email: dar-modlitwy@jasnagora.pl | tel. 34 37 77 427

Wielka Nowenna Tysiąclecia

Ks. dr Jan Siedlarz

Wprowadzenia

Termin „nowenna” pochodzi od łacińskiego novem – dziewięć; novendialis – dziewięciodniowy. Mianem nowenny określamy dziewięcio-dniowe nabożeństwo, odprawiane jako przygotowanie do uroczystości kościelnej lub jakiegoś ważnego wydarzenia życiowego, bądź też w różnych potrzebach. Nawiązuje do wspólnego oczekiwania na modlitwie Najświętszej Maryi Panny, Apostołów, niewiast i innych uczniów na obiecane przez Jezusa Zesłanie Ducha Świętego (por. Dz 1,13-14; 2,1-4), a także do nauki Jezusa, że należy się modlić wytrwale (por. Mt 7.7-11; Łk 11,9-13; 18,1-8). (…)

Autorzy zwracają uwagę, że liczba dziewięć nie stanowi istoty modlitw, ale raczej ma w liturgice znaczenie mistyczne. Tak więc sama idea nowenny, jako formy nabożeństwa znana jest w Kościele od bardzo dawna i przybierała rozmaite formy. Jedną z tych form była tzw. Wielka Nowenna Tysiąclecia – wielka ze względu na dziewięcioletni okres trwania oraz ze względu wydarzenie do którego stanowiła przygotowanie, a także ze względu na bogaty program. (…)

Koncepcja Wielkiej Nowenny

prymasPomysłodawcą koncepcji Wielkiej Nowenny Tysiąclecia był Sługa Boży, Kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Polski. Trudno dokładnie określić moment, w którym zrodziła się u Ks. Prymasa Wyszyńskiego idea roz łożonego na okres dziewięciu lat przygotowania do obchodów Millennium Chrztu Polski. Faktem jest, że pozostając w kolejnych miejscach internowania zastanawiał się nad zbliżającą się wielką rocznicą, a co za tym idzie, także nad przygotowaniem do niej całego Kościoła i Narodu.

Pierwszym etapem tego przygotowania, jak się później okazało, stały się Śluby Jasnogórskie. Zbliżająca się trzechsetna rocznica ślubów Jana Kazi-mierza stała się okazją do przygotowania nowego aktu ślubowań, które tym razem miały być ślubami całego Narodu. Ks. Kardynał Stefan Wyszyński mówił o tym w słynnym kazaniu skierowanym do górali tatrzańskich:

Myśli o odnowieniu Kazimierzowskich Ślubów zrodziły się w mej duszy w Prudniku, w pobliżu Głogówka, gdzie król i prymas przed trzystu laty myśleli nad tym, jak uwolnić Naród z podwójnej niewoli: najazdu obcych sił i niedoli społecznej. Gdy z kolei i mnie powieziono tym samym niemal szlakiem, z Prudnika na południowy wschód, w góry, jechałem z myślą: „Musi powstać nowy akt Ślubowań Odnowionych!

Kard. Stefan Wyszyński

I powstał właśnie tam, na południowym wschodzie, wśród gór. Tam został napisany i stamtąd przekazany na Jasną Górę. Zapewne okoliczności nieco odmienne, ale myśli te same. Jest to dalszy ciąg dziejów Narodu, który wspina się nieustannie wzwyż i nie da się pogrąż yć w odmętach. Naród ten wie, co znaczy: „W górę serca – sursum corda”.

Naród polski wszedł w okres bardzo ciekawy. Zbliżamy się szybkim krokiem do Tysiąclecia Chrześcijaństwa w Polsce. Za kilka lat, w 1966 roku, Polska stanie na potężnej przełęczy: jedno tysiąclecie przejdzie do historii, a przed oczyma młodego Narodu otworzy się nowe tysiąclecie Polski idącej za Krzyżem, wczytującej się w Ewangelię, żyjącej Łaską, krzepiącej się Chrystusowym Ciałem, ogarniającej wszystko miłością ewangeliczną”.

Akt Ślubowań Jasnogórskich został napisany przez Księdza Prymasa 16 maja 1956 roku i z Komańczy przekazany na Jasna Górę dnia 22 maja 1956 r. W Uroczystość NMP Częstochowskiej, 26 sierpnia 1956 roku został odczytany podczas uroczystej sumy na Jasnej Górze przez pe łniącego, pod nieobecność Księdza Prymasa, obowiązki Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, biskupa Michała Klepacza z Łodzi, wobec zgromadzonych wiernych z całej Polski, w liczbie około miliona, mimo wprowa-dzenia przez władze dotkliwych utrudnień komunikacyjnych.

Drugim etapem przygotowań do Millennium było rozpoczęcie Wielkiej Nowenny. Złożone na Jasnej Górze Śluby Narodu zostały tam powtórzone następnego roku, w dniu 3 maja, a we wszystkich polskich parafiach w niedzielę 5 maja. Jeszcze w Komańczy Ks. Prymas Wyszyński doszedł do wniosku, że nie wystarczy ślubować, trzeba jeszcze wprowadzić w życie to, co się ślubowało. Tak więc trzecim etapem przygotowania do Millennium miała być realizacja zawartego w Ślubach Jasnogórskich programu rozłożona na dziewięć lat, co nadało jej charakter nowenny. Przez dziewięć lat modlitwy i pracy moralnej Naród miał się odnowić duchowo i uprosić u Boga przez wstawiennictwo Matki Najświętszej zwycięstwo wiary i wolność Kościoła. Każdego roku w pierwszą niedzielę po 3. maja odnawiano Śluby w parafiach i był to zarazem początek kolejnego roku Wielkiej Nowenny. Każdy rok Wielkiej Nowenny miał za temat modlitwy i pracy jedno przyrzeczenie Ślubów Jasnogórskich:

Wielka Nowenna
  • Rok I. 1957/58: „Wierność Bogu, Krzyżowi, Ewangelii, Kościołowi i jego Pasterzom”;
  • Rok II. 1958/59: „Naród wierny łasce” – życie w łasce Bożej i przeciwstawianie się każdemu grzechowi;
  • Rok III. 1959/60: „Życie jest światłością ludzi” – Rok życia, obrona życia duszy i ciała;
  • Rok IV. 1960/61: „Małżeństwo – sakrament wielki w Kościele”;
  • Rok V. 1961/62: „Rodzina Bogiem silna” – wychowanie w duchu Chrys-tusowym;
  • Rok VI. 1962/63: „Młodzież wierna Chrystusowi”;
  • Rok VII. 1963/64: „Abyście się społecznie miłowali” – sprawiedliwość i miłość społeczna;
  • Rok VIII. 1964/65: „Nowy człowiek w Chrystusie” – walka z wadami narodowymi, pielęgnowanie cnót chrześcijańskich i narodowych;
  • Rok IX. 1965/66: „Weź w opiekę Naród cały” – cześć Maryi jako Królowej Polski.

