email: dar-modlitwy@jasnagora.pl | tel. 34 37 77 427

Czwarta pielgrzymka do Polski, 1-9 czerwca 1991

BOGU DZIĘKUJCIE – DUCHA NIE GAŚCIE

(por. 1 Tes 5, 18-19)

Spis treści:

BYŁ ŚWIADKIEM MIŁOŚCI BOGA DO TEGO LUDU. Przy grobie bł. J. S. Pelczara. Przemyśl, Katedra, 2 czerwca 1991.

WASZA WOLNOŚĆ WYROSŁA Z OFIARY WIELU MĘCZENNIKÓW. Spotkanie z grekokatolikami. Przemyśl, 2 czerwca 1991.

BY NIKT NIE CZUŁ SIĘ OBCYM WE WŁASNEJ OJCZYŹNIE. Lubaczów, Msza św., 3 czerwca 1991.

WIECZORNE SPOTKANIE POD REZYDENCJĄ BISKUPÓW PŁOCKICH. Płock, 7 czerwca 1991.

POMÓŻ NAM ODBUDOWAĆ POLSKĄ RODZINĘ. Rozważanie przed modlitwą Anioł Pański. Warszawa, 9 czerwca 1991.

OTO OTWIERA SIĘ NOWY ROZDZIAŁ W PLANACH OPATRZNOŚCI. Spotkanie z Episkopatem Polski, biskupami zagranicznymi oraz przełożonymi zgromadzeń zakonnych. Warszawa, Rezydencja Prymasa Polski, 9 czerwca 1991.

„BOGU DZIĘKUJCIE. DUCHA NIE GAŚCIE”. Warszawa, lotnisko Okęcie, 9 czerwca 1991.


Poza Częstochową

 

Był świadkiem miłości Boga do tego ludu

Przy grobie bł. J. S. Pelczara

„Każdy (…) arcykapłan z ludzi wzięty, dla ludzi bywa ustanowiany w sprawach odnoszących się do Boga.” (Hbr 5, 1). Przychodzą na myśl – niejako samorzutnie – te słowa z Listu Apostoła, gdy znajdujemy się przy grobie błogosławionego Józefa Sebastiana Pelczara. Słowa te odnoszą się do każdego kapłana. W sposób szczególny odnoszą się one do tego kapłana, którego Kościół od dzisiaj czci jako błogosławionego. (…)

My wszyscy, którzy tu jesteśmy zgromadzeni, chcemy podziękować Trójcy Przenajświętszej za dar tego kapłana i biskupa: za jego całą życiową drogę w Duchu Świętym, za tę drogę, która kiedyś przywiodła go do ołtarza jako sługę Eucharystii – a dziś pozwala nam czcić go na ołtarzach przemyskiego Kościoła.

Zaprawdę: błogosławiony Bóg w świętych swoich – i święty we wszystkich swoich dobrodziejstwach (por. Ps 145[144], 13, 17). (…)

3. Wśród wszystkich obecnych szczególne słowa pragnę skierować do was, służebnice Najświętszego Serca Pana Jezusa – drogie siostry sercanki.(…) Wasze zgromadzenie, powiedziałbym, bierze początek niejako z Maryi, a swą pełnię znajduje w Sercu Jezusa. Zrodziło się przecież z Bractwa Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Wasz błogosławiony założyciel był wielkim czcicielem Bogarodzicy, co uwidocznił w swym biskupim herbie i zawołaniu „Ave Maria”.

Trzeba więc ciągle wracać myślą i sercem do tych początków, aby stamtąd czerpać siłę duchową. Trzeba u tych źródeł odświeżać tajemnice waszej duchowości i tożsamości sercańskiej.

Duchowość błogosławionego Józefa Sebastiana była zrośnięta z nabożeństwem do Matki Bożej Częstochowskiej. Z „Nią się naradzał, jak dalej życie urządzać”, a różaniec uważał za ciągle aktualną modlitwę człowieka. „Postęp nie zastąpi człowiekowi Boga, (…) nie da pokoju wzburzonemu sercu. Zawsze człowiek będzie szukał Boga, tęsknił za nadzieją, (…) wyciągał ręce do krzyża, (…) będzie chwytał za różaniec. Moc różańca jest wielka. Maryja przyniosła Kościołowi różaniec, jakby gałązkę pokoju” (Modlitwa bł. Józefa Sebastiana Pelczara do Najświętszej Maryi Panny).

W nabożeństwie do Maryi widział źródło odnowy serca każdego człowieka, źródło duchowej siły, jedności, solidarności, a co za tym idzie, odnowy moralnej całego Narodu polskiego.

Niech ten maryjny rys przeplata się w waszym życiu duchowym z umiłowaniem Bożego Serca. Głoście chwałę Bożego Serca słowem życia, poprzez służebną postawę względem wszystkich potrzebujących pomocy duchowej, moralnej, czy materialnej. (…)

Przemyśl, Katedra, 2 czerwca 1991


Wasza wolność wyrosła z ofiary wielu męczenników

Spotkanie z grekokatolikami.

