wzniosła i urzekająca. Nie zawsze jednak, umiemy dać właściwą odpowiedź na ten wspaniały dar, który został nam powierzony przez Boga Ojca. Dlatego z ufnością prośmy o Jego miłosierdzie, aby odpuścił nam grzechy i zaniedbania nasze.

Jest z wami Maryja


Homilia

l. „Wszyscy, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi” (Rz 8, 14).
Młodzi przyjaciele, bracia i siostry z Polski i z różnych stron świata. Z drżeniem rozpoczynam tę homilię, wypowiadaną w całości w języku polskim. A jeżeli coś jest dla mnie pociechą, to ta świadomość, że nasi goście słyszą ją także w swoich językach. Trochę tak jak w dniu Zielonych Świątek, Pięćdziesiątnicy jerozolimskiej. I nie tylko – ale także ci najodleglejsi oglądają wydarzenie liturgiczne, słysząc to kazanie dzięki ekranom, których nam użyczyli życzliwi nasi bracia Włosi. Wreszcie pociechą jest dla mnie także i ta pogoda słoneczna.
Panie Prezydencie Rzeczypospolitej, Panie Premierze, przedstawiciele rządu i parlamentu, wszyscy moi czcigodni bracia w biskupstwie, kardynałowie, biskupi, wszyscy moi bracia w kapłaństwie, w powołaniu zakonnym – siostry i bracia, w powołaniu wreszcie chrześcijańskim i powołaniu ludzkim, wszyscy, którzy tu jesteście.
Pozdrawiam w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego was wszystkich, młodych, którzy zgromadziliście się tutaj z różnych krajów Europy i innych kontynentów. Przybywacie na Jasną Górę z tą świadomością, że „otrzymaliście ducha przybrania za synów” (Rz 8, 15). Dzięki temu „jesteście dziedzicami Boga”, a zarazem „współdziedzicami Chrystusa” (Rz 8,17). Razem z Nim możecie wołać: „Abba, Ojcze!” (Rz 8, 15). Sam bowiem „Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi” (Rz 8, 16).
Tę prawdę waszego powołania w Chrystusie rozważaliśmy przy wczorajszym wieczornym spotkaniu, skupiając się wokół trzech znaków: krzyża. Biblii oraz maryjnej ikony.
W dzisiejszą uroczystość pragniemy zwrócić się w sposób szczególny do Tej, którą nade wszystko prowadził Duch Boży – do Maryi. Pozdrawiamy Ją jako umiłowaną Córkę Boga Ojca, która została wybrana na ludzką Matkę Słowa Syna Bożego. Pozdrawiamy Maryję jako Tę, która to odwieczne wybranie przyjęła, wydając na świat Jezusa Chrystusa za sprawą Ducha Świętego: Dziewica z Nazaretu. Uwierzyła, że to, co niepodobna u ludzi, możliwe jest dla Boga (por. Łk 1, 37).

2. Dziś Kościół świętuje w sposób szczególnie uroczysty Jej wniebowzięcie. To ostateczne spełnienie życia i powołania Bogarodzicy pozwala nam w świetle liturgii spojrzeć na całe ziemskie życie Maryi, na to macierzyńskie pielgrzymowanie przez wiarę. W sposób najzwięźlejszy, a zarazem najpełniejszy wyrażają to słowa Elżbiety przy nawiedzeniu:
„Błogosławiona jesteś Ty, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana” (Łk 1, 45).
Te słowa, które Maryja usłyszała przy zwiastowaniu w Nazarecie, spełniły się w sposób przedziwny. Poczynając od betlejemskiej nocy narodzenia Jezusa aż po krzyż na Golgocie, poprzez wielkanocny poranek zmartwychwstania aż do dnia Pięćdziesiątnicy. Na tych wszystkich etapach ziemskiego pielgrzymowania Maryja coraz głębiej poznawała, jak „wielkie rzeczy uczynił Jej Wszechmocny” (por. Łk 1, 49). A wszystkie te „wielkie rzeczy”, „magnolia Dei”, doznają we wniebowzięciu jakby ostatecznego zwieńczenia. Maryja wstępuje jako Oblubienica Ducha Świętego w dom najwyższych przeznaczeń człowieka. W przybytku Trójcy Przenajświętszej jest Jej wieczyste mieszkanie. Tu zaś, na ziemi, „błogosławioną nazywają Ją wszystkie pokolenia” (por. Łk 1, 48).
I my także w naszej szczególnej wspólnocie młodych głosimy Maryję błogosławioną między niewiastami, oddając w ten sposób najwyższą cześć Jednorodzonemu Synowi Ojca, który stał się błogosławionym owocem Jej żywota. W Nim wszakże „otrzymaliśmy wszyscy przybrane synostwo” (por. Rz 8, 15).

3. Liturgia uroczystości Wniebowzięcia na tym się nie wyczerpuje. Każe ona patrzeć nam nie tylko w stronę tej „świątyni Boga, która otwarła się w niebie” (por. Ap 11,19). W świątyni tej wszyscy przybrani za synów wraz z Bogarodzicą uczestniczą jako „współdziedzice Chrystusa” w niewypowiedzianym życiu Ojca, Syna i Ducha Świętego, które jest ostateczną pełnią wszelkiej prawdy i miłości. Księga Apokalipsy każe nam oglądać Wniebowziętą jako „wielki znak”: „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12, l). Jest to więc znak spełnienia w wymiarach całego kosmosu. W tym znaku wracają do Boga, który jest Stwórcą, czyli absolutnym Początkiem wszystkiego, co istnieje, stworzenia w całym swoim wielorakim bogactwie.
W tym znaku wraca do Boga człowiek stworzony na Boży obraz i podobieństwo. My wszyscy mamy tak samo powrócić, skoro otrzymaliśmy przybrane synostwo w Jednorodzonym Synu Bożym, który stał się dla naszego przybrania Synem Człowieczym: Synem Maryi.
Jednakże ten wszechogarniający powrót synów do Ojca jest na przestrzeni całych dziejów człowieka na ziemi związany ze szczególnym dramatem. Liturgia dzisiejsza uwydatnia ten dramat słowami Pawłowego Listu do Koryntian: „Przez człowieka [przyszła] śmierć, (…) w Adamie wszyscy umierają” (1 Kor 15, 21-22). Ta śmierć ma wymiar głębszy niż tylko biologiczny.

4. Jest to śmierć, która godzi w ducha, pozbawiając go życia, jakie otrzymuje od samego Boga. Powoduje ją grzech, czyli bunt przeciw Bogu ze strony stworzenia rozumnego i wolnego.
Dramat sięga początku, kiedy to człowiek kuszony przez Złego zapragnął osiągnąć swój cel w sposób autonomiczny. „Będziecie jako Bóg znający dobro i zło” – taki był podszept węża (por. Rdz 3, 5), będziecie więc zdolni sami stanowić o tym, co jest dobre, a co złe, niezależnie od źródła prawdy i dobra, jakim jest sam Bóg. Ten właśnie dramat – dramat pierworodny – znajduje swój symboliczny wyraz w apokaliptycznym znaku dzisiejszej liturgii. Naprzeciw Niewiasty obleczonej w słońce, która symbolizuje kosmos przemieniony w królestwo Boga żywego, staje inny symbol, w którym wyraża się „Zły” pierworodnego dramatu. W Piśmie Świętym ma on różne nazwy, tu przedstawiony jest jako smok, który chce pożreć dziecko zrodzone przez Niewiastę: Jej Syna, który jest Pasterzem „wszystkich narodów” (por. Ap 12, 4-5).
Ostatnia Księga Nowego Testamentu potwierdza Księgę pierwszą, Księgę Rodzaju: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, między potomstwo twoje a potomstwo jej” (Rdz 3,15). Dzieje człowieka na ziemi stają się długim pasmem zmagań i walk pomiędzy dobrem a złem, pomiędzy Ojcem Przedwiecznym, który miłuje świat aż do oddania swego Syna Jednorodzonego, a „ojcem kłamstwa”, który jest „od początku zabójcą” (por. J 8, 44).

5. O co walczy „ojciec kłamstwa”? Walczy o to, ażeby człowieka wyzuć z przybranego synostwa, pozbawić go dziedzictwa, które w Chrystusie zostało mu dane przez Boga.
Walczy z Niewiastą, która jest dziewiczą Matką Odkupiciela świata, z Tą, która jest Pierwowzorem Kościoła (por. „Lumen gentium”, 63).
Znak Niewiasty w Apokalipsie wskazuje na Bogarodzicę i wskazuje na Kościół. Wskazuje na wszystkich, których „prowadzi Duch Boży”. Na wszystkich, którzy wraz z Chrystusem, jako synowie w Synu, wołają:
„Abba, Ojcze!”.

Wskazuje więc ten znak również i na nas. Wołając wraz z Chrystusem: „Abba, Ojcze!” jako przybrani synowie, uczestniczymy w tym paschalnym zwycięstwie Krzyża i Zmartwychwstania, w którym pierwsza uczestniczy Bogarodzica: Maryja wniebowzięta!

6. Drodzy przyjaciele! Jesteście tutaj zgromadzeni z tylu miejsc, mówicie tak wieloma językami. Nosicie w sobie dziedzictwo tylu kultur, tylu dziejowych doświadczeń. Na różne sposoby doświadczyliście i doświadczacie, wy i wasze społeczeństwa, owej walki, jaka poprzez całe dzieje człowieka toczy się w człowieku – i o człowieka.
Nasze stulecie było i dalej jest szczególnym poligonem tej walki. Pokolenia całe przez nią przechodzą, a równocześnie podmiotem właściwym jest każda i każdy z nas. Człowiek w prawdzie stworzenia na obraz i podobieństwo Boże – a równocześnie człowiek kuszony, aby ten obraz i podobieństwo przemienił w wyzwanie rzucane swemu Stwórcy i Odkupicielowi. Aby Go odrzucił. Aby swe życie na ziemi kształtował tu tak, „jakby Bóg nie istniał”. Jakby nie istniał Bóg w całej swojej transcendentnej rzeczywistości. Jakby nie istniał w swojej miłości do człowieka, która Ojcu kazała „dać” Syna Jednorodzonego, dać Syna, ażeby człowiek – przez tego Syna – miał życie wieczne w Bogu.
Wśród tej walki, wśród tych duchowych zmagań, tyle środków pracuje nad tym, ażeby człowieka wyzuć z „przybrania za synów”. Wy, młodzi, przybyliście tutaj w pielgrzymce, ażeby potwierdzić to przybranie za synów, aby je na nowo wybrać. Aby z niego kształtować swą ludzką egzystencję. Aby do niego przybliżać i pociągać innych.
Bądźcie błogosławieni!

Bądźcie błogosławieni wraz z Maryją, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana.
Bądźcie błogosławieni. Niech znak Niewiasty obleczonej w słońce idzie z wami, niech idzie z każdą i każdym po wszystkich drogach życia. Niech was prowadzi ku spełnieniu w Bogu waszego przybrania za synów w Chrystusie.
Zaprawdę, zaprawdę. Wielkie rzeczy Pan wam uczynił! Wielkie rzeczy Pan nam uczynił!