Śluby Jasnogórskie stanowiły sformułowany w sposób zwięzły program duszpasterski, który miał owocować odnową ducha Narodu. Kardynał Wyszyński pisał o tym w „Apelu do Duchowieństwa” jeszcze z Komańczy: „Musimy być w pełni świadomi tego, co się stało na Jasnej Górze, i tego, co się ma stać w naszych parafiach w maju przyszłego roku, jak również tego, do czego dążymy: gruntownej przemiany ducha Narodu przed Millennium.”

RTE_DEUM3ealizacji programu wielkiej Nowenny miała też służyć peregrynacja kopii Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, pob łogosławionej przez Ojca Świętego Piusa XII podczas wizyty Ks. Prymasa w Rzymie, w maju 1957, która rozpoczęła się w 26 sierpnia tegoż roku. Peregrynacja, której towarzyszyło zawsze gruntowne przygotowanie duchowe poszczególnych wspólnot parafialnych poprzez misje czy rekolekcje niewątpliwie służyła zamierzonej odnowie a poprzez przygotowania zewnętrzne integrowała wspólnoty parafialne, inspirowała do wspólnych działań i pobudzała do odpowiedzialności.

Tak oto koncepcja Wielkiej Nowenny uzupełniona o peregrynację kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej przynosiła nadspodziewane owoce. Wkrótce miało się okazać, że Nawiedzenie stanie się kolejnym punktem zapalnym w stosunkach Kościół-Państwo. Obraz wędrujący przez parafie doczekał się nawet uwięzienia, co jednak nie przerwało samego Nawiedzenia, które odbywało się pod nieobecność Obrazu w znaku świecy, pustych ram i ewangeliarza i stało się potwierdzeniem, że istota Nawiedzenia nie polega na czci obrazu jako takiego, ale sięga głębszych pokładów duszy ludzkiej i stanowi mobilizację do społecznego działania. Musiało to irytować sprawujących władzę, gdyż obnażało ich słabość. (…)

Moralna kondycja Narodu

Zwracając się we wspomnianym wyżej apelu do duchowieństwa, Ks. Prymas dokonał oceny moralnej kondycji narodu: „Nasza moralna słabość i chwiejność, pomimo silnej wiary, nasz relatywizm moralny, skłonność do ulegania z łym przykładom i prądom, posłuch najrozmaitszym błędom, nieraz wprost absurdalnym, upadek moralności małżeńskiej, niewierność, rozwiązłość, nietrzeźwość – to wszystko sprawia, że pion moralno-społeczny Narodu jest tak chwiejny. Umiemy trwać godzinami w świątyniach, stać na placu jasnogórskim jak stara dąbrowa, ale ulegamy łatwo najsłabszym nawet podnietom do wszystkich grzechów i występków. Jesteśmy duchowo rozdwojeni, rozbici psychicznie, a stą d pozbawieni stylu życia i charakteru narodowego. To wszystko umiemy dziwnie łączyć z naszym przywiąza-niem do Kościoła, którego nie słuchamy w codziennym życiu; z naszą gorącą modlitwą, z której nie zbieramy należytych owoców; z naszą czcią do Matki Najczystszej, której tak przeciwne jest życie codzienne.

Zwalczyć to rozdwojenie, zdobyć pion moralny, nauczyć się zwyciężać siebie, zdobyć męstwo wiary i życia chrześcijańskiego – to błogosławione dążenia niemal zachowawczego instynktu narodowego i zmysłu katolic-kiego”.

Ogólne kierunki realizacji programu

Nakreślony obraz moralnej kondycji Narodu miał stać się punktem wyjścia w realizacji programu zawartego w Ślubach Jasnogórskich. Ks. Prymas zwracał uwagę, że ślubowania wiążą przede wszystkim indywidual-nie wszystkich katolików, jako ludzi odkupionych, członków Mistycznego Ciała Chrystusa, którym jest Kościół. Konieczne zatem jest wszczepienie przekonania o konieczności życia w łasce uświęcającej każdego katolika, które to zadanie określił, jako zawsze aktualne a pracę nad jego wykonaniem jako „istotną, zasadniczą, fundamentalną, bez której nie może mieć znaczenia żadna inna praca. Musimy zerwać z tym swoistym Ťlaicyz-mem narodowej katolickościť, w której wszystko na zewnątrz, w słowach i gestach jest katolickie, tylko w sercach i umysłach jest całe piekło dantejskie… Trzeba wykazać, że anemia naszego życia moralnego nie jest wina Kościoła, tylko słabych katolików, którzy kochają Kościół i są do niego przywiązani, ale go nie słuchają”.

Kreśląc ogólny program pracy nad realizacją Ślubów Jasnogórskich w czasie trwania Wielkiej Nowenny, Ks. Kardynał Wyszyński zwrócił następnie uwagę na zobowiązania dotyczące problemów dotyczących wierności małżeńskiej, świętości rodziny i wychowania katolickiego dzieci i młodzieży, których doniosłoś ci w wymiarze życia społecznego nie sposób przecenić, by wreszcie podkreślić wagę i znaczenie pracy mającej na celu dążenie do sprawiedliwości i miłości społecznej, które warunkuje wprowa-dzenie w życie „zasad katolickiej nauki społecznej, będącej tak zasadniczym rozdziałem w całokształcie etyki i moralności katolickiej”.

Wszystkie wskazane przez Ks. Kardynała zadania duszpasterskie zachowują swoją aktualność również w warunkach obecnych i stanowią wyzwanie nie tylko dla duchowieństwa bezpośrednio podejmującego wysiłki duszpasterskie, ale dla wszystkich katolików, zwłaszcza zaś dla pełniących odpowiedzialne funkcje społeczne, gdyż od ich zaangażowania w dużej mierze zależy przezwyciężenie problemów mających negatywny wpływ na życie człowieka w społeczeństwie.