Drodzy Bracia i Siostry,
uczestnicy tego spotkania w Przemyślu
z wierzącymi obrządku bizantyńsko-ukraińskiego,
witam Was serdecznie i pozdrawiam.

1. „Przed tysiącem lat Bóg Wszechmogący, Władca wszechświata i Pan dziejów wszystkich ludów, ogarnął swą nieskończoną miłością Naród Rusi Kijowskiej i przywiódł go do światła Ewangelii Syna swego, Jezusa Chrystusa, Zbawiciela świata. Znad brzegów Jordanu po dziesięciu wiekach dzieło zbawienia mocą Ducha Świętego dotarło do ziem użyźnionych wodami Dniepru, gdzie Pan wybrał na swoje sługi Olgę i Włodzimierza, aby ich Naród obdarzyć łaską chrztu świętego. Odtąd Kościoły zrodzone z chrztu w Kijowie śpiewają poprzez wieki hymn wdzięczności ku czci Trójcy Przenajświętszej” („Magnum Baptismi Donum”, 1).

2. Słowa powyższe pochodzą z posłania papieskiego „Magnum Baptismi Donum”, skierowanego do wszystkich członków katolickiej wspólnoty obrządku greckokatolickiego (dziś nosi on nazwę obrządku bizantyńskoukraińskiego), którzy – tak jak i ich bracia prawosławni – widzą w chrzcie św. Włodzimierza z 988 r. początek swej wiary i swego Kościoła.

Wy, tutaj zgromadzeni, należycie do tej samej wspólnoty.

Na dziewięć lat przed datą tysiąclecia chrztu zwróciłem się do kard. Józefa Slipyja z pismem otwierającym nowennę lat, poprzez którą cała wspólnota waszego obrządku miała się przygotować do uroczystości tysiąclecia chrztu. Podobną nowenną Kościół w Polsce przygotowywał się do swego milenium w 1966 r. Wedle myśli kard. Slipyja wasza wspólnota, zarówno wśród prześladowań na Ukrainie, jak też wśród całej emigracji na różnych kontynentach, miała również przez dziewięć lat duchowo się sposobić do tysiąclecia chrztu kijowskiego w 1988 r. Dalszy przebieg wydarzeń pozwala wnosić, że była to opatrznościowa nowenna lat. Tysiąclecie chrztu Rusi dało początek wolności religijnej w sposób szczególny dla waszego obrządku, który mógł wyjść z katakumb, rozpoczynając na nowo właściwą sobie działalność.

3. Uroczysta liturgia tysiąclecia chrztu Rusi, której dane mi było przewodniczyć w Bazylice św. Piotra w Rzymie, stała się jakby zapowiedzią tych przemian. A chociaż na waszej ziemi ojczystej Kościół katolicki obrządku bizantyńsko-ukraińskiego nie mógł jeszcze publicznie dać wyrazu swej milenijnej radości – to jednak pozostanie w pamięci wiernych zarówno waszego obrządku, jak i obrządku łacińskiego, uroczystość, jaka we wrześniu 1988 r miała miejsce na Jasnej Górze.

W historii prześladowań Kościoła obrządku bizantyńsko-ukraińskiego na ziemiach rządzonych przez komunistów wasza sytuacja w Polsce była nieco odmienna. Wprawdzie wasz obrządek nie był oficjalnie uznawany przez władze państwowe, wskutek czego nie mógł mieć nawet własnego biskupa, mógł jednak istnieć jawnie, korzystając z gościnności, a nieraz i opieki Kościoła obrządku łacińskiego. Była to sytuacja daleka od pożądanej i sprawiedliwie mu należnej, jednak była ona lepsza niż na samej Ukrainie. To właśnie dlatego Kościół greckokatolicki, który w roku 1988 nie mógł świętować uroczystości tysiąclecia chrztu Rusi we własnej ojczyźnie, odprawiał je na Jasnej Górze, w Polsce.

W telegramie, jaki wysłałem wtedy na Jasną Górę do moich greckokatolickich braci i sióstr świętujących tysiąclecie chrztu swojej Ojczyzny, napisałem: „Przyzywając wstawiennictwa Bogarodzicy, oddaję Jej macierzyńskiemu Sercu duchowych synów i córki św. Włodzimierza w Polsce, na Ukrainie i na całym świecie, i modlę się, by w przyszłym tysiącleciu doznali łaski nowego rozkwitu”.