7. Wy, drodzy młodzi przyjaciele, dziewczęta i chłopcy, macie być świadkami wiernymi i odważnymi tych „wielkich rzeczy” w waszych środowiskach, wśród rówieśników, we wszystkich okolicznościach życia.
Jest z wami Maryja, Dziewica z Nazaretu, uległa każdemu tchnieniu Ducha Świętego. Ta, która przez swoją wspaniałomyślną odpowiedź na zamierzenie Boga, przez swoje „niech mi się stanie”, otwarła światu upragnioną od dawna perspektywę zbawienia.
Patrząc na Nią, pokorną Służebnicę Pańską, wziętą dziś do chwały niebios, mówię do was słowami św. Pawła: „Postępujcie według ducha” (Ga 5, 16). Pozwólcie, by „Duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy, pobożności i bojaźni Pańskiej” (por. Iz 11, 2) przenikał wasze serca i wasze życie i by za waszym pośrednictwem przekształcał oblicze ziemi.
Podobnie jak w dniu bierzmowania mówił do was biskup, i ja powtarzam wam, młodym, którzy przybyliście tu ze wszystkich kontynentów:
Przyjmijcie Ducha Świętego! Przeniknięci mocą, która od Niego pochodzi, stawajcie się budowniczymi nowego świata: świata innego, opartego na prawdzie, na sprawiedliwości, na solidarności, na miłości.

8. Ten szósty z kolei Światowy Dzień Młodzieży posiada swoje szczególne znamię, które odróżnia go od poprzednich: po raz pierwszy uczestniczą w nim licznie młodzi ludzie z Europy Wschodniej.
Jakże nie widzieć w tym wydarzeniu wielkiego daru Ducha Świętego – razem z wami składam Mu za to dzięki. Po długim okresie, w którym granice pozostawały właściwie zamknięte. Kościół w Europie może w końcu oddychać swobodnie obydwoma swoimi płucami.
Wasza obecność, drodzy młodzi przyjaciele z Europy Wschodniej, jest dziś niezmiernie ważna. Kościół powszechny potrzebuje waszego świadectwa chrześcijańskiego jako cennego skarbu: świadectwa, za które trzeba było często płacić wielką cenę cierpienia w wyobcowaniu, prześladowaniach, w więzieniu, wielką cenę.

9. Dziś nadeszła wreszcie wasza godzina. W okrutnych latach próby Kościół i następca św. Piotra nie zapominał nigdy o was. Tu, w jasnogórskim sanktuarium, możecie teraz dać światu publiczne świadectwo waszej przynależności do Chrystusa i waszej jedności z Kościołem. Składacie je wobec waszych rówieśników, którzy pochodzą ze wszystkich części globu, a w szczególności z krajów Europy Zachodniej.
Na ciebie, droga młodzieży europejskiego Wschodu i Zachodu, stawia stary kontynent w budowaniu owego „wspólnego domu”, od którego oczekujemy przyszłości zbudowanej na solidarności i pokoju. Na was liczy Kościół, który w czasie najbliższego Nadzwyczajnego Zgromadzenia Synodu Biskupów pragnie skupić się nad następstwami niedawnych przemian i podjąć odpowiednie inicjatywy dla ożywienia duszpasterskiej działalności na tym kontynencie.
Dla dobra przyszłych pokoleń konieczne jest, by nowa Europa oparła się na fundamencie tych wartości duchowych, które stanowią sam wewnętrzny rdzeń jej tradycji kulturalnej.

10. Serce moje napełnia się radością, gdy widzę was razem, gdy widzę was razem, drodzy młodzi przyjaciele ze Wschodu i Zachodu, z Północy i Południa, gdy widzę was zjednoczonych wiarą w Chrystusa, który jest „wczoraj i dziś, ten sam także na wieki” (Hbr 13, 8). Wy jesteście młodością Kościoła, który stoi wobec wezwania nowego millennium. Jesteście Kościołem jutra, Kościołem nadziei

Drodzy przyjaciele, wiecie z doświadczenia, że upadek ideologii w krajach Europy Środkowej i Wschodniej pozostawił w wielu waszych kolegach i koleżankach uczucie głębokiej pustki, wrażenie, że zostali oszukani, a także zniechęcenie i lęk przed przyszłością.

Również w krajach Europy Zachodniej wielu młodych ludzi zatraciło motywy, dla których warto żyć. Objawem tego głębokiego zagubienia jest zjawisko uciekania się do narkotyków. Brak zainteresowania polityką zdradza u wielu poczucie bezsilności w walce o dobro.

Do tych braci i sióstr jesteście posłani wy, jako zwiastunowie Dobrej Nowiny o zbawieniu. Spotykając Jezusa Chrystusa dzięki waszemu radosnemu świadectwu, spotykając Chrystusa i poznając nasze powołanie do godności synów Bożych, będą mogli odnajdywać sens życia. Cierpienie ich bowiem to pragnienie odkrycia znaczenia ludzkiego życia, a przecież Chrystus jest Prawdą, która człowieka wyzwala!

Tych wszystkich, którzy są zawiedzeni ziemskimi zadaniami cywilizacji, zapraszajcie do współpracy w budowie „cywilizacji miłości”. Wielkim programem tej cywilizacji jest nauka społeczna Kościoła, którą przypomniałem i potwierdziłem niedawno w encyklice „Centesi-musannus”.

Pracować wielkodusznie nad budową społeczeństwa odznaczającego się stałym poszukiwaniem sprawiedliwości, zgody, solidarności i pokoju, oto ideał, który odsłania każdemu bogactwa daru z samego siebie oraz służby. Ideał, jaki każdy w sobie nosi.

We współpracy nad budowaniem braterstwa między ludźmi pośród narodów, w wielkodusznym niesieniu pomocy najuboższym, człowiek może odkryć piękno życia.

Jesteście odpowiedzialni, drodzy przyjaciele, za to orędzie ewangeliczne, które prowadzi do życia wiecznego, a zarazem wskazuje bardziej godne człowieka bytowanie na ziemi.

Wiele z tego, co będzie jutro, zależy od zaangażowania się dziś dzisiejszego pokolenia chrześcijan. Zależy nade wszystko od waszego zaangażowania, dziewczęta i chłopcy, na których wnet spocznie odpowiedzialność za decyzje, od których zależeć będą nie tylko wasze losy, ale także losy wielu innych ludzi.

Waszym posłannictwem jest zabezpieczenie w jutrzejszym świecie obecności takich wartości, jak pełna wolność religijna, poszanowanie osobowego wymiaru rozwoju, ochrona prawa człowieka do życia począwszy od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci, troska o rozwój i umocnienie rodziny, dowartościowanie kulturowych odrębności dla wzajemnego ubogacania się wszystkich ludzi, ochrona równowagi naturalnego środowiska, które coraz bardziej bywa zagrożone.

11. Są to, moi drodzy, zadania ogromne. Wymagają serc nieustraszonych, zdolnych uwierzyć nadziei, tej nadziei (por. Rz 4, 18).
Jednakże, droga młodzieży, w zadaniu tym nie jesteś osamotniona! Jest z tobą Chrystus Pan, Ten, który powiedział: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on zapłonął” (Łk 12, 49). Ogień: oto co może hartować wasze serca i pobudzać je do podejmowania zadań nawet najtrudniejszych: ogień, który przyniósł Chrystus, ogień Ducha Świętego, który spala wszelką ludzką nędzę, każdy ciasny egoizm, każde małostkowe myślenie.
Pozwólcie, by ogień ten wybuchał w waszych sercach.

Dziś zapala go w was, tu na Jasnej Górze, Maryja wniebowzięta. Nieście z sobą ten ogień do wszystkich braci i sióstr we wszystkich krajach i na kontynentach. Weźcie go z sobą. Oby nic i nikt nie potrafił go zgasić!
Czym się stała dla nas Jasna Góra? Stała się dla nas dzisiaj wieczernikiem.

Oto nowe Zielone Święta, nowa Pięćdziesiątnica: Kościół jeszcze raz zgromadzony razem z Maryją, Kościół młody. Kościół misyjny, świadom swojego posłannictwa.

Drodzy młodzi przyjaciele! Przyjmijcie Ducha Świętego i bądźcie mocni!

Na zakończenie Ojciec Święty dodał:
Czy ja mogę do was coś powiedzieć? Bardzo było potrzeba tych waszych oklasków. Mnie to już nic nie pomoże. Ale trzeba ich było dla was. Trzeba ich dla tej wielkiej uroczystości, która jest pełna radości i uniesienia. Moi drodzy, powiem więcej: trzeba tych oklasków – przebacz mi Matko Najświętsza, co powiem – trzeba dla Ciebie. Chociaż Tobie to już nic nie dodaje do Twojej chwały, ale jest jakąś radością dodatkową, że oni się radują, że my się radujemy w tym dniu. Właśnie, przecież Ty jesteś, Maryjo, Przyczyną naszej radości. A szczyt tej radości jest właśnie dziś – Przyczyna naszej radości. Chcemy to wyrazić, tak jak umiemy, jak ludzie, jak dzieci, jak Twoje dzieci. Przyczyno naszej radości! Moi drodzy, radością się można też zmęczyć, więc się nie przemęczmy radością i idźmy dalej z naszą liturgią, która jeszcze stanowi długą przed nami drogę. Nie za długą, nie do wieczora, ale w każdym razie dobrze poza południe.

Po homilii Jan Paweł II dokonał odnowienia Chrztu i Bierzmowania
Bracia i siostry, zgromadzeni przed sanktuarium jasnogórskim razem z Maryją, podobnie jak Apostołowie w wieczerniku w dniu Pięćdziesiątnicy, odnówmy w nas łaskę Sakramentu Chrztu i Bierzmowania, dzięki której staliśmy się dziećmi Bożymi i błagajmy Ducha Świętego aby swoimi darami umocnił nasze chrześcijańskie życie i zaangażowanie.

Wszyscy: Veni Spiritus Sancte, veni super nos. (śpiew)

Ojciec Święty: Duchu Święty, mocy, która odnawia oblicze ziemi, źródło świętości Kościoła, odnów w nas łaskę sakramentu Chrztu i Bierzmowania.

Wszyscy: Veni Spiritus Sancte, veni super nos.

Ojciec Święty: Duchu wszelkiego życia, podmuchu miłości, mocy wypływająca z Krzyża, utwierdź w sercach twoich wiernych pragnienie życia godnego „plemienia wybranego, królewskiego kapłaństwa, Narodu świętego, ludu odkupionego”.

Wszyscy: Veni Spiritus Sancte, veni super nos.

Ojciec Święty: Duchu Ojca i Syna, który zstąpiłeś na Dziewicę Matkę, którego otrzymali Apostołowie, ożywiaj i użyźniaj Kościół udzielając nam Twoich siedmiu świętych darów,

Wszyscy: Veni Spiritus Sancte, veni super nos.


Po Komunii św.