Tematy społeczne w programie
Wielkiej Nowenny Tysiąclecia

Stać na straży życia

Problemowi obrony życia poświęcony był trzeci rok Wielkiej Nowenny. Warto pamiętać, że wtedy już funkcjonowała ustawa dopuszczająca zabijanie niena-rodzonych, co skutkowało setkami tysięcy niszczonych rokrocznie w Polsce istnień ludzkich. Obecnie nikt już nie kwestionuje, nawet zwolennicy aborcji czy eutanazji, że prawo do życia jest podstawowym prawem ludzkim. Nie ma już jednak tak powszechnej zgody co do tego, że poszanowanie tego prawa jest absolutnie konieczne i nie może dopuszczać żadnych wyjątków, jeśli w ogóle maj ą zachować jakikolwiek sens pozostałe „prawa człowieka”. Tak obecnie, jak i w czasie trwania Wielkiej Nowenny piewcy – jak to określa Jan Paweł II – „cywilizacji śmierci” korzystając z wszelkich możliwych sposobów starają się ukazać zarówno aborcję jak i eutanazję jako wyraz nowoczesności i postępu, stawiając na szczycie hierarchii wartości fałszywie pojętą, niczym nie ograniczoną wolność, której koncepcja oparta jest o ideologię liberalizmu. Gdy z jednej strony mamy do czynienia z bezsprzecz-nym postępem w dziedzinie podtrzymywania, zachowania, przedłużenia i rozwoju życia ludzkiego, równocześnie ustanawia się prawa sankcjonujące łamanie tego naturalnego i niezbywalnego prawa do życia. Ustanawianie tych praw uzasadnia się paradoksalnie względami humanitar-nymi i dokonuje się „demokratycznie” – decyduje „jakaś” większość. Gdy do tego dodamy towarzyszący tym faktom swoisty „bełkot” wielu massme-diów, przy pomocy którego stosunkowo łatwo ukryć prawdziwe oblicze mechanizmów rządzących ludzkimi dążeniami i wprowadzić myślowy zamęt, to mamy do czynienia z niebezpiecznym społecznie zjawiskiem lekce-ważącego stosunku do życia i jego wartości.

W komentarzu do Ślubów Jasnogórskich, w których zostało podjęte zobowiązanie do stania na straży życia i do walki w obronie każdego życia, Ks. Kardynał Wyszyński pisał: „Czyż życie nie jest najwię kszym darem Boga” Filozofowie głoszą, że „lepiej być niż nie być”, lepiej żyć niż nie żyć. Wartość ma tylko to, co istnieje. Najgorszy byt ma większa wartość niż niebyt, nicość. Każdy z nas woli żyć niż nie żyć. (…) Wyrazem prawdziwego postępu jest zwycięstwo życia nad śmiercią, zmniejszenie śmiertelnoś- ci, przedłużenie życia starców. To Bóg, wiecznie żyjący, wszczepił w nas potężną wolę zachowania życia”.

Drugą racją uzasadniającą konieczność obrony życia – zdaniem Ks. Prymasa – jest naturalna odraza, jaką budzi człowiek, który ma na sumieniu zbrodnię przeciwko życiu. „Jest to instynktowny protest przeciwko wszelkim gwałcicielom życia. (…) Każdy zamach na życie ludzkie jest odrażający, wstrząsający. Każde zabójstwo wstrząsa ludźmi. Tak silnie Bóg uzbroił ducha ludzkiego do obrony życia bliźnich”.

Czyż życie nie jest najwię kszym darem Boga” Filozofowie głoszą, że „lepiej być niż nie być”, lepiej żyć niż nie żyć. Wartość ma tylko to, co istnieje. Najgorszy byt ma większa wartość niż niebyt, nicość. Każdy z nas woli żyć niż nie żyć. (…) Wyrazem prawdziwego postępu jest zwycięstwo życia nad śmiercią, zmniejszenie śmiertelnoś- ci, przedłużenie życia starców. To Bóg, wiecznie żyjący, wszczepił w nas potężną wolę zachowania życia

Kard. Stefan Wyszyński

Trzecią racją obrony życia jest pozytywne prawo Boże stojące na straży życia – „zdecydowany zakaz: nie będziesz zabijał. Syn Boży nawet nie pozwala się gniewać na brata swego. On, Życie samo, stał się uosobieniem woli obronnej życia ludzkiego”.

Ks. Kardynał Wyszyński podaje jako czwartą rację głos sumienia, „który krzyczy na dnie duszy każdego człowieka, który sięgnął chociaż raz po życie ludzkie. ‚Głos krwi brata woła’ (Rdz 4,10) nie tylko z ziemi, ale i z duszy”.

Wszystkie przedstawione racje wskazują na wielką wartość życia ludzkiego, gdyż „idzie przecież o wielkie dobro dla życia doczesnego ludzi, o wielkie dobro dla rodzin i narodów, o wielkie dobro dla życia nadprzyrodzonego, dla Kościoła świę tego, bannawet dla Królestwa niebieskiego…”.

Małżeństwo i rodzina naturalnym środowiskiem budzącego się życia

Problem obrony życia łączy się z kolejnym tematem pracy w czasie trwania Wielkiej Nowenny, mianowicie z małżeństwem jako trwałą i podstawową strukturą życia społecznego i fundamentem rodziny, która jest naturalnym środowiskiem budzenia się życia i nieodzownym warunkiem jego prawidłowego rozwoju. Podkreślając tę prawdę, Ks. Kardynał Wyszyński odwołuje się do oczywistej prawdy o tym, że życie ziemskie, każdy człowiek zawdzięcza swoim rodzicom. Chociaż ostatecznym dawcą życia jest Bóg, to człowiek przychodzi na ziemie przez „łono matki ziemskiej”. Bóg nie uczynił wyjątku także w odniesieniu do swego Syna „narodzonego z Niewiasty”. Człowiek uczestniczy w akcie stwórczym Boga i od jego woli Bóg uzależnił poczęcie nowego życia. Gdy zatem dojdzie do poczęcia życia „kształtuje się w łonie matki prawdziwy człowiek, który staje się osobowością, ze wszystkimi prawami, które przysługują temu człowiekowi, jak każdemu innemu, który żyje na ziemi, chodzi po ulicy, posiada nazwisko i jest pod ochroną życia społ ecznego. Ten prawdziwy człowiek, chociaż jeszcze maluczki, jest jednakże chroniony przez instynkt macierzyński, przez miłość rodzicielską, przez prawo przyrodzone, przez obyczaj społeczny, przez prawo Boże i przez pisane prawa ludzkie. (…) Ktokolwiek więc godzi w życie tego maleństwa, gwałci wszystkie te prawa i jest winien prawdziwej śmierci, jest zwykłym zabójcą, równym temu, którego ścigają kodeksy karne i policja wszystkich państw cywilizowanych. Tym więcej jest to życie pod opieką, że samo bronić się nie może. Nie ma ani sił ani środków”.

Ktokolwiek więc godzi w życie tego maleństwa, gwałci wszystkie te prawa i jest winien prawdziwej śmierci, jest zwykłym zabójcą, równym temu, którego ścigają kodeksy karne i policja wszystkich państw cywilizowanych.

Kard. Stefan Wyszyński

Ks. Prymas zwraca również uwagę, że życie nienarodzonych należy chronić również dlatego, że „jest to życie dzieci Bożych”. Jako chrześcijanie musimy zatem liczyć się z tym, że „sam Bóg będzie pytał, jak ongiś pytał Kaina: gdzie jest syn twój, matko? Gdzież jest dziecię twoje”.