Tak napisałem we wrześniu 1988 r. W najśmielszych nawet marzeniach trudno było przewidzieć, że jeszcze na końcu drugiego tysiąclecia Cerkiew ta odzyska swoją wolność oraz prawo do życia i rozwoju. Bogu Najwyższemu niech będą dzięki za ten cud Jego potęgi i miłosierdzia! (…)

Przemyśl, 2 czerwca 1991


By nikt nie czuł się obcym we własnej ojczyźnie

(nawiązanie do ślubów Jana Kazimierza)

1. „Tyś wielką chlubą naszego Narodu” (por. Jdt 15, 9).
Słowa te odzywają się z jasnogórskiego Szczytu w dniu patronalnego święta Królowej Polski.

„Tyś jest otuchą naszego Narodu” – tak śpiewaliśmy dzisiaj. Słowa te idą w parze z modlitwą wypowiadaną przez tyle pokoleń w ojczystym języku: „Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami”, Bogarodzico.

W naszych dziejach doznawaliśmy wielokrotnie szczególnej macierzyńskiej opieki Matki Chrystusa. Kazimierz Odnowiciel wzywa Bogarodzicę i odzyskuje utracone dziedzictwo. Łokietek w Wiślicy słyszy słowa: „Wstań, ufaj, zwyciężysz” – tymi słowy Matka Boża umacnia króla, który wyprowadził kraj z dzielnicowego rozbicia. Przełomowe w dziejach zwycięstwa – od Legnicy po Chocim i Wiedeń, a w naszym stuleciu rok 1920 – wszystkie wiązaliśmy ze wstawiennictwem Bogarodzicy. A w szczególności to zdumiewające zwycięstwo jasnogórskiego klasztoru-warowni w 1655 r.

Stamtąd też, z jasnogórskiego Szczytu, płyną w patronalne święto Królowej Polski słowa tego biblijnego wezwania: „Tyś wielką chlubą naszego Narodu”.

2. Kiedy – w kilka miesięcy po obronie Jasnej Góry – król Jan Kazimierz oddawał całe swe wielonarodowe dziedzictwo Bogarodzicy jako Królowej – wówczas dokonywały się szczególne zaślubiny.

Były to zaślubiny Bożej Mądrości, która w sposób proroczy mówi o sobie słowami Księgi Syracydesa: „Wyszłam z ust Najwyższego i niby mgła okryłam ziemię” (24, 3): oto wymiar przedwiecznej Mądrości. A potem ten wymiar znajduje sobie mieszkanie w dziejach człowieka: „W Jakubie rozbij namiot (…), w Izraelu obejmij dziedzictwo” (Syr 24,8). I oto Mądrość „zapuszcza korzenie w sławnym Narodzie, w posiadłości Pana, w Jego dziedzictwie” (por. Syr 24, 13), aby stać się pokarmem i napojem ludzi: „Którzy mnie spożywają, dalej łaknąć będą, a którzy mnie piją, nadal będą pragnąć” (Syr 24, 21).

Król Jan Kazimierz, klęcząc w katedrze lwowskiej przed obrazem Matki Bożej Łaskawej, przyłącza się do wielu pokoleń tych, którzy łakną i pragną Bożej Mądrości – dla siebie, dla swego królestwa, dla ludów, wśród których z Bożej Opatrzności przyszło mu sprawować władzę królewską w czasach szczególnie trudnych.

3. Zaślubiny Bożej Mądrości, która jest Słowem Przedwiecznym, znajdują swój ewangeliczny wyraz w Kanie Galilejskiej. Słowo stało się Ciałem, rodząc się z Maryi Dziewicy za sprawą Ducha Świętego. Tajemnica Wcielenia Słowa jest tajemnicą zaślubin Bóstwa z człowieczeństwem. Jako człowiek, Syn Boży – Jezus z Nazaretu zostaje zaproszony na gody weselne wraz ze swą Matką i uczniami.

To, co w ciągu dziejów miało znaleźć wyraz na naszych ziemiach, pozwala nam się rozpoznać już tam, już w Kanie Galilejskiej.

Maryja, która tyle razy w ciągu dziejów mówiła Chrystusowi o różnych potrzebach ludzi i ludów, powiedziała o tym po raz pierwszy w Kanie, gdy gospodarzom wesela zabrakło wina: „Nie mają już wina” (J 2, 3).

Jakże błaha może wydać się ta potrzeba w porównaniu z innymi. Przyjmijmy ją jednak jako pierwowzór dla wszystkich potrzeb człowieka, narodów, ludzkości. Matka Chrystusa staje pośrodku między każdą z tych potrzeb a Chrystusem, Synem Bożym, Słowem Przedwiecznym i Mądrością, która zaślubiła dzieje człowieka. I pragnie w nich działać.

4. U stóp Bogarodzicy we lwowskiej katedrze król Jan Kazimierz myślał o potrzebach swego królestwa, o niebezpieczeństwach, które mu groziły. Nosił je wszystkie w swym królewskim sercu. Doświadczył ich, gdy podczas szwedzkiego najazdu musiał opuszczać kraj i szukać schronienia na Śląsku.