Akt Zawierzenia Młodzieży Świata Matce Bożej

„Sub Tuum praesidium confugimus, Sancta Dei Genitrix…”
Pod Twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko…
My, młodzież całego świata, przychodzimy do Ciebie, Matko Chrystusa i Matko Kościoła. Matko wiary, nadziei i miłości. Przynosimy Tobie całą naszą młodość.
Przychodzimy do Ciebie Matko Boga, Matko życia, Matko Pięknej Miłości.

Przychodzimy tutaj, gdzie od wieków ludzie przychodzili do Ciebie po wolność i przy Tobie – nawet w niewoli – czuli się wolnymi. Dziś ten Twój dom stał się domem nas wszystkich – młodzieży całego świata. Częstochowa jest w tej chwili stolicą młodości.

Przychodzimy do Ciebie jako do naszej Matki i przez Twoje pośrednictwo prosimy Chrystusa o prawdziwą wolność, o żywą wiarę, o motywy życia i nadziei. Ty, Matko, znasz nasze ograniczenia, ale również wszystkie nasze marzenia, plany na przyszłość i możliwości. Spraw, abyśmy umieli zdać sprawę z nadziei, która jest w nas (por. 1 P 3, 15).

„Nostras deprecationes ne despicias m necessitatibus, sed a periculis cunctis libera nos semper Virgo gloriosa et benedicta…”

Naszymi prośbami racz nie gardzić w potrzebach naszych, ale od wszelakich złych przygód racz nas zawsze wybawiać, Panno chwalebna i błogosławiona…

Nosimy w sobie wielkie pragnienia. Chcemy żyć dla Chrystusa. Zwracamy się do Ciebie, najpewniejsza Przewodniczko na ludzkich drogach… Pomóż nam pokonać wszelką beznadziejność. Pozwól nam być silniejszymi niż wszystko, co zdaje się nas osaczać. Nasza codzienność jest różna, różne są też Twoje wizerunki w naszych krajach. Pomóż nam być sobą.

Powierzając Tobie to, co w nas najlepsze i zdrowe, powierzamy Ci się także z tym, co w nas zagrożone od wewnątrz i od zewnątrz: lecz nas z grzechów i niemocy, wydobywaj z klęski i błędu, chroń przed lekceważeniem życia i tym wszystkim, co zdrowiu i życiu zagraża.

Zachowaj od samotności; od samotności, która nie jest z wyboru, z którą wielu nie potrafi sobie dać rady. Spraw, aby ona nigdy nie zamieniła się w rozpacz.

Zawierzamy Ci tych, którzy znajdują się w obliczu bezrobocia, braku mieszkania, strachu przed przyszłością.

Pomóż nam ratować świat i siebie od przemocy i wielorakich współczesnych totalitaryzmów, na które nie mamy bezpośredniego wpływu.

Powierzamy Ci, Matko, młode rodziny, i tych także, którzy oddali się na wyłączną służbę Bogu. Tobie, Matko, powierzamy powołanie każdego człowieka. Daj, aby życie każdej i każdego z nas przynosiło ewangeliczne owoce.

Chcemy się modlić z Tobą za tych, którzy szukają dróg Twojego Syna, i za tych także, którzy nie wiedzą i nie chcą wiedzieć o naszym spotkaniu. Za tych, którzy ani Boga, ani Chrystusa, ani Ciebie nie znają.

„Domina nostra, Advocata nostra, Mediatrix nostra, Consolatrix nostra. Tuo Filio nos reconcilia, Tuo Filio nos recommenda, Tuo Filio nos repraesenta.”

O Pani nasza, Orędowniczko nasza, Pośredniczko nasza, Pocieszycielko nasza. Z Synem swoim nas pojednaj, Synowi swojemu nas polecaj, swojemu Synowi nas oddawaj.

Naucz nas Twojego zawierzenia, Twojej nadziei i Twojej miłości. Naucz nas wychodzić ku Twojemu Synowi. Prowadź nas do Niego. Niech On będzie odpowiedzią na wszystkie nasze pytania. Naucz nas wychodzić ku innym ludziom, może bardziej biednym i samotnym niż każdy z nas.

Naucz nas służyć życiu od jego poczęcia aż po naturalną śmierć. Naucz nas to życie przyjmować.

Niech nasze serca będą otwarte, niech będą otwarte domy i kraje. Wyzwól nas z lęku, byśmy nic bali się ubogich z Jezusowej ewangelii: dzieci, starców, chorych i cudzoziemców, byśmy umieli otworzyć drzwi Zbawicielowi świata i człowieka.

Ty przywracasz tajemnicę życiu i temu wszystkiemu, co je rodzi, co daje mu sens. Ty przywracasz tajemnicę miłości i czynisz to przez czystość. Przez Ciebie czystość staje się odpowiedzią na tajemnicę. „Błogosławieni czystego serca”, bo oni oglądać będą… Boga (por. Mt 5, 8).

Ty wiesz, że największym skażeniem człowieka jest nieczystość, że z niej rodzą się: nienawiść, zabójstwa i wojny.

Pragniemy wziąć odpowiedzialność za naszą przyszłość, za przyszłość Kościoła i świata u progu trzeciego tysiąclecia, abyśmy naszym dzieciom potrafili przekazać wiarę w Boga i przekazać im sens życia.

Naucz nas być obecnymi w Kościele i życiu społecznym. Naucz nas brać odpowiedzialność za losy świata i naszych ziemskich Ojczyzn.

Matko Mądrości, naucz nas tworzenia takiej kultury i cywilizacji, która opierając się na prawach Bożych, służyłaby człowiekowi. Naucz nas ducha pojednania i przebaczenia.

Spraw, byśmy nie uciekali przed nowymi zadaniami. Cała współczesna rzeczywistość czeka na swoją pełną ewangelizację. Pragniemy żyć – każdy na swój sposób, będąc misjonarzami tego dzieła – wspólnie z Chrystusem uświęcać i przemieniać ten świat.

Do Syna swego nas prowadź, z Nim nas pojednaj, Jemu nas polecaj. Jemu nas oddawaj… Amen.

Jasna Góra, Szczyt, Msza św., 15 sierpnia 1991


Maryja wzorem na drodze ku pełnej dojrzałości

Przemówienie pożegnalne do młodzieży

Młodzi Przyjaciele!
1. Nadeszła chwila pożegnania. Rozstajemy się pod macierzyńskim wejrzeniem Czarnej Madonny, Jasnogórskiej Dziewicy, na którą patrzymy dziś oczyma wiary w chwale wniebowzięcia.
W Niej natura ludzka osiągnęła swój szczyt. Przewyższa Ją tylko doskonałość Syna, Słowa Wcielonego. Maryja jawi się nam dzisiaj jako wzór życia rosnącego ku pełnej dojrzałości.
„Wzrastać”, „dojrzewać”: oto zadanie młodego człowieka. W sferze biologicznej zastój, brak rozwoju jest znakiem rozpoczynającej się starości.

To samo prawo odnosi się do życia duchowego. Różnica jest tylko jedna: duch nie zna biologicznych ograniczeń wzrostu. I właśnie dlatego może nie podlegać procesowi starzenia się.
Drogie dziewczęta i chłopcy, oto zadanie, jakie wam zostawia Matka Boża: wzrastajcie jako osoby, rozwijajcie talenty właściwe dla ciała i dla duszy, wzrastajcie jako chrześcijanie w dążeniu do świętości; wzrastajcie jako świadkowie Chrystusa, który jest „światłością świata” (J 8, 12).

2. Maryja wskazuje wam również drogę tego rozwoju: drogę, którą jest Chrystus. Jest to droga stroma, droga wąska i trudna. Dla tego jednak, kto pragnie iść nią dalej według wskazań Ewangelii, jest to droga, która prowadzi do prawdziwej radości.
Drodzy młodzi przyjaciele, „otrzymaliście ducha przybrania za synów” (Rz 8, 15). Nie zmarnujcie tego wspaniałego dziedzictwa!

Bądźcie wymagający wobec otaczającego was świata, ale przede wszystkim wymagajcie od siebie samych. Jesteście synami Bożymi: bądźcie z tego dumni!

Nie popadajcie w przeciętność, nie ulegajcie dyktatom zmieniającej się mody, która narzuca styl życia niezgodny z chrześcijańskimi ideałami, nie pozwólcie się mamić złudzeniom konsumizmu. Chrystus wzywa was do rzeczy wielkich. Nie sprawcie Mu zawodu, bo w ten sposób wy sami spotkalibyście się z zawodem.

Z mocą, którą obdarza was Chrystus, mówcie wszystkim ludziom, że Bóg pragnie uczynić każdego człowieka swoim synem. Wasze świadectwo niech będzie zaczynem nowego świata, którego pragnie każdy człowiek: świata prawdziwie sprawiedliwego, solidarnego i braterskiego.

Na tej drodze niech wam towarzyszy Matka Boga i ludzi, Pani Jasnogórska.
Po pozdrowieniach w różnych językach Ojciec Święty dodał po polsku:

Jeszcze niektóre podziękowania. Nowością VI Światowego Dnia Młodzieży jest udział Wojska Polskiego, które – co więcej – walnie się przyczyniło do przygotowania zaplecza tego wielkiego spotkania. Korzystam z okazji, aby z serca podziękować za ten wielki wkład. Pragnę powitać ponadto obecnych tu żołnierzy: z armii francuskiej, włoskiej, czechosłowackiej, węgierskiej, niemieckiej, austriackiej, hiszpańskiej. Nie koniec na tym. Prócz przedstawicieli żołnierzy, młodych oczywiście, przedstawicieli duszpasterstwa wojskowego tych wszystkich armii oraz ze Stanów Zjednoczonych i Portugalii. Widziałem na każdym kroku wielkie uczestnictwo oraz pracę różnych służb porządkowych. Wśród nich rzesze harcerek i harcerzy. Czuwaj!

Jeszcze słowo o gościnności, która jest tutaj nieprawdopodobna, gigantyczna. Gościnność to piękna cnota chrześcijańska, ludzka. Wiadomo jednak, że kryje się za nią także wysiłek konkretnych ludzi, władz, organizacji, społeczności, Kościoła, ludzi dobrej woli. Wszystkim, wszystkim bez wyjątku, składam dziś za wszelakie dobro gościnności serdeczne Bóg zapłać! W szczególny sposób dziękuję, dziękujemy wszyscy, za gościnność i organizację Częstochowie. Miastu i diecezji, Kościołowi częstochowskiemu na ręce księdza biskupa Stanisława oraz władzom miasta i województwa, które sobie nic nie krzywdowały, tylko ogromnie się cieszyły, wychodząc z siebie. Ogromnie się cieszyły i nawet mnie za to chwaliły – zamiast na mnie narzekać, to sobie chwaliły. Bóg zapłać! Niech Matka Boska wynagrodzi z Jasnej Góry prosto, bo do Częstochowy ma blisko.

Czy wy wiecie, jak się nazywają ci ojcowie i bracia w białych habitach, co tu się najwięcej kręcą po Jasnej Górze? Nazywają się paulini, synowie św. Pawła pustelnika. Synowie św. Pawła pustelnika i sami pustelnicy – aleśmy im urządzili pustelnię!