Życie jest błogosławieństwem

Kolejnym argumentem obrony życia jest zdaniem Ks. Prymasa Wyszyńskiego fakt, że życie ludzkie jest największym b łogosławieństwem świata, „zarówno dla każdego człowieka, jak dla rodziny, narodu czy Kościoła świętego”. Argumentacja jest bardzo prosta: skoro życie jest największym skarbem dla człowieka, to mamy obowiązek stać na straży życia i nikt nie ma prawa działać przeciw życiu. Istotnym celem wspólnoty małżeńskiej jest potomstwo. Jego brak jest zubożeniem wspólnoty małżeńs-kiej a jeśli wynika ze świadomego wyboru pozbawia małżeństwo podstaw jego istnienia.

Również istnienie narodu domaga się ochrony życia. „Rodziny bezdzietne – to naród starczy i zwiędły. Rodzina mał odzietna – to naród anemiczny i wegetujący. Rodziny wielodzietne – to naród pełen tężyzny duchowej, zdolności, o wielkim wyborze talentów i sił”.

Zdaniem Księdza Kardynała Wyszyńskiego, pojawiające się prognozy o przeludnieniu nie dadzą się utrzymać , gdyż z punktu widzenia gospodar-czego, każdy nowy człowiek to konsument, który generuje rozwój gospodarczy, zwiększa bowiem popyt. Gęstość zaludnienia nie jest więc powodem zacofania. Dla zobrazowania tego stwierdzenia Ks. Prymas posłużył następującym ujęciem kwestii zacofania i postępu: Różnica między postępem i zacofaniem polega na tym, że „w okresie postępu społeczno-gospodarczego, gdy zabraknie kapelusika dla siódmej główki, wszyscy się wysilają nad tym, jakby ten kapelusik zdobyć; natomiast w okresie zacofania, gdy zabraknie kapelusika dla siódmej główki, wszyscy się wysilają nad tym, jakby tej siódmej główki się pozbyć. Okropny znak czasu! Wielki przyrost ludności jest zawsze bodźcem do postępu gospodarczego”.

Stać na straży nierozerwalności małżeństwa

Warto zwrócić uwagę, że problem nierozerwalności małżeństwa pojawił się z niezwykłą ostrością w chwili, gdy z dniem 1 stycznia 1946 roku wszedł w życie Dekret uznający tylko małżeństwa cywilne za zgodne z prawem i umożliwiający rozwody (oczywiście cywilne) nawet bez podawania powodów. Wystarczyło, aby małżonkowie zwrócili się tylko do sądu. Wszystkie małżeństwa zawarte do dnia wejścia w życie wspomnianego dekretu mogły zostać rozwiązane w ciągu najbliższych trzech lat. Episkopat skierował wtedy do rządu swój sprzeciw, który jednak nie doczekał się odpowiedzi. W związku z tym biskupi zwrócili się z orędziem do Narodu z dnia 7 grudnia 1945 r., wyja śniając swoje stanowisko w kwestii małżeńs-twa i rodziny i określając postanowienie rządu jako cios wymierzony w moralność i zachętę do rozwodów.

Sytuacja w tej materii musiała napawać niepokojem. Nie mogąc w inny sposób przeciwdziałać pladze rozwodów, Kościół podejmował wysiłek duszpasterski zmierzający do zahamowania zakorzeniającej się w społeczeństwie mentalności rodzącej tendencję swobodnego traktowania sprawy nierozerwalności małżeństwa i niebezpiecznej z punktu widzenia religijnego postawie, która wyrażała się w przyzwalaniu katolików na ten stan rzeczy i co więcej, godzeniu swej religijności z równoczesnym swobodnym traktowaniem sprawy rozwodu.

Negatywne skutki społeczne związane z rosnącą liczbą rozwodów nie wymagają uzasadnienia, są bowiem oczywiste. Osobiste i rodzinne tragedie jako skutek rozwodów, nie wspominając o płynących z tego faktu tragediach dzieci, które najczęściej padają ich ofiarą, były wystarczającym argumentem, aby w programie Wielkiej Nowenny podjąć ten temat i wysiłek zmierzający do poprawy sytuacji w tym wzgl ędzie. Ks. Prymas Wyszyński w komentarzu do Ślubów Jasnogórskich zwraca najpierw uwagę na fakt, że w stosunku naszego Narodu do instytucji małżeństwa „głęboko tkwi przekonanie o całej słuszności nauki Kościoła o małżeństwie”. Zmysł katolicki „każe przyjąć wszystkie wymagania, które Kościół stawia młodym małżonkom katolickim. Wątpliwości przychodzą dopiero później, gdy się rodzą konflikty między małżonkami, gdy trzeba szukać wyjścia z trudnego położenia. Wtedy argumenty przeciwko takiemu czy innemu wymaganiu Kościoła dorabiane są z zaplecza. Zazwyczaj nie mamy wielkiego zaufania do tych argumentów, ale pomimo tego mówimy wstydliwie: ‚Cóż robić’ Nie mam innego wyjścia”.

Uzasadniając naukę Kościoła na temat małżeństwa i rodziny, Ks. Kardynał Wyszyński zwraca uwagę na świętość, a więc i nienaruszalność wspólnoty małżeńskiej. Godność małżeństwa wynika z faktu, że zostało ono ustanowione przez Boga. Kościół zatem przypomina: „Co Bóg złączył, człowiek niech się nie waży rozdzielać” (Mt 19,6). Każe nam to przyjąć założenie, że współmałżonek(a) jest wskazany przez Boga. Przekonanie to „pomoże pokonać niejedną trudność, którą nastręcza szary dzień”. Świętość małżeństwa – podkreśla Ks. Prymas – płynie następnie z sakramentalnego charakteru małżeństwa ochrzczonych. „Żaden inny stan, oprócz kapłaństwa, nie dostąpił tego zaszczytu”. Małżeństwo jako sakrament staje się źródłem uświęcenia samych małżonków, wiąże ich z Kościołem jako społecznoś- cią widzialną, wobec której mają szczególne obowiązki „jako czynnik składowy, niezbędny do normalnego rozwoju Mistycznego Ciała Chrystusowego i sprawia, że stają się dzięki łasce sakramentu małym Kościołem, w którym sprawują posłannictwo Boże”.

Oceniając kondycję małżeństw współczesnych katolików nie trudno zauważyć, że sytuacja w tym względzie w dalszym ciągu domaga się wzmożenia wysiłków ze strony wszystkich odpowiedzialnie myślących o przyszłości społeczeństwa i dobru wspólnym całego Narodu. Nie ulega wątpliwości, że niedomagania naszego polskiego życia na tym odcinku prowadzą do patologii społecznych zataczających coraz szersze kręgi. Pomijając nawet konsekwencje moralne, tak że z punktu widzenia ekono-micznego sytuacja niestabilności małżeństw stanowi obciążenie społeczności, która ponosi koszty lekceważenia prawa naturalnego, pozytywnego Bożego i kościelnego. W interesie społecznym leży zatem podejmowanie wszelkich inicjatyw, począwszy od edukacji, poprzez oferty prawnej, psychologicznej, duszpasterskiej czy pedagogicznej pomocy, aż po inicjatywy zmierzające do zmian w zakresie obowią zującego prawa, które mają na celu ochronę nierozerwalności małżeństwa. Słusznie należy oczekiwać podejmowania tych zadań od reprezentujących społeczeństwo samorządów i funkcjonujących dla dobra społ ecznego struktur państwowych.