Czuł jednak, że miara potrzeb jest większa jeszcze, że sięga głębiej, że zagrożenie płynie nie od zewnątrz tylko, ale od wewnątrz. Dał temu wyraz ślubując, gdy mówił: „Przyrzekam (…) i ślubuję, że po nastaniu pokoju wraz ze wszystkimi stanami wszelkich będę używał środków, aby lud królestwa mego od niesprawiedliwych ciężarów i ucisków wyzwolić”.

Oto pierwszy zarys programu społecznej odnowy, który będzie narastał z pokolenia na pokolenie – aż do naszego stulecia.

Dobrze się przeto stało, że te śluby królewskie z katedry lwowskiej w różnych momentach dziejów były odnawiane i aktualizowane. Z nich zrodziło się w naszym stuleciu ślubowanie milenijne, związane z tysiącleciem chrztu Polski.

5. Tutaj wchodzimy już w dzieje naszego pokolenia. Co jest tą potrzebą największą, którą ośmielilibyśmy się niepokoić matczyne Serce Bogarodzicy? Jest zapewne wiele tych potrzeb, ale dotknijmy tej, która wśród nich wydaje się najistotniejsza. Łączy się ona z podstawową hierarchią wartości: dla człowieka, dla ludzkich wspólnot, narodów i społeczeństw ważniejszym jest „być” niż „mieć”. Ważniejszym jest, kim się jest, niż to, ile się posiada.

Bóg tak nas stworzył, że potrzebujemy różnych rzeczy.

Są nam one niezbędne do zaspokojenia naszych potrzeb elementarnych, ale również do tego, żebyśmy umieli dzielić się nimi wzajemnie, oraz żebyśmy z ich pomocą budowali przestrzeń naszego ludzkiego „być”. Ojciec nasz niebieski dobrze wie o tym, że potrzebujemy różnych rzeczy materialnych. Ale umiejmy ich szukać i używać zgodnie z Jego wolą. Wartości, które można „mieć”, nigdy nie powinny stać się naszym celem ostatecznym.

Po to Ojciec nasz niebieski obdarza nas nimi, aby nam pomagały coraz pełniej „być”.

Dlatego przed błędem postaw konsumpcjonistycznych należy przestrzegać również społeczeństwa biedne. Nigdy nie trzeba w taki sposób dążyć do dóbr materialnych ani w taki sposób ich używać, jak gdyby były one celem same w sobie. Toteż reformie gospodarczej, jaka się dokonuje w naszej Ojczyźnie, powinien towarzyszyć wzrost zmysłu społecznego, coraz bardziej powszechna troska o dobro wspólne, zauważanie ludzi najbiedniejszych i najbardziej potrzebujących, a również życzliwość dla cudzoziemców, którzy przyjeżdżają tutaj w poszukiwaniu chleba. Zwłaszcza dzisiaj, w okresie reformy gospodarczej, wsłuchujmy się uważnie w słowa Chrystusa Pana: „Nie troszczcie się zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? Co będziemy pić? Czym będziemy się przyodziewać? (…) Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane” (Mt 6, 31-33).

Czy jednak nie zostaliśmy zdominowani przez to, co jest – mimo wszystko – mniej ważne? Czy to nie dawało i nie daje nadal znać o sobie? Jakiego potrzebujemy wysiłku, ażeby odnaleźć w tej dziedzinie właściwe proporcje?

6. W Kanie Galilejskiej Matka Chrystusa mówi do sług weselnych: „Zróbcie wszystko, cokolwiek [On] wam powie” (J 2, 5).

Wielką potrzebą naszych czasów jest przypominanie tego, co mówi Bóg: przyjmowanie na nowo tego, czego uczy Chrystus: „Zróbcie wszystko, cokolwiek [On, Chrystus] wam powie”.

Dlatego podczas tej pielgrzymki wracamy stale do Dekalogu. Kiedy Bóg mówi: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”, słowo Jego nie tylko dotyczy jednego dnia w tygodniu. Dotyczy ono całego charakteru naszego życia. W tym naszym ludzkim życiu nieodzowny jest wymiar świętości. Jest on nieodzowny dla człowieka, ażeby bardziej „był” – ażeby pełniej realizował swe człowieczeństwo. I nieodzowny jest dla narodów i społeczeństw.

Wiara i szukanie świętości jest sprawą prywatną tylko w tym sensie, że nikt nie zastąpi człowieka w jego osobistym spotkaniu z Bogiem, że nie da się szukać i znajdować Boga inaczej niż w prawdziwej wewnętrznej wolności. Ale Bóg nam powiada: „Bądźcie świętymi, ponieważ Ja sam jestem święty!” (Kpł 11, 44). On chce swoją świętością ogarnąć nie tylko poszczególnego człowieka, ale również całe rodziny i inne ludzkie wspólnoty, również całe narody i społeczeństwa.