Muszę dodać dla ścisłości, chociaż na pewno takich dodatków jeszcze więcej będzie potem, że spotkaliśmy dzisiaj grupę z Laosu, a także z Wysp Kanaryjskich. To z dalsza, a z bliższa spotkaliśmy także grupę z Rumunii. Wciąż to wszystko mówię i wydaje mi się, że jesteśmy zamknięci obrzeżem tych drzew, a tymczasem gdzie tam… My widzimy dalej, a dalej się dopiero zaczyna to najciekawsze, tam głęboko, w aleje Matki Bożej, tam głęboko w Częstochowę, nie wiadomo gdzie, może i poza Częstochowę. Bogu dzięki! Bogu dzięki za te przekaźniki wielojęzyczne, które pozwoliły nam przeżyć, przeżyć w sposób „techniczny”, wydarzenie Zielonych Świąt – Pięćdziesiątnicy. Bogu dzięki też za ekrany. Nieraz się dużo złego mówi na ekrany, a dziś trzeba je chwalić ze wszystkich sił. Dzięki tym ekranom to, co się działo tutaj, w obrzeżu tych drzew, działo się wszędzie. Wszędzie, w całej Częstochowie i tam, gdzie byli zgromadzeni uczestnicy. Bóg zapłać!

Zdaje mi się, że skończyłem, ale myślę, że jeszcze dojdzie wielka lista podziękowań, więc ją z góry podpisuję. Wielką listę podziękowań z góry podpisuję imieniem, nazwiskiem, przede wszystkim sercem. Zostawiam tę podpisaną, długą listę podziękowań Matce Boskiej Jasnogórskiej. Ona będzie wiedziała, co z tym zrobić.

Po tych słowach Papież powiedział po włosku:

Droga młodzieży!

Niech doświadczenie wiary, przeżyte w sanktuarium Czarnej Madonny, pozostanie na zawsze w waszych sercach.

„Otrzymaliście ducha przybrania za synów”: głoście tę prawdę wszystkim ludziom napotkanym na drogach życia. Wasze świadectwo niechaj będzie zaczynem nowego świata, świata naprawdę sprawiedliwego, solidarnego i braterskiego.
Niech wam towarzyszy Najświętsza Maryja Panna!

Następnie Papież powtórzył słowa pozdrowień po francusku, angielsku, niemiecku, hiszpańsku, portugalsku, rosyjsku, litewsku, białorusku, ukraińsku, czesku, słowacku, chorwacku, słoweńsku, bułgarsku, suahili, wietnamsku, w języku tagalog, po koreańsku, tajlandzku i w języku esperanto.

Jasna Góra, Szczyt, 15 sierpnia 1991


To imię nadała wam Matka Boża

Do Rady Miejskiej Częstochowy

Pragnę bardzo podziękować Prezydentowi Miasta i Radzie za to wyróżnienie, które mnie spotyka. Zdaję sobie sprawę z tego, że Częstochowa w życiu naszego Narodu, w życiu Kościoła, w życiu Europy, nawet całej ludzkości znaczy wiele, jest to imię szczególne. To imię nadała wam, można powiedzieć, Matka Boża.

Są różne motywy historyczne, społeczne, ekonomiczne, które się składają na powstanie i rozwój Częstochowy, ale to szczególne imię nadała wam Matka Boża. Można powiedzieć, że jest to miasto teologiczne, mariologiczne w tym sensie, że jego istotne znaczenie wywodzi się z imienia Matki Boga, a w szczególności z imienia tej Matki Boga, która stała się Królową Polski. I chociaż akt historyczny tego ogłoszenia Królową Korony Polskiej dokonał się we Lwowie, to jednak rzeczywistość przeniosła to królowanie na Jasną Górę, a więc do Częstochowy. W szczególności zaś rok 1656 nadał tej inwestyturze maryjnej dla Jasnej Góry i dla Częstochowy wymowę, której nie da się usunąć z dziejów Polski, z dziejów Kościoła, z dziejów duszy polskiej, a także z dziejów Częstochowy, czyli waszego miasta. Więc przez ten akt, którego zechcieliście dokonać, ja czuję się włączony jeszcze bardziej w ten właśnie szczególny, historiozbawczy proces mariologiczny, proces teologiczny. Równocześnie proces, który kształtuje bardzo głęboko dzieje mojej Ojczyzny. I dlatego serdeczne „Bóg zapłać”, dziękuję wam wszystkim. Składam to podziękowanie na ręce Prezydenta miasta i Rady, ale przyjmuję – darujcie – przyjmuję to wyróżnienie w pewnym sensie od samej Pani Jasnogórskiej. Jesteście w jakimś sensie szafarzami tej cząstki tajemnicy jasnogórskiej, która się w tym waszym postanowieniu, w tym waszym nadaniu wyraża. Jesteście szafarzami tej jakiejś cząstki tajemnicy.
Życzę waszemu miastu, a mogę powiedzieć w tym wypadku „naszemu miastu”, w sposób szczególny życzę wielorakiego rozwoju, podejmowania różnych zadań, takich jak to wielkie zadanie, któreście teraz przyjęli i z taką radością wypełnili, przyjmując tutaj młodzież z Polski całej i z tylu krajów europejskich, i spoza Europy. Życzę rozwoju, także rozwoju w znaczeniu kulturalno-społecznym i ekonomicznym, wszystkiego tego, co składa się na ludzką egzystencję. Nade wszystko rozwoju w znaczeniu charyzmatycznym, ponieważ Częstochowa przez Jasną Górę ma w sobie pewien charyzmat. W tym znaczeniu charyzmatycznym niech się także rozwija wasze miasto. Niech coraz lepiej służy Bożym zamiarom w stosunku do naszego Narodu i w stosunku do innych ludów i narodów, ponieważ jasnogórskie sanktuarium jest na pewno sanktuarium o wielkim zasięgu ponadnarodowym, nie tylko narodowym. Szczęść Boże!
Przyjmijcie, drodzy Państwo, w tym dniu uroczystym również moje błogosławieństwo dla waszych rodzin, dla waszych współobywateli, dla waszych świątyń, a w szczególności dla Jasnej Góry.

Jasna Góra, Sala Rycerska, 15 sierpnia 1991


Szczególna postać teologii wyzwolenia w Europie

Do uczestników Kongresu Teologów Europy Środkowo-Wschodniej

I. „Teologia”, czyli boho-słowie

1. „Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna” (Hbr 1, 1-2).

Piękny słowiański wyraz „boho-słowie” jest ścisłym odpowiednikiem greckiego „theologia”. W świetle przytoczonych słów Listu do Hebrajczyków, nie wystarczy przetłumaczyć „boho-słowie” (czyli „theo-logia”) jako „słowa o Bogu”, a w dalszej konsekwencji jako „nauki o Bogu”. Podstawowe i pierwotne jest tu słowo samego Boga: Bóg przemawiał przez proroków… na koniec przemówił przez Syna. Prorok – to człowiek, który mówi w imieniu Boga, w oparciu o autorytet prawdy, jaką jest Bóg sam. Czy Syn mówi tylko w imieniu Boga, który jest Jego Ojcem? Syn jest Słowem współistotnym Ojcu – i dlatego Jego słowa mają własny autorytet Bożej prawdy. Zawiera się w nich pełnia samoobjawienia się Boga:

Ten, który mówi o Bogu, jest „Bogiem Jednorodzonym w łonie Ojca” (por. J 1, 18), mówi zaś to, „co otrzymał od Ojca” (por. J 8, 28,40; 15,15).

Jeżeli teologia („boho-słowie”) jest słowem o Bogu, nauką o Bogu – to jest to równocześnie słowo i nauka zrodzone ze słowa samego Boga. Nie można nigdy o tym zapominać, wnikając w poszczególne aspekty „naukowości teologii”. Dla każdej nauki i dla każdego rodzaju „naukowości” podstawowym pozostaje stosunek do rzeczywistości w prawdzie. Wszelka ludzka (naukowa) prawdziwość w teologii staje wobec pierwszeństwa prawdy Bożej. Dlatego św. Tomasz rozumiał teologię jako wiedzę podporządkowaną wiedzy Bożej (i wiedzy błogosławionych) w niebie. „Sacra doctrina est scientia, ex principiis superioris scientiae, quae Dei et beatorum propria est, derivata” [Nauka święta jest wiedzą, wychodzi bowiem z zasad poznanych z nadrzędnej wiedzy, jaką jest wiedza Boża i niebian – red.] (św. Tomasz, „Summa theologiae” I, q. 1, art. 2).
Jest to prawidłowe rozumienie w wierze tej Rzeczywistości, która tylko jako ostateczny owoc wiary może osiągnąć swą ostateczną Oczywistość: czyli pełnię widzenia („visio beatifica”).

2. Słowa z Listu do Hebrajczyków ukazują drogę, jaką słowo Boże przychodzi do człowieka. Jeżeli szczytem i pełnią tej drogi jest sam Jednorodzony Syn czyli Słowo współistotne Ojcu, to Bóg przemawia w tym Synu wówczas, gdy przyjął On człowieczeństwo. W ten sposób również mowa Boża posiada w Nim ludzki charakter. Tym bardziej odnosi się to do wszystkich proroków, którzy przygotowywali przyjście Syna oraz tę pełnię samoobjawienia się Boga, jaką Słowo osiąga w tajemnicy Wcielenia.
Bóg-Człowiek wedle słów „ad Hebraeos” [do Hebrajczyków – red.] jest kresem drogi. Równocześnie jednak jest On nowym i ostatecznym początkiem tej drogi, która nazywa się „teologia”, czyli „bohoslowie”. Miejsce proroków, którzy przygotowali przyjęcie Słowa Wcielonego, przejęli apostołowie, a wraz z nimi Kościół, który zbudowany jest „na fundamencie apostołów i proroków” (Ef 2, 20). Tak więc dalszy ciąg drogi teologii, czyli „bohosłowia” wiąże się z dziejami Kościoła jako Ludu Bożego, który uczestniczy w troistej misji Słowa Wcielonego: w misji kapłańskiej, prorockiej i królewskiej. Tę prawdę w nowy sposób uwydatnił Sobór Watykański II.

3. Przejście od greckiego wyrażenia „theo-logia” do słowiańskiego „boho-słowia” posiada szczególne znaczenie historyczne. (Nb. wyraz grecki przyjął się bez żadnych zmian w chrześcijańskim słowniku łaciny i łacińskiego Kościoła). Szczególne jednak znaczenie historyczne posiada to przejście ze względu na grecki (bizantyński) rodowód tych, którzy pierwsi byli zwiastunami słowa Bożego wobec ludów słowiańskich w ich własnym języku. Chodzi tutaj o dzieło świętych Braci Sołuńskich (czyli z Pawłowych Tessalonik), którzy na zaproszenie władcy Państwa Wielkomorawskiego Rościsława przybyli jako misjonarze do ludów (w większości Słowian) zamieszkujących to państwo w IX w.