Rodzina Bogiem silna

Tematyka rodziny pojawia się wielokrotnie, szczególnie jednak praca duszpasterska Kościoła miała się koncentrować wokół rodziny w piątym roku Wielkiej Nowenny przeżywanym pod hasłem: „Rodzina Bogiem silna”.

Z faktu, że rodzina jest najmniejszą komórką społeczeństwa a społe-czeństwo jest takie, jakie są rodziny, płynie szczególne zainteresowanie Kościoła rodziną i jej problemami. Rodzina jest także przedmiotem zainteresowania pa ństwa i jego instytucji. W sytuacji jednak, gdy państwo, np. w imię ideologii, fałszywej koncepcji osoby ludzkiej i źle pojętej wolności, błędnie też pojmuje zadania rodziny, jego dążenia stają w sprzeczności z właściwie poję tym dobrem społeczeństwa. Taka sytuacja zaistniała właśnie w Polsce po II wojnie światowej, kiedy to dążenia pa ństwa totalitarnego wyraźnie zmierzały do podporządkowania sobie wszystkich instytucji społecznych, w tym także rodziny, która zamiast spełniać sobie właściwe funkcje, miała się stać narzędziem władzy państwowej do realizacji ideologicznych celów państwa.

Ks. Prymas Wyszyński, zdając sobie sprawę z roli, jaką spełnia rodzina w społeczeństwie i dla społeczeństwa, poświęcił w programie Wielkiej Nowenny, wiele miejsca tematom związanym z rodziną i jej funkcjono-waniem. Ks. Prymas zwraca najpierw uwagę, że bezpieczeństwo i pokój zapewnia rodzinie nierozerwalność małżeństwa. Gdy trwałość społeczności rodzinnej poddana jest kaprysom, nastrojom lub różnym trudnościom życiowym, zaczyna się nieszczęście dzieci i kobiet. Chociaż „Naród polski, w swojej zdrowej i przeważającej części, uznaje za słuszną naukę Kościoła o nierozerwalności”, w życiu codziennym jednak wielu katolików daleko odbiega od tej postawy duchowej. Rozbicie rodziny następuje „nie tyle przez same rozwody, co przez dziwną swobodę moralną, przez niewierność, niesumienność, brak poczucia obowiązku i honoru, brak męstwa w walce ze złymi skłonnościami i namiętnościami”. Nieliczenie się z sercem drugiego człowieka, łzami i tragedią własnych dzieci, rozkład podstawowej komórki życia społecznego prowadzi do zaniku zmysłu moralnego, obniżenia poziomu wychowania, osłabienia tężyzny narodowej i zamarcia życia religijnego. Owocem zaś tego wszystkiego jest słabość psychiczna, brak entuzjazmu w pracy, w walce o lepsze jutro i nieład życia społecznego a także uplątanie się w konflikty sumienia i życie w grzechu. Ks. Prymas podkreśla, że pierwszym zadaniem wynikającym z Jasnogórskich Ślubów jest: „przywrócić pokój rodzinie, zaprosić w dom opuszczone żony, skupić rozproszone dzieci, otrzeć łzy płaczących i pokrzywdzonych, dać prawo do radości i ciepła rodzinnego tylu wygnańcom i tułaczom sierocym, błąkającym się po obcych rodzinach, po sierocińcach i domach dziecka”.

Kolejnym zadaniem w pracy nad przywróceniem rodzinie właściwej pozycji jest obrona godności kobiety i matki, „by kobieta-matka mogła spokojnie wypełnić swoje najszczytniejsze i najcięższe zadanie – wychowa-nie dzieci w ognisku domowym, wolna od konieczności uciążliwej pracy”. Warunkiem poszanowania godności kobiety jest przyznanie czci kobiecie-matce i przywrócenie czci każdej kobiecie.

Troska o rodzinę domaga się zatem czuwania nad tym, „by życie, które Bóg wzbudza w rodzinie, czuło się bezpiecznie, by nie było zagrożone w swoim istnieniu…, by rodzina była miejscem budzenia się życia a nie śmierci…, by dzieci (…) czuły, że rodzina jest najbardziej pewnym miejscem radości, pokoju i schronienia…, by w rodzinie nie było terroru nad słabszymi, lęku o byt, o wł asny kąt domowy, by nie było wystraszonych oczu dziecięcych, sponiewieranych żon, potoków łez, huraganów przek-leństw”.

Ks. Prymas odwołując się do nauczania Kościoła o małżeństwie i rodzinie zwraca uwagę, że zmierza ono do tego, aby w rodzinach pielęg-nowano ducha miłości i pokoju. Od spełnienia tego warunku zależy, czy rodzina godna jest nosi ć miano rodziny chrześcijańskiej. Sytuacja pod tym względem nie napawa optymizmem. Ks. Prymas oceniając tę sytuację pisał: „Zatarła się wrażliwość na ducha Ewangelii, brak troski o wszczepianie prawd wiary świętej, obniż ył się poziom moralności, dzieci pozostały bez opieki duchowej i religijnej.”

Rodzina

Przywrócenie ducha chrześcijańskiego rodzinie polskiej domaga się w pierwszym rzędzie przywrócenia królowania Chrystusa w rodzinach:

  • w sercu ojca, gdyż został postawiony przez Apostoła każdemu mężowi za wz ór miłości: Mężowie, miłujcie żony wasze, jak i Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie” (Ef 5,25-26);
  • w sercu matki, jak w łonie Najświętszej Dziewicy, aż je uświęcił: „Błogosławione łono, które Cię nosiło i piersi, które ssałeś” (Łk 11,27);
  • w sercach dzieci: „był im poddany” a dzięki temu „wzrastał w mądrości i w łasce u Boga i u ludzi” (Łk 2,51-52).

Kolejnym warunkiem przywrócenia ducha miłości i pokoju rodzinie chrześcijańskiej jest szacunek i cześć dla Imienia Bożego, które znieważa niewierność, bluźnierstwa, złe mowy, dziwna swoboda języka, dawanie posłuchu błędnym naukom, niestosownym żartom ze świętych rzeczy. Konieczne zatem staje się w tym względzie pracować nad tym, by „nikt w progach naszych nie był znieważany, zwłaszcza Bóg…, by nie były prowadzone bluźniercze rozmowy, przeciwne czci Bożej…, by nie było przekleństw, by nie były przechowywane rzeczy i książki, głoszące bezbożnictwo; zwalcza ć trzeba niechlujstwo i brak odpowiedzialności języka i naszych odruchów”.