Dlatego postulat neutralności światopoglądowej jest słuszny głównie w tym zakresie, że państwo powinno chronić wolność sumienia i wyznania wszystkich swoich obywateli, niezależnie od tego, jaką religię lub światopogląd oni wyznają. Ale postulat, ażeby do życia społecznego i państwowego w żaden sposób nie dopuszczać wymiaru świętości, jest postulatem ateizowania państwa i życia społecznego i niewiele ma wspólnego ze światopoglądową neutralnością.

Potrzeba wiele wzajemnej życzliwości i dobrej woli, ażeby się dopracować takich form obecności tego, co święte w życiu społecznym i państwowym, które nikogo nie będą raniły i nikogo nie uczynią obcym we własnej ojczyźnie, a tego niestety doświadczaliśmy przez kilkadziesiąt ostatnich lat. Doświadczyliśmy tego wielkiego, katolickiego getta, getta na miarę Narodu. Zarazem więc my, katolicy, prosimy o wzięcie pod uwagę naszego punktu widzenia: że bardzo wielu spośród nas czułoby się nieswojo w państwie, z którego struktur wyrzucono by Boga, a to pod pozorem światopoglądowej neutralności.

Ksiądz prymas tak oto mówił na ten temat w uroczystość św. Stanisława tego roku: „W okresie przemian ustrojowych stajemy przed zadaniem nowego i poważnego ułożenia stosunków między Kościołem a państwem. Zakłada to szereg sformułowań nowych i postanowień oryginalnych, takich, które odpowiadają stanowi liczbowemu wierzących i poziomowi życia religijnego. Wymaga to obustronnego wysiłku i pokornego szukania prawdy. Niekiedy zauważa się jakby chęć do łatwego i mechanicznego naśladowania, z jednej strony – wzorów Zachodu, a z drugiej strony – do przyjmowania pewnych form, które były stosowane w epoce totalitaryzmu” (Kraków, 12 V 1991 r.).

Trzecie przykazanie Boże domaga się jeszcze przypomnień zupełnie elementarnych. Spodobało się Przedwiecznemu Ojcu uczynić Pośrednikiem naszego zbawienia swojego Jednorodzonego Syna, który dla nas stał się człowiekiem. Dlatego niedziela, dzień Jego zmartwychwstania, jest dla nas, którzy uwierzyliśmy w Chrystusa, dniem szczególnie świętym. W dniu tym gromadzimy się wszyscy wokół ołtarza, ażeby zaczerpnąć ze świętości Chrystusa i ażeby cały nasz tydzień uczynić świętym. Tutaj, podczas Mszy św., realnie uobecnia się ta niepojęta miłość, jaka została nam okazana przez krzyż Chrystusa. „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16). „Po tym poznaliśmy miłość, że On oddał za nas życie swoje” (1 J 3, 16).

Dzisiaj, kiedy część katolików zaczyna zaniedbywać coniedzielną Mszę św., trzeba nam sobie przypomnieć szczególnie o tajemnicy tej Bożej miłości, jaką zostaliśmy obdarzeni w Chrystusie i która się uobecnia na Jego ołtarzu. Nie łudźmy się: odchodząc od źródeł miłości i świętości, odchodzi się od samego Chrystusa.

7. Zatrzymaliśmy się dziś przy słowach królewskich ślubowań Jana Kazimierza, od których dzielą nas z górą trzy stulecia.

Odchodząc z tej stacji papieskiego pielgrzymowania w kierunku naszych zadań i przeznaczeń, nie zapominajmy przedwiecznej Bożej Mądrości, która stanowi o prawdzie i o znaczeniu ludzkiego bytowania w każdym czasie i na każdym miejscu.

Nie pozwólmy sobie wyrywać tych korzeni, jakie Boża Mądrość zapuściła w naszych dziejach i w naszych duszach.

Nie pozwólmy zagubić dziedzictwa, na którym spoczął znak wiecznego zbawienia.

„Wielki jest Pan i godzien wielkiej chwały w mieście Boga naszego. Jego Góra święta, wspaniałe wzgórze, radością jest całej ziemi (…). [niech] Bóg je umacnia na wieki” (Ps 48[47], 2, 9).

Lubaczów, Msza św., 3 czerwca 1991


Radom, 4 czerwca 1991

Wciąż żywe jest we mnie wspomnienie peregrynacji Obrazu Matki Bożej. To przecież tutaj, w Radomiu, Obraz Nawiedzenia wrócił na szlak pielgrzymowania po Polsce. Nie zapominamy także peregrynacji Drzewa Krzyża Świętego w latach nasilonej ateizacji. Mamy dzisiaj podstawy do tego, by ufać w mądrość Narodu, który buduje na Ewangelii, na mądrości Krzyża i zaufaniu do Bogarodzicy.(…)


Wieczorne spotkanie pod rezydencją biskupów płockich

Apel Jasnogórski

Moi Drodzy,
Papież jeszcze jakoś żyje i dokąd Pan Bóg pozwoli, to jeszcze będzie żył. Ale dłużej nie. Bardzo się cieszę, że mogę tu do was przemawiać przez okno. Dotychczas tylko w Krakowie się to udawało w czasie poprzednich odwiedzin. Pierwszy raz w 79, a potem w 83 w 87 r. A teraz w Płocku, który jest Krakowem, tak jak był w historii, bo wiadomo, że najpierw stolica Polski z Gniezna przeszła do Krakowa, ale potem następcy Bolesława Śmiałego przenieśli ją do Płocka. Na jakiś czas był Płock stolicą Polski. A poza Gnieznem, Krakowem, Płockiem, znowu Krakowem, a potem Warszawą, jest jedna stolica Polski, która się nazywa Jasna Góra.