Musimy raz jeszcze zdać sobie sprawę z tej pracy, jaką wykonali święci Cyryl i Metody. Jako Grecy nauczyli się naprzód języka Słowian, aby z kolei w tym języku głosić słowo Bożej ewangelii Słowianom. Po nich uczynili to samo przeliczni misjonarze na różnych kręgach długości i szerokości geograficznej. Wszyscy naprzód stawali się uczniami ludów, które mieli nauczać, aby z kolei móc stać się dla nich nauczycielami słowa Bożego w ich języku. Św. Ireneusz idzie jeszcze dalej, kiedy pisze, iż samo Słowo Przedwieczne, przyjmując naturę ludzką, niejako naprzód nauczyło się być człowiekiem, ażeby z kolei uczyć ludzi, jak mają stawać się synami Bożymi, uczestnicząc przez łaskę w Bożej naturze (por. „Adversus haereses”).
Dzisiaj proces ten nazywa się „inkulturacją” – jednakże pełny wymiar tego procesu ujmuje właśnie św. Ireneusz.

Jeśli proces ten pozwala się ująć i wyrazić w porządku kultury, to jednak w istocie swej jest on „theologią” czyli „bohoslowiem” – owszem, jest samym rdzeniem teologii.

4. Dlatego też dobrze się stało, że nasze dzisiejsze spotkanie oraz cały poprzedzający to spotkanie kongres teologiczny może nawiązywać do cyrylo-metodiańskiej odnowy, zapoczątkowanej z końcem ubiegłego stulecia przez Leona XIII, z kolei zaś do tradycji spotkań welehradzkich, które przygotowały (na stulecie Leonowej encykliki) ogłoszenie obu Braci Sołuńskich współpatronami Europy wespół ze św. Benedyktem. Dodałbym, że wszystko to przygotowywało – w nowej sytuacji polityczno-kulturalnej – ogłoszenie Synodu Biskupów europejskich właśnie w Welehradzie w Niedzielę Przewodnią 1990 r. Bóg, który mówił przez proroków, aby na końcu przemówić przez Syna – Bóg, który mówi nadal przez posługę Kościoła Słowa Wcielonego zbudowanego na fundamencie apostołów i proroków – wpisuje swoje transcendentne słowo prawdy w zmieniającą się stale immanecję ludzkiego bytowania. Wpisuje w historię ludzi i ludów. A w ten sposób historia ta przyobleka się w kształt historii zbawienia. Słowo Boże nie wraca próżne (por. Iz 55, 1) do tego, który je wypowiada, który je posyła, ale stawszy się pracą siewców, którzy sieją wśród płaczu i cierpień, owocuje radością żeńców (por. Ps 126 [125], 5-6).

II. Świadectwo, czyli „martyrion” („martyrium”)

5. Teologia jest owocem obcowania w wierze z tajemnicą Boga, gdy obcowanie to przybiera postać myślenia metodycznego. Wcześniejsze jednak od samego metodycznego myślenia teologa jest świadectwo. Teologia rodzi się ze świadectwa, przede wszystkim z tego świadectwa, które pochodzi od Syna, od Chrystusa. On jest świadkiem naocznym tajemnicy Boga, a zarazem „świadkiem wiernym” (por. Ap 1, 5). Chrystus jest świadkiem tajemnicy Boga, będąc równocześnie jej podmiotem, będąc jej definitywnym objawieniem. Co więcej: będąc sam tą objawioną tajemnicą.

Z pełni swego świadectwa Chrystus powołuje świadków. Mówi więc do apostołów: „Będziecie moimi świadkami” (Dz 1, 8), zapowiadając im przyjście Ducha Prawdy: „On będzie świadczył o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku” (J 15, 26-27). Obecność przy Chrystusie, uczestniczenie w wydarzeniach Jego życia, śmierci i zmartwychwstania stanowi ludzką kwalifikację świadka. Jednakże nie jest ona wystarczająca, gdy chodzi o świadczenie tajemnicy żywego Boga. Świadectwo apostołów musi być zakorzenione w świadectwie Ducha Świętego, Ducha Prawdy, bo tylko On przenika głębokości Boga samego (por. 1 Kor 2, 10). Potwierdziło się to w dniu Pięćdziesiątnicy – i odtąd trwa w apostolskim posłannictwie Kościoła. Wszyscy ochrzczeni są wezwani do tego świadectwa, w szczególności poprzez bierzmowanie jako sakrament uzdalniający do świadczenia w mocy Ducha Świętego. Dzieje Kościoła są dziejami świadków Chrystusa, niektórzy wśród nich mieli znaczenie szczególne dla uobecniania w poszczególnych epokach objawionej w Chrystusie tajemnicy Boga żywego.

6. Kongres Teologów z krajów centralnej i wschodniej Europy, który odbył się w Lublinie, stanowił nade wszystko rejestrację świadectw. Były to świadectwa o życiu Kościoła w warunkach ucisku, który wedle ideowych założeń filozofii marksistowskiej zwalczał religię jako podstawową formę alienacji człowieka i dążył do jej wykorzenienia. Zwalczano religię i Kościół (Kościoły), by wyzwolić człowieka. Była to ateizacja programowa, a równocześnie „administracyjna” (jak ją określił kardynał Stefan Wyszyński). W warunkach takiego ograniczania i łamania wolności religijnej jako podstawowego prawa człowieka dla ludzi żyjących pośród odnośnych społeczeństw możliwa była albo postawa odstępstwa (apostazji), albo konformizmu. W tychże warunkach możliwa się stała jednak również postawa świadomego wyboru Chrystusowej prawdy, która miała charakter szczególnego świadectwa.
Wiadomo, że grecki odpowiednik świadectwa – wyraz „martyrion” („martyria” – po łacinie „martyrium”) wskazuje także na prześladowanie za prawdę aż do oddania życia. Takim było przede wszystkim świadectwo-martyrium samego Chrystusa. Właśnie w tym oddaniu życia, w ofierze złożonej na krzyżu, zawiera się pełnia objawienia się Boga, który jest Miłością (pełnia samoobjawienia się Boga). Ludzkie „martyrium”, świadectwo dawane Chrystusowi za cenę prześladowań, a nawet śmierci posiada podstawowe znaczenie dla życia Kościoła. W sposób szczególny uobecnia ono Bożą tajemnicę, którą Kościół żyje i ożywia świat. Sprawdziło się to również na tym szczególnym obszarze „martyrium”, jakie przeszło przez kontynent europejski w ostatnich dziesięcioleciach. Równolegle z „martyrium” „wschodnim” realizowało się także „zachodnie”, związane z hitlerowskim rasizmem, które trwało krócej, ale było nie mniej okrutne.

Kongres Teologów, który skupił się na rejestracji świadectw, spełnia również z punktu widzenia teologicznego funkcję podstawową. Świadectwo jest poznaniem szczególnym, jest obcowaniem z tajemnicą w znaczeniu całościowym i egzystencjalnym. Nie zapominajmy, że pośród zapisów źródłowych chrześcijaństwa znajduje się „martyrologium”, które w ciągu dziejów Kościoła stale jest uzupełniane w różnych zakresach geograficznych. Nasze stulecie potrzebuje nowego „martyrologium” może przede wszystkim dla naszego kontynentu. W „martyrologium” tym znajdą się (obok innych ludzi, którzy dawali życie za wyznawaną prawdę) liczni chrześcijanie, związani z Tradycją Wschodu i Zachodu. Chociaż „martyrologium” w swej zewnętrznej postaci jest elementarnym zapisem osób i wydarzeń, to jednak jego dogłębna zawartość odsłania same korzenie wszelkiej teologii.
„Martyrologium” mówi o faktach doświadczenia chrześcijańskiego, które są szczególnie pełne, intensywne, szczególnie nasycone obcowaniem z Bożą tajemnicą – i samej tejże tajemnicy obecnością.
Chrystus, zapowiadając swym uczniom prześladowania, jakie czekają na nich z powodu Jego imienia, dodawał: „Miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16, 33), a ewangelista Jan pisał o zwycięstwie, jakim jest „wiara nasza” (por. 1 J 5,4). Zwycięstwo to tkwi przede wszystkim w samym doświadczeniu świadectwa („martyrium”). Jest ono doświadczeniem działania Boga w człowieku, mocy Ducha Świętego, która „jest mu dana” (por. Dz 1, 8). Jakoś jednakże refleks tego zwycięstwa przebija się na zewnątrz i pozostaje w dziejach Kościoła i w życiu społeczeństw.

III. Teologia a antropologia

7. Świadectwo („martyrium”) stanowi szczególne „locus theologicus” nie tylko ze względu na tajemnicę Bożą, jaka się w nim wyraża i uobecnia, ale także ze względu na prawdę o człowieku, która przez świadectwo nabiera szczególnej wyrazistości. W tym świetle łatwiej zrozumieć słowa Vaticanum II, które mówią o objawieniu człowieka samemu człowiekowi przez Chrystusa (por. „Gaudium et spes”, 22). Jeśli objawienie to dotyczy powołania człowieka – powołania ostatecznego i nadprzyrodzonego – to równocześnie jednak dotyczy ono samego powołanego – czyli człowieka. Znajdujemy tu więc odpowiedź na pytanie: kim jest człowiek? Co stanowi o jego człowieczeństwie, co przesądza o godności osoby, która jest mu właściwa na podobieństwo Boga samego?

Chrystus odpowiada na pytanie Piłata, czy jest królem, stwierdzając: „Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie” (J 18,37). Odpowiedź ta jest ważna ze względu na człowieczeństwo Chrystusa, a także ze względu na człowieczeństwo każdego człowieka, a zwłaszcza gdy uwzględnimy dalszy jej ciąg: „Każdy, który jest z prawdy, słucha głosu mego”. Człowiek jest powołany do tego, aby „był z prawdy” – aby „żył w prawdzie”. Ten podstawowy status człowieczeństwa wyraża się w dawaniu świadectwa prawdzie. Również i pod tym względem Chrystus objawia człowiekowi człowieka: daje mu poznać, co to znaczy być człowiekiem. Daje mu poznać, przez co człowiek zasługuje na imię i godność człowieka. Status świadka (tego, który daje świadectwo prawdzie) jest podstawowym statusem człowieka. Jest to stwierdzenie zasadniczej wagi nie tylko w wymiarze chrześcijaństwa jako wiary, ale także chrześcijaństwa jako kultury, jako humanizmu.

Stwierdzenie to wypada zespolić z drugim, które odnosi się do wolności. Chrystus mówi do swych słuchaczy, a także do swych adwersarzy: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8, 32). Człowiek daje świadectwo prawdzie poznanej. W wyniku poznania staje się świadkiem prawdy. Równocześnie człowiek – właśnie w związku z właściwą sobie potencjalnością poznawczą – jest wolny. Wolność woli zakłada zdolność poznania prawdy o dobru. Bez poznania prawdy o dobru człowiek byłby zdany na wieloraki przymus psychologiczny, na życie instynktami. Nie byłby wolny, tak jak nie są wolne niższe od niego istoty animalne, i nie byłby zdolny do wolności. Mógłby nawet nie wiedzieć o tym, że nie jest wolny, biorąc swe takie czy inne zniewolenie za wolność. Prawdziwa wolność jest ściśle i organicznie związana z prawdą: prawda stanowi korzeń wolności. Tylko poprzez odniesienie do prawdy człowiek może stanowić o sobie, może też wybierać pomiędzy poznawanymi dobrami (wartościami), może wreszcie wybierać pomiędzy dobrem a złem, co stanowi sam rdzeń ludzkiego etosu.