W spełnieniu tych zadań zmierzających do przywrócenia rodzinie jej chrześcijańskiego charakteru, a co za tym idzie należnego jej miejsca i roli w społeczeństwie, nikt nie może wyręczyć samej rodziny. Konieczne jest jednak należne rodzinie wsparcie, aby mogła sprostać swoim obowiązkom. Tego wsparcia rodzina może oczekiwać od Kościoła i powinna móc go oczekiwać od powołanych do tego instytucji społecznych.

To zadanie wydaje się być aktualne dzisiaj bardziej jeszcze, niż w czasie, gdy trwała Wielka Nowenna Tysiąclecia. Wprawdzie istnieje wiele instytucji, których celem jest pomoc rodzinie, wydaje się jednak, że ciągle brak właściwego kierunku prorodzinnego, gdy idzie o całe ustawodawstwo państwowe a często także dobrej woli ze strony reprezentujących instytucje państwowe do tego powołane, by istniejące możliwości właściwie wykorzys-tać i ukierunkować podejmowane działania w różnych dziedzinach życia w taki sposób, by w ostatecznym rozrachunku służyły dobru rodziny.

Wychować młode pokolenie w duchu wierności Chrystusowi

Problem wychowania, podjęty w programie szóstego roku Wielkiej Nowenny, był kontynuacją problematyki związanej z rodziną i jej zadaniami, do których należy również wychowanie, w niemniejszym stopniu niż zrodzenie do życia. Wychowanie jest procesem, na który składa się wiele elementów. W programie Wielkiej Nowenny zwrócono uwagę szczególnie na jego aspekt religijny. W komentarzu do Ślubów Jasnogórskich Ks. Kardynał Stefan Wyszyński zwrócił uwagę, że jest wymaganiem sprawied-liwo ści, aby człowiek, który pochodzi od Boga, został niejako Bogu oddany. Odwołując się do wypowiedzianego przez pierwszą matkę, Ewę, stwierdze-nia: „Otrzymałam człowieka przez Boga” (Rdz 4,1) zwraca uwagę, że dziecko z natury otwarte jest na Boga. Nie można go zatem pozbawiać w procesie wychowania wprowadzenia w świat wiary, w życie i naukę Kościoła. Aby proces wychowania przebiegał właściwie, konieczne jest aby składało na niego w odpowiedniej proporcji: „wychowanie fizyczne i higieniczne, wychowanie umysłu, woli i uczuć, wychowanie społeczno-zawodowe, narodowo-obywatelskie i moralno religijne”. Należy więc przyjąć za pewnik – uważał Ksiądz Prymas – że zakłócenie tej harmonii oddzia-ływania wychowawczego kończy się niepowodzeniem.

Wychowanie jest...Uwydatniając znaczenie dla pełni wychowania pierwiastka religijnego, a więc kierowania procesem wychowawczym w duchu Ewangelii Chrystusowej i pod kierunkiem Kościoła podkreślił, że wychowanie to jest:

  • najbardziej wszechstronne i gruntowne. Obejmuje bowiem całego człowieka…, daje mu szeroki światopogląd, który obejmuje i dusze i ciało, sprawy ziemi i nieba, sprawy doczesne i wieczne, teraźniejszość i najdalszą przyszłość… Każe przekroczyć samego siebie i szukać przyczyny swego istnienia, sensu życia i celu – nie tylko w sobie, ale i poza sobą…
  • najbardziej społeczne… Każe ono dostrzec obok siebie innych…, uczy szanować człowieka, jego prawa, jego godność i wielkość…, odnosić się do ludzi ze czcią i miłością…, nawet do nieprzyjaciół…, wią że dzieci i rodziców miłością nadprzyrodzoną w jedna wspólnotę rodzinną, która staje się szkołą wielu cnót społecznych, które dziecko potem wnosi do życia publicznego…, zespala wszystkich w wielkiej rodzinie katolickiej…, co łatwo prowadzi do braterstwa międzynarodowego…
  • najbardziej postępowe. Wymaga bowiem od człowieka wysiłku i nigdy nie mówi: dość!, domaga się bowiem cią głego wysiłku duchowego.

W odpowiedzi na pytanie, co się składa na wychowanie młodego pokolenia w duchu wierności Chrystusowi, Ks. Prymas uczy, że należy „przede wszystkim skierować naturalne skłonności dzieci i młodzieży do Ojca wszystkich ludzi; pomóc im odszukać w sobie najszlachetniejsze wartości, złożone w duszy przez Stwórcę; spojrzeć na świat i ludzi oczyma Ojca Przedwiecznego; umiłować ś wiat i ludzi – po Bożemu; powiązać swoją duszę z łaską uświęcającą, rozwijać w sobie stale dary duchowe i nadprzyro-dzone, otrzymane na chrzcie św.; poznawać Ewangelię Chrystusową i wprowadzać ją w życie własne i bliźnich, współdziałać z Kościołem w budowaniu Mistycznego Ciała Chrystusowego”.

Ks. Kardynał Wyszyński daje też praktyczne wskazówki odnoszące się do religijnego wychowania dzieci, zwracając uwagę, że nie należy odkładać chrztu świętego pozbawiając dziecko pomocy nadprzyrodzonej łaski, przyzwyczajać wcześnie dziecko do modlitwy, do oznak czci Bożej, znaku krzyża, prowadzić do świątyni od najmłodszych lat. Starszym dzieciom wpajać wierność w modlitwie rannej i wieczornej, sumienność w uczeniu się prawd wiary, chętne chodzenie do kościoła na nabożeństwa i katechizację, czuwać nad przygotowaniem do sakramentów świętych. W trudnym okresie młodzieńczym okazać się przyjaciółmi i sprzymierzeńcami w walce, ostrzec przed niebezpieczeństwem i życzliwie pouczyć o prawach życia i rozwoju ludzkiego. Opuszczającym dom rodzinny podarować medalik, różaniec, książeczkę, Pismo Święte, utrzymywać z nimi łączność przez listy i odwiedziny, pamiętając, że są rodzicami i przyjaciółmi a nie sędziami i prokuratorami. Jest to także forma wypełnienia apostolskiego obowiązku wobec własnych dzieci.