Trzeba, ażebyśmy przypomnieli sobie piękny zwyczaj, jak w okresie przygotowania do tysiąclecia chrztu – byliśmy wtedy młodsi o bite 25 lat, a nawet więcej – jak w tym okresie przygotowania, a potem w okresie tysiąclecia łączyliśmy się o godzinie dziewiątej z Jasną Górą, śpiewając Apel Jasnogórski. Wprawdzie jest już po dziewiątej, ale jeszcze Matka Boska nas przyjmie. Więc zaśpiewamy Apel Jasnogórski, bo ja myślę, że to, co w tym Apelu jest wypowiedziane, dzisiaj jest nam potrzebne tak samo, jak w okresie tysiąclecia chrztu. Może nawet jeszcze bardziej.

Po śpiewie Apelu Jasnogórskiego Jan Paweł II pojawił się w oknie po drugiej stronie budynku i powiedział:

Chciałem wam jeszcze raz powiedzieć to, co powiedziałem z tamtej strony, że papież jeszcze jakoś żyje i będzie żył, dopóki Pan Bóg go będzie trzymał. A potem umrze, to znaczy narodzi się do życia wiecznego. A mam nadzieję w miłosierdziu Bożym i waszej modlitwie. Zaczęliśmy po tamtej stronie Apel Jasnogórski, ponieważ ten Apel, który został zainaugurowany w okresie milenium, tysiąclecia chrztu, dzisiaj jest nadal w swojej treści aktualny. Może nawet na nowo aktualny. Dlatego niech cały Płock śpiewa, zwrócony myślą i sercem do Królowej Polski, Pani Jasnogórskiej. Niech śpiewa wraz ze mną.

Płock, 7 czerwca 1991


Teraz naucz nas być wolnymi

Uroczyste „Te Deum” z okazji 200-lecia Konstytucji 3 Maja

(…) Nasze dzisiejsze modlitewne wołanie: „Naucz nas być wolnymi”, było aktualne wtedy, przed dwustu laty. Konstytucja 3 maja stanowiła na nie odpowiedź zasadniczą. Wszyscy czujemy, jak jest ono aktualne dziś, po dwustu latach.
Wolności nie można tylko posiadać, nie można jej zużywać. Trzeba ją stale zdobywać i tworzyć.

Bogarodzico Dziewico! Ty, którą ośmielamy się od stuleci nazywać Królową Polski – w szczególności w dniu 3 maja!
W tym świętojańskim sanktuarium stolicy, które przed dwoma wiekami słyszało„Te Deum” naszych przodków w dniu uchwalenia Konstytucji 3 maja, stajemy dzisiaj, u progu III Rzeczypospolitej. Staje Naród i parlament, prezydent państwa i rząd. Niech ta sama prawda i mądrość, jaka wyraziła się w majowej Konstytucji, ukształtuje dalszą przyszłość Rzeczypospolitej w duchu sprawiedliwości i miłości społecznej dla dobra wszystkich ludzi i chwały Boga samego.

Warszawa, 8 czerwca 1991


Pomóż nam odbudować polską rodzinę

Rozważanie przed modlitwą Anioł Pański.

1. „Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają o Ciebie” (Mk 3, 32).

Tak było w ciągu tych lat, odkąd zostałem wezwany ze stolicy św. Stanisława w Krakowie na stolicę św. Piotra w Rzymie.

W ciągu tych lat gromadziliśmy się razem z Matką Chrystusa na modlitwę. Zwłaszcza na „Anioł Pański”.

Dziękuję za to moim Rodakom. I dziękuję Tobie, Matko, Pani Jasnogórska, która byłaś z nami w tej modlitwie – nawet poprzez setki kilometrów geograficznej odległości.

Byłaś z nami, Pani Jasnogórska, jako „Niewiasta, która depcze głowę węża” (por. Rdz 3, 15) swoim fiat przy zwiastowaniu i pod krzyżem.

Któż jest matką Chrystusa, którzy są Jego braćmi? Sam Jezus odpowiada: „Kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką” (Mt 12, 50).

To się nade wszystko do Ciebie odnosi, Matko Odkupiciela. Ty najdoskonalej spełniłaś wolę Bożą. Najdoskonalej ją wypełniasz.