Słowa Chrystusa: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”, uczyni was wolnymi, trafiają w sam newralgiczny moment ludzkiej wolności: człowiek jest wolny dlatego, że posiada zdolność poznania prawdy, równocześnie zaś człowiek staje się wolny o tyle, o ile kieruje się prawdą w swych decyzjach, wyborach i całym działaniu: o ile kieruje się prawdą o dobru. Przybliżamy się tutaj do tego „najtajniejszego sanktuarium” człowieka, którym jest sumienie, jak wyraża się Vaticanum II (por. „Gaudium et spes”, 16). Ponieważ nie ma wolności bez prawdy, stąd „status świadka” (tego, który daje świadectwo prawdzie) jest równocześnie immanentny i konstytutywny dla całej ludzkiej moralności. Można by też powiedzieć: dla całej ludzkiej „praxis” (działalności) w aspekcie etosu. Jest to aspekt istotowy dla człowieka – w nim rozgrywa się właściwy dramat jego człowieczeństwa. Pod tym względem również (a może nawet przede wszystkim) Chrystus objawił człowiekowi człowieka (por. „Gaudium et spes”, 22).

8. Wracając na obszar współczesnego „martyrium” w ramach dziejów Europy, można powiedzieć, że na tym obszarze ukształtowała się szczególna postać teologii wyzwolenia. Wypada to stwierdzić nie tylko ze względu na walkę o najbardziej podstawowe prawa człowieka (wolność religii – wolność sumienia i inne), jaka tutaj się rozegrała – i to przy użyciu środków radykalnie „ubogich” w zwarciu z przemocą totalitarnego państwa. Wypada to stwierdzić również z uwagi na ewangeliczny autentyzm samego wyzwolenia, o jakie w tej walce chodziło. Świadectwo o tym mogą dać przede wszystkim ci, którzy za cenę wielkich ofiar i poświęceń doświadczyli owej „wolności, do jakiej wyzwolił nas Chrystus” (por. Ga 5, 1).

IV. „Wymiana darów”

9. Synod Biskupów europejskich, który ma się odbyć przy końcu bieżącego roku, został zaproszony do tego, aby (zgodnie ze słowami „Lumen gentium”) podjąć tę szczególną „wymianę darów” pomiędzy Kościołami i wspólnotami (por. n. 13), która posiada zasadnicze znaczenie dla komunijnej jedności Kościoła i chrześcijańskiego „universum”.

Kongres Teologów, który dziś kończy swe prace na Jasnej Górze (w bezpośrednim sąsiedztwie Światowego Dnia Młodzieży), oddal w tej dziedzinie, uważam, doniosłą usługę właśnie Synodowi, a także Kościołowi na naszym kontynencie.

Wszystkim, którzy w tym pionierskim dziele współpracowali, pragnę z całego serca podziękować. A jeśli mogę, to dołączam również prośbę o dalszy ciąg takiej doniosłej pracy.
„Nos cum Prole Pia benedicat Virgo Maria”

Jasna Góra, Biblioteka, 15 sierpnia 1991


Seminarium musi formować kapłanów mocnych, odważnych i świętych

Poświęcenie budynku seminarium częstochowskiego

Drodzy Bracia i Siostry,

l. W sierpniu roku 1983, gdy w tym miejscu, na którym dziś stoimy, wbijano w ziemię, jak to się mówi, pierwszą łopatę, skierowałem do śp. biskupa Stefana Bareły słowa błogosławieństwa na budowę nowego seminarium w Częstochowie. Bardzo się cieszę, że tego gorliwego i wiernego pasterza diecezji częstochowskiej, a mojego serdecznego przyjaciela mogę dzisiaj przywołać w czasie tej podniosłej i radosnej uroczystości poświęcenia najważniejszego domu, jakim jest dla każdej diecezji seminarium duchowne.

We wspomnianym telegramie napisałem, iż „błogosławiony jest Lud Boży i jego pasterz, który podejmuje się budowy nowego domu, aby przyjąć do niego tych, którzy odpowiadając na głos Bożego powołania, pragną stać się sługami Chrystusa i szafarzami Bożych tajemnic” (por. 1 Kor 4, 1). Wyraziłem również radość, że biskup częstochowski zadecydował podtrzymywać historyczne związki z Krakowem, i życzyłem, by więź ta przyniosła obopólne owoce.

Więź metropolitalna Kościoła częstochowskiego z Krakowem wyrażała się w sposób szczególnie znamienny i oryginalny. Dotyczyło to zresztą również Kościoła katowickiego – poprzez obecność seminarium diecezjalnego w tym właśnie mieście.

Intuicję tę i jej realizację zawdzięczamy pierwszemu biskupowi częstochowskiemu Teodorowi Kubinie, który pragnął, by jego seminarium – a poprzez nie diecezja – czerpało obficie z mądrości, kultury i tej jedynej w Polsce atmosfery, jaką tworzył od wieków Uniwersytet Jagielloński ze swoim Wydziałem Teologicznym, ufundowanym przez błogosławioną Jadwigę Wawelską.

Mówię o tej więzi ze szczególnym przejęciem i wzruszeniem, bo przecież w niej rosłem jako alumn (krótko, co prawda, ale rosłem), jako kapłan i profesor, jako biskup i wreszcie jako metropolita krakowski. Rosłem najpierw w tej więzi, a potem ją współtworzyłem i broniłem jej z mocą, gdy z zewnątrz próbowano ją rozerwać.

Jestem bardzo wdzięczny Bogu za to, że po poświęceniu czterech seminariów w czasie pierwszego etapu mojego tegorocznego pielgrzymowania do Ojczyzny: w Koszalinie, Radomiu, Łomży i Olsztynie, mogę teraz, na drugim etapie poświęcić to seminarium częstochowskie.

2. Zdaję sobie sprawę, że diecezja wraz z otwarciem seminarium w Częstochowie mimo wszystko przeżywa w pewnym sensie to, co przeżywał Abraham, opuszczając ulubioną przez siebie ziemię. Tą ulubioną dla niej ziemią jest uświęcone miejsce przy ulicy Bernardyńskiej w Krakowie, w cieniu Wawelu, gdzie Wyższe Seminarium Duchowne przez 65 lat pełniło swoje posłannictwo.

Równocześnie jesteśmy świadomi, że przeniesienie to podyktowane było głęboką troską duszpasterską i wymogami naszych czasów i stało się konieczne. Młoda diecezja przeżyła w ostatnich dziesiątkach lat ogromne przemiany związane z rozwojem przemysłu, migracją ludności, powstaniem nowych miast. Stała się diecezją ciężkiej pracy hutników i górników, diecezją także wielu trudnych problemów. Stanęły też wobec niej, jako diecezji pierwszego i największego w Ojczyźnie sanktuarium maryjnego, rzesz pielgrzymich i duchowej stolicy Polski, zadania szczególne.

Wszystko to wymagało obecności w sercu diecezji uczelni katolickiej, obecności profesorów teologii, filozofii i innych dyscyplin oraz alumnów.

Potrzeby te zresztą widział już biskup Zdzisław Goliński, który rozpoczął tworzenie środowiska naukowo-formacyjnego w Częstochowie. I oto biskup Stanisław Nowak dzieło zapoczątkowane przez swojego poprzednika doprowadził razem ze swoimi współpracownikami do szczęśliwego końca. Radość wasza – biskupa ordynariusza, biskupa Miłosława – przewodniczącego Komitetu Budowy, biskupów pomocniczych, kapłanów, projektodawców, budowniczych i wiernych całej diecezji, a także moja jest dziś uzasadniona. Ze szczególną wdzięcznością wspominamy tu tych wszystkich, którzy modlitwą, szczodrą ofiarnością i innymi wysiłkami w kraju i za granicą wspomagali to wielkie dzieło.

3. Czas rozpoczęcia nowej drogi jest wyjątkowy. Oto VIII Synod Generalny, świadom potrzeby nowej ewangelizacji świata, postawił przed całym Kościołem nowe wymagania w dziedzinie formacji kapłańskiej. Adhortacja, którą wkrótce ogłoszę, wytyczy aktualne zadania dla wszystkich instytucji zaangażowanych w dzieło przygotowania nowych zastępów kapłańskich. Wasze seminarium będzie musiało na te wezwania odpowiedzieć na swój sposób. Trudno tu nie wskazać na wyjątkowość miejsca, w którym wznosi się ten gmach. Można by nawet powiedzieć o swego rodzaju „genius loci”. Seminarium pod Jasną Górą, wśród tysięcznych rzesz pielgrzymich, może i powinno wypełnić wyjątkową misję w skali całej Polski, a nawet świata.
W szkole Maryi, która przewodniczy w wierze Ludowi Bożemu, winni wzrastać kapłani na miarę zbliżającego się XXI wieku Z całym radykalizmem właściwym postawie Maryi stojącej pod krzyżem winni oni głosić ewangelię Jej Syna i świadczyć o niej życiem, wielkodusznie, bez najmniejszego kompromisu z duchem tego świata, czy też jakiegoś lęku. Obecność Błogosławionej Bogarodzicy Dziewicy w Jej sanktuarium, w cieniu którego znajduje się wasze seminarium, jest dodatkowym zobowiązaniem do pogłębionej formacji. Mówiłem kiedyś w Łodzi w przemówieniu do kobiet o „geniuszu kobiety matki”. W szczególny sposób odnosi się to stwierdzenie do tej jedynej kobiety w historii zbawienia ludzkości, jaką jest Maryja. Chciałoby się powiedzieć, aby ten macierzyński geniusz Niepokalana wypełniła wobec waszego seminarium.

4. „Żniwo wielkie, ale robotników mało” (Łk 10, 2). Aktualność tych słów Chrystusa można, jak rzadko kiedy, dostrzec w czasie VI Światowego Dnia Młodzieży. Oto oglądamy tysięczne rzesze młodych, głodnych Boga, wyczekujących pasterzy i duchowych przewodników. Seminarium częstochowskie, doświadczając z bliska tego głodu, musi nań odpowiedzieć.
Musi zatem formować kapłanów mocnych, odważnych i świętych – na wzór Chrystusa, utożsamiających się całkowicie z Nim i Jego misją. Życzę wam zatem, by ten dom zawsze był wypełniony młodymi ludźmi, którzy także w obecnych czasach z Izajaszową odwagą odpowiadać będą na głos powołania Bożego: „Oto ja, poślij mnie!” (Iz 6, 8).
Niech Bóg wszechmogący ześle swe obfite błogosławieństwo na wszystkich tu obecnych. Niech błogosławi wychowawcom, profesorom i alumnom w ich codziennym życiu i pracy.