Wszystko to, co zgodnie z programem Wielkiej Nowenny było przedmiotem wysiłków duszpasterskich w zakresie wychowania, zachowuje ciągle swoją aktualność. Wydaje się, że sytuacja dzisiejsza domaga się jeszcze bardziej przypomnienia tych zasad, zwłaszcza w zakresie wychowania religijnego, niż było to konieczne w czasie Wielkiej Nowenny, wszak niebezpieczeństwo zaniedbań w tej materii, choćby ze względu na tempo życia, które dzisiaj bardzo wzrosło. Nie istnieje wprawdzie dzisiaj formalnie zdeklarowany wróg zewnętrzny i nikt nie zabrania dzisiaj rodzicom kierowania procesem wychowawczym według własnej woli, pojawiło się natomiast niebezpieczeństwo gonitwy z jednej strony za zdobywanie dóbr konsumpcyjnych, nie zawsze koniecznych, a w odniesieniu do tych, którzy podlegają procesowi wychowawczemu, za kształceniem wszelkiego rodzaju umiejętności, przy równoczesnym zaniedbaniu elementarnych powinności wychowawczych, zwłaszcza, gdy chodzi o sferę życia religijnego. W hierarchii wartości, coraz rzadziej religia i związane z nią powinności, zajmują należne im miejsce, które zajęły inne, ograniczające pole widzenia tylko do wymiaru doczesnego, bez ukierunkowania na wieczność. Toteż przypomnienie w tym względzie programu Wielkiej Nowenny i uświadomienie sobie konieczności jego realizacji staje się nakazem chwili, w imię dobrze pojętego dobra wspólnego.

Sprawiedliwość i miłość społeczna

Przedmiotem pracy w siódmym roku Wielkiej Nowenny była sprawiedliwość i miłość społeczna. Komentując odnośny fragment Jasnogórskich Ślubów Narodu, Ks. Prymas zwracał uwagę, że podjęcie tej kwestii wynika z przykazania miłości Boga i bliźniego. Podkreślał, że społeczeństwo polskie w zasadniczej swej masie zachowało du żą wrażliwość w tym względzie i ma w sobie wiele szlachetności, że narodowi polskiemu ciągle jeszcze jest obcy duch chciwości i wyzysku. „Zawsze jeszcze chętniej dajemy, niż bierzemy” a polska gościnność słynąca w Europie i świecie jest tego wyrazem. Podkreślając znaczenie przykazania miłości Boga i bliźniego stwierdził, że ” dotychczas nie ukazał się żaden doskonalszy manifest sprawiedliwości, który tak bardzo oddawałby człowieka człowiekowi, serce sercu, dłoń dłoni”. Kościół zatem, przypominając nieustannie przykazanie miłości, budzi sumienia i jednoczy wszystkie warstwy społeczne. W tym kontekście Ks. Prymas przypomina o obowiązku wszystkich katolików podjęcia wysiłku w pracy nad tym, aby jak to zostało wyrażone w Jasnogórskich Ślubach Narodu „w Ojczyźnie naszej wszystkie dzieci Narodu żyły w miłoś ci, sprawiedliwości, w zgodzie i pokoju; aby wśród nas nie było nienawiści, przemocy i wyzysku”.

Spełnienie tego ślubowania, w rozumieniu Księdza Kardynała Wyszyńskiego, domaga się wysiłku wszędzie tam, gdzie ludzie trudzą się nad podniesieniem ładu społecznego i wydajności życia gospodarczego, gdzie czynią to w duchu miłości i sprawiedliwości. Chrześcijańska cnota miłości – przypominał Ks. Prymas – wymaga szukania jej źródła w Bogu, który jest miłością, stwierdzania jej czynem codziennym, wymagania jej najpierw od siebie, zanim oczekujemy jej okazywania od innych. „Czuwać mamy, by wszystko, co czynimy, było w miłości: myśl, słowo, czyn, zarówno czyn zwierzchnika, jak i współpracownika… Miłość czynna objawia się w sprawiedliwości wobec Boga, wobec siebie i wobec bliźnich. Zwłaszcza musimy być wrażliwi na sprawiedliwe postępowanie w pracy zawodowej, w stosunku do ludzi od nas zależnych, zwłaszcza upośledzonych, biednych i chorych”. Przypomnienie prawdy o tym, że nie można mówić o pokoju społecznym bez sprawiedliwości, to dalszy element w pracy nad w łaściwym kształtowaniem stosunków społecznych. Winno się to objawiać w przezwy-ciężaniu nienawiś ci, przemocy i wyzysku. Kościół zawsze prowadził walkę z wyzyskiem, o czym świadczy nauczanie Apostołów i Ojców Kościoła, stosowne przepisy prawa kanonicznego, praca zakonów i stowarzyszeń katolickich. Jeśli nie było innego sposobu odwoływał się do miłosierdzia wobec biednych i uciśnionych.

Kolejnym elementem realizacji zasady miłości i sprawiedliwości społecznej, jest obowiązek dzielenia się plonami ziemi i owocami swej pracy. Chociaż Katolicka Nauka Społeczna stoi na stanowisku, że własność prywatna wynika z prawa naturalnego, jednocześnie – przypomina Ks. Prymas – „głosi, że chociaż „posiadanie jest prywatne, to jednak użytko-wanie jest wspólne”. Z owoców naszej pracy musimy ochotnie dzielić się ze wszystkimi, którzy nie są w stanie sami zaradzić swoim potrzebom”. Obowiązek ten nie zamyka się w relacji pracodawca-pracownik ale obejmuje wszystkich, którzy cierpią niedostatek, gdy chodzi o zaspokojenie podstawo-wych potrzeb ludzkich, takich jak: głód, czy bezdomność.

Aktualność omawianego tutaj tematu nie wymaga uzasadnień. Jesteśmy na co dzień świadkami ścisłego zwi ązku, jaki istnieje między pokojem społecznym a zaspokojeniem poczucia sprawiedliwości, które w naszych dniach wydaje się być bardziej jeszcze wystawione na próbę niż dawniej. Reguły wolnego rynku okazały się bowiem sprzyjać wyzyskowi i egoizmowi indywidualnemu i grupowemu, co skutkuje zepchnięciem sporej części społeczeństwa na granicę ubóstwa i uczynieniem z pracy jednego z poszukiwanych towarów, kt órego podaż z różnych względów, nie tylko ekonomicznych, bywa reglamentowana. Szukanie sposobów rozwiązywania tych problemów społecznych jest obowiązkiem wszystkich katolików, szczególnie jednak jest zadaniem i obowiązkiem tych katolików, którzy z racji pełnienia funkcji publicznych mają wpływ na kształtowanie rządzących życiem społecznym praw a nierzadko od ich decyzji zależy możliwość ingerencji w procesy gospodarcze, co winno służyć właściwemu ich ukierunkowywaniu w taki sposób, aby przede wszystkim uwzględniały dobro wspólne a dopiero w dalszej perspektywie służyły mnożeniu zasobów kapitałowych czy zwiększeniu możliwości konsumpcyjnych jednostek czy wąskich grup.

Walka z wadami narodowymi

Ósmy rok Wielkiej Nowenny poświęcony był palącemu problemowi wad narodowych i sposobom ich przezwycię żania. Ks. Prymas w komentarzu do Ślubów Jasnogórskich podejmuje próbę usystematyzowania polskich wad narodowych.

Do właściwych naszemu charakterowi narodowemu zalicza: „lenistwo, niedbałość, zmienność, wygodnictwo, rozrzutność, polskie „postaw się nie zastaw się”, od strzechy do pałacu i powierzchowność”.