Pomóż nam, zgromadzonym tutaj w Warszawie – pomóż nam wypełniać tę samą wolę Boga, który jest Miłością.

2. „Oto Matka twoja” (J 19, 27).

Te same słowa wypowiedział Chrystus sam z wysokości krzyża na Golgocie. Skierował je do człowieka, do swego ucznia Jana.

Skierował je do każdego człowieka.

„Oto Matka twoja”.

Są to słowa o Maryi. Są to słowa o matce, o kobiecie. Odnoszą się pośrednio do każdej matki, do każdej kobiety. Te słowa odnoszą się do wszystkich naszych matek na ziemi polskiej. Odnoszą się do wszystkich polskich kobiet. Ileż im zawdzięcza Naród, każda rodzina i cały Naród. To one okazały się siłą nie do pokonania dla zaborców w ubiegłym stuleciu. To one „bez oręża” wywalczyły naszą niepodległość. Sami wrogowie dawali temu świadectwo.

Co się stało z macierzyństwem polskich kobiet w tym stuleciu, w doświadczeniach okresu, który minął? Tak. Okres minął, ale skutki trwają. Są to także skutki destrukcyjne. Kto za nie ponosi odpowiedzialność? Wielu jest odpowiedzialnych. Za grzechem kobiety stoi zwykle mężczyzna. Bo często w momencie, kiedy ona szczególnie potrzebuje z jego strony otuchy i pomocy, on egoistycznie pozostawia ją samą sobie albo nawet popycha ją do tego grzechu, który później będzie stanowił ciężki wyrzut sumienia na całe jej życie. Jego odpowiedzialność ukrywa się w jej winie, w obciążeniu jej sumienia. I nie brak takich, którzy chcieliby przedłużenia tego stanu, utrwalenia go jako czegoś normalnego i uprawnionego.

„Oto Matka twoja”. Z wysokości krzyża wypowiedziałeś te słowa, Chryste, Synu Boży, do każdego z nas, do wszystkich Polek i Polaków w ciągu tylu pokoleń. Do nas współczesnych również. Oto Matka…

Wiemy, że jesteś, Matko. Nie przestajesz być z nami, pomimo naszych słabości i grzechów, pomimo straszliwych nieraz win. Pomóż nam odbudować polską rodzinę jako święte sakramentalne przymierze osób, jako ostoję pokoleń. Niech ta rodzina będzie prawdziwym środowiskiem miłości i życia. Prawdziwym, odpowiedzialnym. Niech będzie pierwszą szkołą wielkiego przykazania miłości – tej miłości, która „cierpliwa jest, łaskawa jest”, która „nie szuka swego, nie pamięta złego”, która „współweseli się z prawdą” – miłości, która „wszystko przetrzyma” (1 Kor 13, 4-7).

Pomóż nam odbudować polską rodzinę. Poprzez rodziny przebiega przyszłość człowieka. Od nich zależy przyszłość człowieka na ziemi ojczystej. Od nich zależy przyszłość Polski.

Warszawa, 9 czerwca 1991


Oto otwiera się nowy rozdział w planach opatrzności

Spotkanie z Episkopatem Polski, biskupami zagranicznymi oraz przełożonymi zgromadzeń zakonnych

Czcigodni i drodzy Bracia w biskupstwie, Czcigodni i drodzy Bracia i Siostry, Reprezentanci polskich konsult zakonnych!

1. Przygotowanie do czwartej pielgrzymki do Ojczyzny rozpocząłem właściwie w dniu 14 lutego 1990 r., w święto Apostołów Słowian.

Od tego dnia każde spotkanie z Rodakami w czasie środowych audiencji generalnych miało własny temat: Cykl Jasnogórski.

Pierwszy taki cykl poprzedził mój przyjazd do Polski w roku 1983, na 600-lecie Jasnej Góry, a był on związany z sytuacją stanu wojennego. Po roku 1989 sytuacja uległa zasadniczej zmianie. Tę zmianę prymas Polski porównał do przejścia przez Morze Czerwone. Zdawało mi się rzeczą ważną, aby w „cyklu jasnogórskim” ukazać naprzód wymiar europejski tego przejścia, stąd szereg tematów poświęconych naszym sąsiadom i pobratymcom, zwłaszcza z rejonu Europy Środkowej, a także Wschodniej. (…)

Dalszym tłem do tego cyklu, a nade wszystko do przełomowych wydarzeń z ostatnich lat, jest Encyklika „Slavorum Apostoli”, oraz ogłoszenie świętych Cyryla i Metodego współpatronami Europy wraz ze świętym Benedyktem. Jest to nasze najbliższe sąsiedztwo na szlakach pierwszej ewangelizacji kontynentu. Świadczy o tym także wymowa dat: tysiąclecie chrztu w Gnieźnie w 1966 r. – tysiąclecie chrztu w Kijowie w 1988 r. Trudno nie dostrzec, iż każda z tych wielkich rocznic przygotowywała grunt pod zasadnicze zmiany. (…)

5. (…) Kościół w Polsce stoi wobec doniosłych zadań i inicjatyw, żeby wymienić tylko Synod Plenarny i drugie nawiedzenie Bogarodzicy w Jej Jasnogórskim Wizerunku, związane z programem siedmiu sakramentów Kościoła. Proszę Boga, by był obecny w tych poczynaniach, by im błogosławił, by ukazywał przez nie swoje „magnalia” „wielkie dzieła” (por. Dz 2, 11).