Częstochowa, 15 sierpnia 1991


Tobie, Pani Jasnogórska…

Apel Jasnogórski

Pragnę o tej godzinie Apelu Jasnogórskiego raz jeszcze podziękować Pani Jasnogórskiej za to, że zechciała być Gospodynią tego wielkiego spotkania w Kanie Jasnogórskiej dla młodzieży z Europy i z całego świata. Równocześnie dołączam się do słów i do wszystkich trosk wyrażonych słowami prymasa Polski. Te troski przedkładam wraz z nim i z wszystkimi braćmi w biskupstwie z naszej ojczystej ziemi, i wraz z całym Kościołem w Polsce Tobie, Pani Jasnogórska, która jesteś Królową i Matką tego ludu, tej ziemi, tego Kościoła.
I teraz, kiedy wypada nam odśpiewać ten przejmujący Apel, który ukształtował nasze milenium – a z kolei kształtował także i to spotkanie dzisiejsze, spotkanie młodzieży z całego świata – kiedy wypada nam odśpiewać ten Apel w naszym własnym, częstochowskim i polskim gronie, proszę wszystkich obecnych tutaj, wraz z księdzem prymasem, kardynałów i biskupów polskich, ażeby wspólnie ze mną zechcieli udzielić błogosławieństwa zgromadzonym, a także tym wszystkim, którzy w ciągu tego dnia byli naszymi gośćmi i którzy jeszcze tutaj może i przebywają – prawdopodobnie tak – lub też przebywać będą przez najbliższy czas, choć powoli wracają już do swoich Ojczyzn.

Niech im towarzyszy ten nasz Jasnogórski Apel i Twoje macierzyńskie wejrzenie, umiłowana Królowo Polski, Pani Jasnogórska.

Jasna Góra, Szczyt, 15 sierpnia 1991


Trzeba olbrzymiej modlitwy

Przed opuszczeniem Jasnej Góry

Pragnę pobłogosławić wszystkich: wszystkich obecnych i wszystkich, którzy nawet nieobecni – są z nami w jakiś sposób zjednoczeni, zespoleni. Pragnę pobłogosławić różańce i inne przedmioty kultu, które z sobą macie i które zabieracie na drogę. Pragnę wam jeszcze raz podziękować za przygotowanie liturgiczne i artystyczne. Wszystkich, którzy są tutaj zgromadzeni – zdaje się, że jest tutaj wielu zza wschodniej granicy (ksiądz arcybiskup Kondrusiewicz pokazuje, że są nawet z Petersburga), a na pewno są też inni – więc wszystkich, nikogo nie wyłączając, a jak najwięcej dodając do tych, którzy są, pragnę objąć tym błogosławieństwem, to znaczy gorącą prośbą do Matki Bożej, ażeby była z nami, pamiętała o nas i czuwała nad nami.

My Jej przyrzekamy po naszemu, po ludzku, nieudolnie, być z Nią, pamiętać o Niej i czuwać przy Niej i z Nią. Ale bardziej liczymy na to, że Ona będzie z nami, będzie pamiętać o nas i będzie czuwać nad nami i z nami. I również nade mną, zwłaszcza na tej drodze, która rozpoczynam za parę minut, drodze, która jest wpisana w same dzieje Częstochowy w najlepszym tego słowa znaczeniu, bo przecież stamtąd, z Węgier przybyli tutaj stróże Jasnej Góry, to znaczy ojcowie paulini. Właśnie teraz tam się udaję. To wszystko jest ze sobą powiązane: jest to szczególny splot okoliczności i wydarzeń, nawiązań i zarazem oczekiwań, bo to wszystko stanowi nowy świat, który się wyłania ze starego. Z trudami, z cierpieniami, z różnymi oporami, niemniej się wylania. Jeżeli ma się wyłonić ten nowy świat, „mondo migliore”, lepszy świat, to trzeba do tego olbrzymiej modlitwy.

Wczoraj i dni poprzednie były dniami szczególnej modlitwy: nie tylko modlitwy narodowej, ale i modlitwy Narodu. Proszę was, abyście modlitwę tę tworzyli nadal. Mówię: tworzyli, bo modlitwa jest równocześnie największą twórczością – nie tyle twórczością ludzką, choć także i ludzką, ale jest przede wszystkim twórczością Ducha Świętego, jak o tym uczy nas św. Paweł w Liście do Rzymian. Duch woła za nami – kiedy nie wiemy, o co prosić, o co modlić się mamy, On modli się w nas. To jest ta największa twórczość królestwa Bożego, największa twórczość przyszłego wieku – my wszyscy jesteśmy powołani do przyszłego wieku, ku niemu idziemy, ku niemu innych prowadzimy. Więc i ja się polecam na dalszych drogach, na tej najbliższej węgierskiej i na wszystkich dalszych, które stoją przed nami. Oby te drogi się otwierały nie dla człowieka, ale dla Ducha Świętego, dla królestwa Bożego, dla jedności Kościoła, dla wspólnoty narodów Europy i świata, dla pojednania i pokoju między ludźmi i ludami. Z taką odchodzę stąd modlitwą. Was wszystkich proszę o wsparcie tej modlitwy, o wspólnotę w tej modlitwie.

Błogosławię was wszystkich, a także drogie wam osoby oraz rzeczy, które mają służyć pamięci tego dnia wczorajszego i dzisiejszego i umacniać w was samych świętość.

Jasna Góra, Szczyt, 16 sierpnia 1991


Poza Częstochową

Apel Jasnogórski streszcza program nowej ewangelizacji

Panie Prezydencie!
Księże Prymasie!
Metropolito Krakowski!

Maryjo, Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam. Wszyscy znamy historię Apelu Jasnogórskiego, pamiętamy, jak prowadził nas w okresie przygotowań do tysiąclecia chrztu Polski – a potem pozostał z nami.

Kiedy było mi dane odwiedzić Ojczyznę w trudnym roku 1983, te właśnie słowa stały się myślą przewodnią spotkania z polską młodzieżą, aby znalazła w nich siłę do przetrwania i do zwycięstwa. W ostatnich dniach te same słowa: „Jestem – pamiętam – czuwam”, stały się tematem w ramach Światowego Dnia Młodzieży, która przybyła na Jasną Górę z różnych krajów naszego kontynentu i spoza Europy. Odsłoniła się niejako treść uniwersalna słów Jasnogórskiego Apelu, ich zakorzenienie w samej ewangelii, ich moc odnowieńcza.

Światowe Dni Młodzieży miały swój początek w Rzymie w 1985 r. w związku ze Światowym Rokiem Młodzieży, z inicjatywy Organizacji Narodów Zjednoczonych. Następne punkty na globie to Buenos Aires w Argentynie i Santiago de Compostela w Hiszpanii. Częstochowa, jako miejsce spotkania, wyłoniła się na gruncie wydarzeń w Środkowej i Wschodniej Europie, których punktem newralgicznym był rok 1989.

Można by powiedzieć, że sama Opatrzność wskazała w tym kontekście na Jasną Górę jako miejsce właściwe światowego spotkania młodzieży. Podobnie jak trudno było na innym miejscu niż Welehrad dokonać inauguracji Synodu Biskupów Europy – podobnie też trudno było gdzie indziej zaprosić młodzież z Europy i ze świata na jej tradycyjny już Dzień, jak nie na Jasną Górę.

Organizatorzy zdają sobie sprawę, że stawiając takie zadanie przed naszym sanktuarium, przed diecezją częstochowską, przed Kościołem w Polsce, a także przed instytucjami administracji państwowej, zażądali od wszystkich szczególnego wysiłku. Za ten wysiłek pragnę dziś podziękować w imieniu wszystkich. Składam najserdeczniejsze podziękowanie. Składam je wszystkim, którzy nas tak szczodrze obdarowali swą gościnnością, składam wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób i na różnych etapach kształtowali dzieło tego młodzieżowego spotkania.

Trudno jest stosować jakiekolwiek „przeliczenia” do tego, co samo w sobie jest darem. Pozwolę sobie jednak powiedzieć, że trudno byłoby znaleźć wyraz potwierdzający szczególny wkład Polski, Narodu i Kościoła, w cierpienia, ale także w twórcze przeobrażenia naszego stulecia – jak właśnie przez to zaproszenie młodych z całego świata na Jasną Górę.

W kontekście tych przeobrażeń wszyscy oni mogą odkrywać sens ich ludzkiego i chrześcijańskiego powołania. Mogą się jakby doświadczalnie przybliżyć do znaczenia tych słów Chrystusa: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (J 14, 6).

Żegnając moją ojczystą ziemię tu, w Krakowie, pragnę wrócić raz jeszcze do słów Jasnogórskiego Apelu. Słowa te przeszły wraz z nami przez próg drugiego tysiąclecia chrześcijaństwa w Polsce – i nie przestają być aktualne. Owszem, stają się aktualne w nowy, przedtem jeszcze nieznany sposób. Przybliżając się do roku 2000 po Chrystusie, zdajemy sobie sprawę z uniwersalnego zasięgu ewangelii. Zdajemy sobie szczególnie sprawę, że w niej – w ewangelii – tkwią korzenie Europy i „europejskości”. Po nad wyraz bolesnych doświadczeniach naszego stulecia, po upadku ideologii, które zaowocowały całym okrucieństwem systemów totalitarnych, nieodzowne jest sięgnięcie do chrześcijańskich korzeni Europy, Na tym właśnie polega sama istota nowej ewangelizacji naszego kontynentu, a na tym kontynencie także naszego Narodu i społeczeństwa.
Słowa: „Jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam”, skierowane do Bogarodzicy, a przez Nią do Chrystusa-Odkupiciela człowieka, doskonale streszczają program tej nowej ewangelizacji i określają właściwą jej dynamikę. Nie wystarczy bowiem tylko przypomnieć historyczną prawdę początków Europy. Tu chodzi o korzenie – a korzenie sprawiają, że drzewo trwa i rośnie. Trzeba się wciąż przekonywać, czy nasze europejskie i polskie bytowanie nie zostało w rzeczywistości oderwane od tych korzeni. Przecież bardzo pracowano i pracuje się nad tym, ażeby Europę przy zachowaniu chrześcijańskiej tożsamości jej korzeni wyzuć z tego, co istotnie chrześcijańskie.

Dlatego ten Jasnogórski Apel jest nadal aktualny.
I nie ma w tej chwili mojego – jednego jeszcze – pożegnania z Polską, innego życzenia dla moich Rodaków, jak właśnie to: jasnogórskie.

Wielkich dzieł Bożych nie zapominajcie! (por. Ps 78 [77], 7).
Bogarodzica, Pani Jasnogórska, jest ich żywą pamięcią! Jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam!
Dziękuję jeszcze Krakowowi, władzom krakowskim, całemu społeczeństwu. Podhalu, góralom.