Drugą grupę stanowią te, które zostały „wywołane długotrwałą niewolą, sytuacją zda się bez wyjścia, w których ratowaliśmy się naszym optymiz-mem. Do wad tych należą szczególnie: niechęć do pracy wspólnej, lenistwo i niesumienność w pracy publicznej, lekkomyślność, wywołana niepewnością bytowania, marnotrawstwo wobec niepewnego jutra, pijaństwo i rozwiązłość, drobne kradzieże, rozrzutność, brak poszanowania dobra publicznego, niewierność wobec zobowiązań.”

Wobec takiego mnóstwa wyliczonych wad narodowych w pracy nad ich zwalczaniem Ks. Prymas wskazał jako przedmiot walki szczególnej: lenistwo i lekkomyślność , marnotrawstwo, pijaństwo i rozwiązłość. Walkę z lenistwem należy podjąć w pierwszym rzędzie na płaszczyźnie duchowej, „by nie poprzestawać na małym, by stawiać sobie wymagania coraz to nowe, coraz to większe. Zwalczamy lenistwo, zaprowadzając ład wokół siebie: we własnym mieszkaniu, na własnym podwórku, w zagrodzie, na zagonie, w całym otoczeniu naszym…, w pracy stawiając sobie coraz to większe wymagania; pracować będziemy nie dla oka, ‚jakby ludziom się podobając, lecz – Panu Bogu naszemu’ (Ef 6,6). Walkę lekkomyślności wypowiemy dlatego, by poprawić nasz charakter narodowy, by pogłębić nasze życie, by wziąć pełną odpowiedzialność za nasze myśli, słowa i czyny, świadomi, że tylko raz żyjemy, a żadna minuta życia już się więcej nie wraca”.

Marnotrawstwo i pijaństwo – podkreśla Ks. Prymas – niszczą nasze siły fizyczne i duchowe, zasoby materialne, majątek osobisty i narodowy, lepszy byt naszych rodzin i dzieci, toteż „w rzędzie wrogów Narodu staje każdy, kto życiem swoim powię ksza to wyniszczenie” przez marnotrawstwo i pijaństwo.

Rozwiązłość wreszcie – uczy Ks. Prymas – uboży psychikę, rozkłada wolę i znieprawia serca, wyniszcza siły fizyczne i rozbija rodziny. Cześć dla samego siebie i honor, ambicja czysto ludzka, zmysł estetyczny, pragnienie wolności – winny nas pobudzić do walki z tą straszną, coraz powszech-niejszą wadą.

Ucieczka przed złem – podkreśla Ks. Prymas – jest jednak tylko częścią pracy wewnętrznej. Wysił ek zatem winien zostać skierowany na zdobywanie cnót i dobrych przyzwyczajeń, zarówno w porządku przyrodzonym, jak i nadprzyrodzonym. ” O wartości charakteru narodowego i chrześcijańskiego świadczą cnoty, które posiadamy i z których mnożymy dobro „. Realizacja programu na ósmy rok Nowenny winna się zatem skoncentrować na przeciwstawianiu poszczególnym wadom narodowym odpowiednich cnó t i na wysiłku ich zdobywania.

Praca nad zwalczaniem wad i zdobywaniem cnót została określona przez Księdza Prymasa jako bój najcięższy i najświętszy, bo pole walki jest w naszych sercach, myślach i woli. Łatwiej jest zawsze zwalczać wroga zewnętrznego niż wewnę trznego. „Zwycięstwo nad innymi może być często początkiem klęski. Ale zwycięstwo nad sobą jest zawsze początkiem chwały: i na ziemi, i w niebie”.

Problem wad narodowych jest aktualny i dzisiaj. W dalszym ciągu zbierają one obfite żniwo zła i ciągle są źródłem nieszczęść i klęsk społecznych. Do wad, mających już swoją historię, doszł y obecnie jeszcze nowe, jak chociażby coraz groźniejsza plaga narkomanii. Podjęcie z nimi walki i przeciwstawianie im cnót staje się zatem wyzwaniem, które trzeba podejmować ciągle na nowo, nie poddając się groźnej pokusie, czy nawet „psychozie opadających rąk.”

Zakończenie

Omówione tutaj tematy społeczne programu Wielkiej Nowenny, której fundamentem stały się Jasnogórskie Śluby Narodu, zachowują bez wątpienia swoją aktualność. Zobowiązania wynikające z Jasnogórskich Ś lubów Narodu ciągle oczekują na swoje wypełnienie. Jest to zadanie dla wszystkich, szczególnie jednak winno stać się przedmiotem refleksji i troski dla pełniących określone zadania w społeczności i w różnych instytucjach społecznych, których celem jest dobro wspólne. Niejednokrotnie przecież przełożenie na język życia będzie zależeć ich decyzji a czasem po prostu od właściwie pojętego dobra wspólnego, któremu winni służyć. Warto w tym miejscu przypomnieć zasadę, wielokrotnie powtarzaną przez Ks. Prymasa Wyszyńskiego, że odnowa społeczna domaga się w pierwszym rzędzie odnowy poszczególnych ludzi, członków społeczeństwa a tym bardziej tych członków społeczeństwa, którzy stoją na jego czele, ponoszą więc za nie odpowiedzialność.

Bodaj najdobitniej, Ks. Prymas wyraził to przekonanie w przemówieniu z 2 lutego 1981 roku, wygłoszonym w Bazylice Gnieźnieńskiej: „Każdy musi zaczą ć od siebie, abyśmy prawdziwie się odmienili. A wtedy, gdy wszyscy będziemy się odradzać i politycy będą musieli się odmienić, czy będą tego chcieli, czy nie. Nie idzie bowiem w ojczyźnie naszej w tej chwili o zmianę instytucji społecznej, nie idzie też o wymianę ludzi, ale idzie przede wszystkim o odnowienie się człowieka. Idzie o to, aby człowiek był nowy, aby nastało „nowych ludzi plemię. Bo jeżeli człowiek się nie odmieni, to najbardziej zasobny ustrój, najbardziej bogate państwo nie ostoi się, będzie rozkradzione i zginie. Cóż bowiem z tego – powiem może trywialnie – że krążąca butelka spirytusu przejdzie z rąk jednych pijaków do rąk innych pijaków! Powiem jeszcze bardziej drastycznie: że klucz od kasy pań stwowej przejdzie z rąk jednych złodziei w ręce drugich złodziei. Przecież chyba nie o to idzie, żeby wszyscy złodzieje mieli dostęp do kasy i wszyscy pijacy do wódki, tylko żeby sumienie wszystkich się obudziło, żebyśmy zrozumieli naszą odpowiedzialność za naród, który Bóg wskrzesza”.


Źródło: http://www.currenda.diecezja.tarnow.pl/archiwum/4-01/_opracowania.htm z dn. 05.06.2015 r.

Log In or Create an account