„Boże, Ty dałeś Narodowi polskiemu w Najświętszej Maryi Pannie przedziwną pomoc i obronę, spraw łaskawie, aby za wstawiennictwem naszej Matki i Królowej, religia nieustannie cieszyła się wolnością, a Ojczyzna rozwijała się w pokoju”.

Kiedy wypowiadam te słowa, nawiązuję do ślubów króla Jana Kazimierza, które miały miejsce w polskim wówczas Lwowie. I tu wypada mi złożyć szczególne podziękowanie Bożej Opatrzności za to, co się mogło dokonać za naszą obecną wschodnią granicą z punktu widzenia kościelnego, za to, że w nowej sytuacji, także prawnej, we Lwowie może być z powrotem, jak przez sześć stuleci, arcybiskup metropolita obrządku łacińskiego i arcybiskup metropolita, owszem – arcybiskup większy obrządku greckokatolickiego czy bizantyńsko-ukraińskiego, jak się dzisiaj mówi. Dziękuję za to, że mogą w ramach tego nowego ukształtowania naszej bezpośredniej zagranicy, pracować biskupi nie tylko we Lwowie: obok arcybiskupa Mariana Jaworskiego, tamtejszego Rodaka, biskupi pomocniczy, w tym zasłużony stróż lwowskiej katedry łacińskiej, ojciec Rafał Kiernicki, i drugi, młody biskup Marcjan Trofimiak, którzy podejmują działalność duszpasterską wśród katolików łacińskich na tamtych terenach; że mogły odzyskać charakter stolic biskupich dawne sedes
episcopalis w Kamieńcu Podolskim, w Żytomierzu; że znajdują się tam biskupi i rozpoczyna się normalna działalność Kościołów lokalnych. (…)

Warszawa, Rezydencja Prymasa Polski, 9 czerwca 1991


„Bogu dziękujcie. Ducha nie gaście”

(zapowiedź Światowych Dni Młodzieży na Jasnej Górze)

1. „Bogu dziękujcie (…). Ducha nie gaście” (por. 1 Tes 5, 18-19).

Te słowa z Listu św. Pawła zostały wybrane jako myśl przewodnia czwartej pielgrzymki do Ojczyzny Jana Pawła II. Pragnę do tych słów nawiązać w momencie, kiedy wypada mi pożegnać moich Rodaków. (…)

2. „Bogu dziękujcie”. Są powody do tego dziękczynienia, pomimo wszystko, co od tamtej daty sprzed dwóch wieków zaciążyło nad dziejami Rzeczypospolitej – naprzód w ubiegłym stuleciu, a z kolei w wieku XX. Pan Bóg dał nam przez wstawiennictwo Królowej Polski przezwyciężyć te dziejowe doświadczenia.

Polska nie tylko wróciła na mapę Europy od 1918 r. Polacy również przyłożyli rękę do uwolnienia się Europy od dwóch okrutnych systemów nieludzkiego totalitaryzmu, tak że otwiera się przed narodami naszego kontynentu możliwość budowania wspólnego domu, w którym mieszkają pojednane ze sobą i zaprzyjaźnione społeczeństwa, świadome swej odpowiedzialności za świat w perspektywie trzeciego tysiąclecia. (…)

4. Ponawiam zaś z myślą, że niestety czeka was w niedługim czasie nowe spotkanie z papieżem, a jest to spotkanie, które w pewnym sensie przekracza miarę tych czerwcowych odwiedzin. Niestety, na Jasną Górę zostali zaproszeni młodzi z różnych krajów – nie tylko z Polski. Po wydarzeniach roku 1989 wszyscy wyczuli, że to spotkanie – tzw. Światowy Dzień Młodzieży – powinno się odbyć właśnie na Jasnej Górze, w Polsce.

A więc z góry przepraszam za jeszcze jeden trud. Niech również i ten trud pomoże nam wcielić w życie prawdę zawartą w słowach wiodących niniejszej pielgrzymki: „Bogu dziękujcie (…). Ducha nie gaście”.

Warszawa, lotnisko Okęcie, 9 czerwca 1991

1 Comment

  1. Pingback: Jasnogórskie nauczanie Jana Pawła II » Jasnogórskie Centrum Modlitwy Zawierzenia

Log In or Create an account