Kraków, lotnisko Balice, 16 sierpnia 1991


Wyjazd z Polski na Węgry – telegram do Prezydenta RP

Pan Lech Wałęsa
Prezydent RP

Opatrzność zrządziła, że po wypełnieniu posługi Piotrowej w Ojczyźnie, udaję się na Węgry. W fakcie tym widzę jakiś szczególny znak Boży. Udaję się tam jako Biskup Rzymu, ale przecież także jako syn Narodu polskiego. Noszę w sobie ogromne dziedzictwo andegaweńsko-jagiellońskie, które wycisnęło niezatarte znamię na kształcie i duchowym profilu Europy. Pragnę podziękować Bogu za mądre dokonanie naszych ojców. Pragnę przez tę posługę wyrazić również wdzięczność naszym braciom Węgrom za szczęśliwe spotkanie się w historii.
Wyjeżdżam z Polski po raz drugi w tym roku z sercem pełnym jeszcze żywych wspomnień i wdzięczności za poprzedni etap mojej pielgrzymki, ubogacony teraz Krakowem i Częstochową, Jasną Górą i młodzieżą z całego świata.
Idąc za powszechnym odczuciem ludzi, pragnąłem, by to spotkanie odbyło się właśnie tam, by wobec Matki Boga i Człowieka zabrzmiało w wielu językach świata: jestem – pamiętam – czuwam.
Na ręce Pana Prezydenta składam podziękowanie za trud zorganizowania tego historycznego spotkania i za gościnność.

Wyrażam też nadzieje i proszę o to Boga, by moje pielgrzymowanie przyniosło w tym przełomowym momencie wieloraki pożytek całej Ojczyźnie.
Polska odbyła w ostatnich czasach ogromną drogę i droga ta nie może zostać zmarnowana. Życzę więc z całego serca, by moi Rodacy byli: by byli w duchu i w prawdzie; by nie tracili pamięci; by czuwali nad własnym dobrem i przyszłością, którą dziś Bóg składa niejako w ich ręce.
Nie przestaję się modlić, by Ojczyzna była wolna.
Niech Bóg błogosławi!

Telegram, w samolocie lecącym do Budapesztu, 16 sierpnia 1991


Jasnogórskie spotkanie młodzieży pozostanie dla wszystkich źródłem nadziei

Po zakończeniu ostatniej papieskiej pielgrzymki pragnę podziękować Bożej Opatrzności i Matce Kościoła za wszystkie jej etapy: naprzód był etap jasnogórski – polski, potem był etap węgierski. W dniu dzisiejszym będę mówił tylko o tym pierwszym, a za tydzień o etapie węgierskim.

Pragnę podziękować za etap jasnogórski, który był wielką modlitwą nie tylko Polaków. Był wielką modlitwą młodzieży z różnych krajów Europy, z różnych krajów świata. Było reprezentowanych ok. 80 krajów z całego globu, oczywiście w różnej mierze, bo dla młodzieży z daleka dojazd był niełatwy. To, co było szczególnie znamienne, to obecność po raz pierwszy na takim spotkaniu młodzieży ze Wschodu: naszych sąsiadów z Białorusi, Ukrainy, z samej Rosji, z Litwy i Łotwy. Wszyscy się skupili na Jasnej Górze, żeby razem z nami przeżyć to światowe spotkanie młodzieży. Może jeszcze nigdy dotychczas nie było ono tak bardzo «światowe», tak licznie nawiedzone przez młodzież z tylu miejsc świata, z tylu kontynentów i tylu narodów. Wszyscyśmy głęboko przeżyli razem z młodymi te treści, które ich tam prowadziły. Treść zasadnicza była zaczerpnięta z listu św. Pawła: «Ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi» (Rz 8, 14). Tak pragnęli ci młodzi być prowadzeni przez Ducha Świętego w świecie współczesnym, w którym tak bardzo się rozprzestrzenia to, co doczesne: sekularyzm. W świecie zsekularyzowanym, w świecie konsumistycznym, w którym niestety rozprzestrzeniony jest jeszcze sekularyzm, trzeba, ażeby Duch Święty objął prowadzenie młodego pokolenia! A zatem, jeśli mamy iść «ku przodowi», jeżeli mamy iść w stronę trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa, jeżeli mamy podążać w stronę prawdziwego zwycięstwa człowieka, możemy zwyciężyć tylko w imię tych słów św. Jana: to jest zwycięstwo nasze – nasza wiara (por. 1 J 5, 4).

Wiara jest źródłem zwycięstwa człowieka w nim samym – zwycięstwa nad sobą samym, nad tym wszystkim, co w nim jest niskie, co w nim jest grzeszne, co go niewoli wewnętrznie. Tylko wiara – czyli moc Ducha Świętego – może przyczynić się do zwycięstwa człowieka. I z kolei może przyczynić się także do zwycięstwa przez człowieka tego, co szlachetne; tego, co sprawiedliwe; tego, co piękne w świecie, w którym człowiek żyje w tej naszej Europie, która tak się chlubi wielorakim postępem, a równocześnie jest zagrożona wielorakim kryzysem w dziedzinie duchowo-moralnej.

I stąd to spotkanie jasnogórskie młodzieży było i pozostanie źródłem nadziei, natchnieniem dla nas wszystkich! Trudno tutaj omawiać wszystkie szczegóły przebogatej treści. To spotkanie ciągnęło się przez kilka dni. Oczywiście, dni ostatnie, tzn. dzień śmierci i to 50 rocznica śmierci św. Maksymiliana w Oświęcimiu i dzień Wniebowzięcia – to było zakończenie. Ale już przedtem toczyły się spotkania, katechezy, modlitwy, czuwania. Muszę podkreślić wielki wkład organizatorów w przygotowanie modlitewne – w piękno tej modlitwy, a także artystyczne piękno śpiewu, muzyki. To wszystko składało się na jakieś wielkie uwielbienie Matki Bożej Wniebowziętej w tym dniu, który dla nas, Polaków, jest tak wymowny: to dzień «cudu nad Wisłą», 15 sierpnia. Dzień Matki Bożej, dzień „dożynek maryjnych” w całej naszej Ojczyźnie. W tym wypadku te dożynki pól stały się jak gdyby dożynkami tego, co kwitnie i rozwija się w duszach ludzkich. I ufam, że na pewno ten dzień i to spotkanie stało się też dla wielu początkiem nawrócenia, powrotu do wiary, do sakramentów. Za to wszystko dzisiaj, po powrocie, dziękuję Trójcy Przenajświętszej, Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu. I dziękuję Matce Najświętszej, która nas tam prowadziła, która nas tam przyjęła, która przyjęła od nas zapewnienie Apelu Jasnogórskiego: „Maryjo, Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam”. Ona nam stale odpowiada tymi samymi słowami, bo ten Apel to jest równocześnie i prośba, ażeby Ona, Bogarodzica z Betlejem, spod krzyża na Kalwarii, Bogarodzica Wniebowzięta, ażeby Ona była przy nas, z nami czuwała, była stałą pamięcią wielkich darów Bożych, których nie możemy zmarnować. Przekazuję wam, drodzy pielgrzymi z Ojczyzny, główne odczucia i wrażenia z Jasnej Góry.

Miałem również szczęście odwiedzić po drodze na Jasną Górę Kraków, dokonać tam beatyfikacji bł. Anieli Salawy, postaci bardzo znamiennej, a także nawiedzić moje miejsce urodzin – Wadowice i konsekrować nowy kościół. Następnie udałem się na Jasną Górę, ażeby tam spotkać się z młodzieżą i razem z nią modlić się o lepsze jutro człowieka, o jego odnowę, bo lepsze jutro człowieka to nie jest tylko postęp techniczny i ekonomiczny, ale to jest przede wszystkim dojrzałość, odnowa duchowa człowieka.

I teraz też, kończąc to nasze spotkanie, pomodlimy się o odnowę duchową człowieka w Europie, na całej ziemi, a w szczególności w naszej Ojczyźnie.

Watykan, Plac św. Piotra, Audiencja generalna, 21 sierpnia 1991


Święto młodości Kościoła

1. Jutro, 26 sierpnia, przypada święto Matki Bożej Częstochowskiej. Ze wzruszeniem powracamy myślą do niezapomnianego doświadczenia, jakim były niedawne obchody Światowego Dnia Młodzieży w sanktuarium Czarnej Madonny.

„Maryjo, Królowo świata i Matko Kościoła, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam.” Tak modliliśmy się 14 sierpnia podczas sugestywnego czuwania, rozważając słowa Apelu Jasnogórskiego. Z synowską ufnością młodzi pochodzący z wszystkich kontynentów, powitali akt zawierzenia Pani Jasnogórskiej. Przed obliczem Królowej świata i Matki Kościoła przyrzekli, że będą budowali świat bardziej sprawiedliwy i braterski, odnowiony przez żar Ducha Świętego i przemieniony mocą miłości. Przed Jej obliczem wyrazili niezłomną wolę służenia Chrystusowi i Jego królestwu.

Eucharystia sprawowana następnego dnia, 15 sierpnia rano, na rozległym placu przed sanktuarium, stała się dla wszystkich kulminacyjnym momentem tego niezwykle bogatego doświadczenia Kościoła.

2. VI Światowy Dzień Młodzieży stanowił z pewnością wyjątkowy etap na drodze ku nowej ewangelizacji. Po raz pierwszy bowiem uczestniczyli w nim chłopcy i dziewczęta z krajów Europy Środkowo-Wschodniej, którzy mogli podzielić się swymi aspiracjami, wątpliwościami, rozczarowaniami i nadziejami z rówieśnikami z innych krajów świata.

Rozważając słowo Boże, wpatrzona w Matkę Boską, młodzież przeżyła osobiste doświadczenie obecności Jezusa, który dzisiaj – tak jak w przeszłości – pozostaje „Żyjącym” (Ap 1, 18). Przekonali się, że Kościół jest młody, ponieważ stale ożywia go Duch Święty, który odnawia w wierzących świadomość autentycznego synostwa Bożego.

W obliczu niezwykłych perspektyw otwierających się na skutek niedawnych przemian społecznych i politycznych, młodzi ludzie na nowo uświadomili sobie, że wierzący w Chrystusa muszą dzisiaj zjednoczyć swe wysiłki, aby nieść światu jedyną prawdę zdobią wyzwolić serca i skierować je ku nadziei, która nie zawodzi.

3. Światowy Dzień Młodzieży stał się zatem świętem młodości Kościoła, który przygotowuje się do przekroczenia progu trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa, idąc za jaśniejącym światłem ewangelii i przenajświętszym Chlebem życia wiecznego w rękach.

Drodzy bracia i siostry, dziękując Panu za bogate duchowe dary otrzymane podczas tego ważnego wydarzenia kościelnego, zapraszam was, abyście wraz za mną błagali Najświętszą Maryję Pannę, Gwiazdę ewangelizacji, Matkę Chrystusa „nowego człowieka”, by towarzyszyła nam na naszej drodze wiary we współczesnym świecie i wspierała postanowienia i zobowiązania młodych, którzy są nadzieją Kościoła i ludzkości.

Castel Gandolfo, 25 sierpnia 1991

1 Comment

  1. Pingback: Jasnogórskie nauczanie Jana Pawła II » Jasnogórskie Centrum Modlitwy Zawierzenia

Log In or Create an account